wtorek, 10 lipca 2012

Ćwiczenia mięśni Kegla

Gdy tylko dowiedziałam się o ciąży przeczytałam kilka poradników na ten temat i starałam się od początku stosować do porad w nich umieszczonych. Jedną z rzeczy które każda kobieta w ciąży powinna robić jest ćwiczenie mięśni Kegla. Na początku ochoczo zabrałam się za ćwiczenia, ale u mnie z dyscypliną jest słabo - od czasu do czasu sobie o nich przypominam, ale potem potrafię na śmierć zapomnieć o nich na dobre kilka dni. Potem mam wyrzuty sumienia. Podejrzewam, że wykonując niektóre ze swoich ćwiczeń na kręgosłup trenuję także mięśnie Kegla, ale postanowiłam, że muszę o nie szczególnie zadbać. Próbowałam wymyślić, co mogę zrobić by nie zapominać o wzmacnianiu tej szczególnej grupy mięśni. Stwierdziłam, że potrzebuję jakiegoś przypominacza. I dzisiaj wpadłam na genialny w swojej prostocie pomysł - większość dnia spędzam w pracy przed komputerem. Cokolwiek robię jest co chwilę przerywane przychodzącym mailem. Postanowiłam, że za każdym razem, gdy przyjdzie do mnie mail będę zaciskała mięśnie Kegla i utrzymywała napięcie dopóki nie skończę czytać maila. Podobnie mogę robić, gdy z kolei piszę maila.
Mam nadzieję, że zadziała!

Wizyta kontrola

Jestem po kolejnej wizycie kontrolnej - mamy końcówkę 27 tygodnia i wszystko jest w porządku ;)
Wczoraj miałam test obciążenia glukozą i wyniki wyszły bardzo dobre. Bardzo się cieszę, gdyż mimo, że wiem, że cukrzyca u ciężarnych nie zdaża się wcale tak często wiele osób w moim otoczeniu miało z nią problem - dlatego na wyniki czekałam z pewną niecierpliwością. Nadal mam dosyć rozrzedzoną krew i hemoglobina jest ciut za niska - ale żaden z tych wyników nie jest niepokojący. Ginekolog potwierdziła, że moje bóle w pachwinach wynikają z przygotowań organizmu do porodu (rozluźniają się więzadła) i niestety nie da się nic zrobić nic ponadto co już robię (przyjmowanie pozycji kolankowo-łokciowej i odpoczywanie z nogami/biodrami w górze) by go złagodzić - muszę się po prostu przyzywczaić. 
Nadal czuję się dobrze (w tym tygodniu trochę lepiej niż w poprzednim - samopoczucie mam idealnie skorelowane z temperaturą na zewnątrz). W ciągu dnia mam nawet sporo energii, ale wieczorem często "wyłączam się" - funkcjonuję jako tako do pewnego momentu po czym dosłownie z minuty na minutę kończą mi się baterie i muszę iść spać.
Nadal daję radę malować paznokcie u nóg. Ich golenie też nie sprawia mi trudności. Gorzej z pozbywaniem się włosów w innych kluczowych elementach gdyż ewidentnie dotknęła mnie już "lustrzyca" i nie bardzo widzę co się tam dzieje...
Póki co, oprócz tego bólu w pachwinach nic mi nie dolega - dzięki niezbyt intensywnym, ale regularnym ćwiczeniom nie odczuwam bólów pleców, nie puchną mi także nogi.
Dzisiaj po południu lecę do Monachium i wracam dopiero w czwartek wieczorem więc w tym tygodniu ominą mnie wszystkie zajęcia w klubie fitness, na które chodzę, ale postaram się ćwiczyć wieczorami w hotelu.
Póki co przytyłam 6.5 kg - czyli tyję średnio 1kg na miesiąc. Mam nadzieję, że ta tendencja się utrzyma i nie przybiorę bardziej wielorybich kształtów - latem jest to zdecydowanie nie wskazane.
Howgh!

czwartek, 5 lipca 2012

Ból w pachwinach

Od jakiegoś czasu odczuwam bóle w pachwinach, szczególnie po prawej stronie. Na początku myślałam, że to zakwasy po jakiś ćwiczeniach, ale od kilku dni nie ćwiczyłam prawie wcale, a ból nie ustąpił, wręcz przeciwnie - najsilił się. Boli przede wszystkim podczas chodzenia, wdrapywania się na schody, przekręcania z boku na bok, ale pewien dyskomfort czuję praktycznie cały czas. Byłam zaniepokojona, gdyż to dopiero 26 tydzień - podobno takie bóle są typowe dla późniejszych etapów ciąży.  Przeczytałam jednak, że taki ból jest spowodowany ułożeniem dziecka, które naciska na nerwy lub też jest wynikiem stopniowo rozluźniających się więzadeł. W każdym razie jest całkowiecie naturalny i oprócz tego, że jest upierdliwy i utrudnia codzienne życie nie niesie żadnych zagrożeń. Zalecane jest leżenie kilkakrotnie podczas dnia z uniesionymi biodrami lub przyjmowanie pozycji kolanowo - łokciowej (w ten sposób odciąża się uciśniętą okolicę).
Pozycja kolankowo-łokciowa
O ile z odpoczywaniem z biodrami lekko w górę jeszcze jakoś sobie w pracy radzę (niezbyt kulturalnie, ale najzwyczajniej w świecie opieram nogi na biurku) to kładzenie się na podłodze w jakiejkolwiek pozycji raczej nie uszłoby uwadze współpracowników, więc z tej rady korzystam raczej po powrocie do domu.
Wysłałam już  maila z informacją o bólu do swojego lekarza prowadzącego (o jakimkolwiek bólu zawsze warto poinformować), ale nie spodziewam się jakichkolwiek innych rad. Mam nadzieję, że ból nie nasili się na tyle, bym musiała brać jakieś leki (to dla mnie absolutna ostateczność).
Liczę też na to, że bóle są tylko chwilowe, bobas jakoś się przekręci i przestanie tak bardzo mnie uciskać. Mam przed sobą jeszcze ponad 3 miesiące ciąży i chciałabym spędzić je jak najaktywniej...

środa, 4 lipca 2012

Brzuszkowo

W ciąży jestem 6 miesięcy i jest to z pewnością czas wystarczający by się zmienić. Na wiele rzeczy patrzę inaczej, i mimo, że jeszcze nie jestem na etapie wzruszania się na widok maluchów (wręcz przeciwnie, nadal wydaje mi się, że dziecko to dziecko) czuję, że już jestem innym człowiekiem (nie wiem, czy lepszym). Bardzo boję się porodu, i jeszcze bardziej tego, co będzie po porodzie - czy na pewno dam radę?
Zmieniła się także moja percepcja ciała - jestem już tak przyzwyczajona do brzucha, że ciężko mi sobie wyobrazić życie bez niego. Niewiarygodne jest, że jeszcze kilka miesięcy temu mój brzuch był nawet nie płaski, a wklęsły...
Teraz, gdy widzę szczupłe kobiety wydają mi się takie nierzeczywiste. Coś mi nie pasuje w ich obrazie. Nie mogę też sobie wyobrazić, że być może kiedyś znowu będę miała brzuszek jak one...
Też tak macie?
 

wtorek, 3 lipca 2012

Aparat ortodontyczny w ciąży

 W tym tygodniu byłam na wizycie kontrolnej u ortodonty - a tam niespodzianka - mój aparat może być zdjęty już za miesiąc!!!
Oznacza to, że będę go nosiła nie planowane na początku prawie 1.5 roku a zaledwie niecałe 6 miesięcy! 
Moje zęby poprzesuały się na właściwe miejsca w rekordowo krótkim czasie, właściwie nie spotykanym u osób 30-letnich. Ortodonta twierdzi, że najprawdopodobniej zawdzięczam to ciąży. Nie mógł mi tego zagwarantować w momencie zakładania aparatu (nieśmiertelne - "każda ciąża jest inna...") ale podobno jednym z możliwych skutków ubocznych ciąży jest rozluźnienie dziąseł. W większości przypadków jest to efekt niepożądany, ale u mnie bardzo się przydał. 
Na założenie aparatu zdecydowałam się już jakiś czas temu - o ciąży dowiedziałam się kilka tygodni przed planowanym założeniem aparatu. Miałam bardzo dużo watpliwości, czy nie poczekać tych kilku miesięcy i kilka razy dyskutowałam o tym ze swoim stomatologiem, oraz oczwiście ortodontą. Wątpliwości dotyczyły utrudnionej higieny, ogólnych problemów z zębami u ciężarnych, a także bólu. Wrażliwość na ból może się zwiększać w ciąży, a dodatkowo nie można brać środków przeciwbólowych - mogłoby się okazać, że noszenie aparatu jest dla mnie po prostu nieznośne. Mimo wszystko zdecydowałam się zaryzykować - pomyślałam, że i tak odkładałam tę decyzję już długo. Ponadto obawiałam się, że po urodzeniu dziecka mogę mieć inne priorytety i wydatki na aparat ortodontyczny mogą zejść na dalszy plan, a wtedy prostowanie zębów przeniesie się na święte nigdy. To co było dla mnie trochę kuszące to fakt, że jeśli zdecyduję się na aparat mam potem jeszcze urlop macierzyński - tak więc skraca się czas, kiedy dużo osób będzie oglądało mnie w aparacie. Tak się teraz cieszę, że mimo oporów podjęłam decyzję o leczeniu. Nie mogę doczekać się kolejnej wizyty, gdy aparat zostanie zdjęty, a w zamian założony zostanie retiner.

Jeśli któraś z was ma wątpliwości, czy decydować się na aparat w ciąży - polecam serdecznie. Nie ma gwarancji, ale jest szansa, że cały proces potrwa krócej. Jedyną poważną przeszkodą może być konieczność wyrwania zębów - w takiej sytuacji z prostowaniem zębów na pewno należy się wstrzymać do "po ciąży".

 
Podobne posty