środa, 10 kwietnia 2013

BLWowy przegląd komórkowy

Śniadanie. Skromniutko - papryka i kawałek jabłka

Całkiem fajna. Twarda. Obślinić można


Mamo patrz! Jem bez rąk!


Aperitif. Natka pietruszki
Ale czad! Łaskocze w podniebienie!


Obiad. To co rodzice tylko inaczej - brokuł, marchewka, indyk, makaron
Zacznę od tego dziwnego. Ale coś mi ta tasiemka na jedzenie nie wygląda...

 
A nie, Jednak da się zjeść - ma sos, który można wylizać!
Obiad. Wyjdzie na to, że żadne tam BLW tylko Bobas Wybiera Pomiędzy Marchewką i Brokułem 
Nie, nie będę wybierał. Zjem równocześnie i brokuła, i marchewkę i skórkę od chleba!


Obiad. Co by nie było, że wszystkie zdjęcia cyknięte na początku posiłku
Brokuł zjedzony. Kurak -do połowy zjedzony. Marchewka -w trakcie. Ziemniaki - olewam!

Resztki z obiadu wieczorową porą. Ostał się indyk i brokuł.
Mięso - Lubię To! A teraz wezmę brokuła, co to na końcu tacki leży
Mama! Ratuj! Ten brokuł mnie zaatakował!!!

47 komentarzy:

  1. Karolu! Skradles me serce...uwielbiam mężczyzn z doskonakym gustem smakowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A będzie miał jeszcze lepszy - podglądamy w końcu trochę co jadł Tomik ;)

      Usuń
  2. Ha ha ha dobre!
    Ale wcina mały skubaniec:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I naprawdę sporo przyswaja. Wiem, bo przewijam ;)

      Usuń
  3. No nie gadaj, że tak siedzi ładnie? Pewnie ktoś Go trzyma z tyłu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. haha a powiedz ile czasu tak średnio zajmuje mu np zjedzenie obiadku? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasadniczo tyle co i nam. Z tym, że przy jedzeniu jest sinusoida - najpier 5 minut chwytania wszystiego w łapy (a zapomniałam o wrzuceniu zdjęcia gdzie równocześnie pcha do buzi brokuła, marchewkę i chleb - zaraz poprawię), później jest tak z 10-15 minut gdy rzeczywiście stara się jeść, później znowu jest tylko zabawa.

      Usuń
    2. Pamiętam, jak na tym etapie Wiechu sądził, że jedzenie to niczym najlepszy film kryminalny i siedział w skupieniu, zamieniając wszystko w miazgę, nawet godzinę lub dłużej ;) nie musiałam włączać mu kreskówek w przypadku złego nastroju - wustarczyło dač mu coś do posiekania :)

      Usuń
  5. Uwielbiam takie zdjęcia :) choć ostatnio pewien Anonim stwierdził, że zdjęcia ubrudzonych jedzeniem dzieci są niesmaczne i upokarzające :/ Po tym komentarzu włączyłam u siebie moderacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc ja nie przepadam za zdjęciami umorusanych dzieci. Część mnie rzeczywiście rozczula, ale nie mam odruchu ubrodzony maluszek = zachwyt.

      Usuń
    2. No ok, ale jest taka prosta zasada, nie podoba mi się to nie patrzę. Mi się bardzo podobają zdjęcia dzieci jedzących BLW. Takie ubrudzone pomarańczową papką też mi się średnio podobają.

      Usuń
  6. Trzeba przyznać, że jeść to Ty potrafisz:)

    OdpowiedzUsuń
  7. No pięknie i nawet jakoś tak "czysto" jak na BLW;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama byłam zdziwiona - spodziewałam się więcej jedzenia na podłodze i wierzchu bobasa, niż w buzi. Tymczasem bałagan oczywiście jakiś tam jest, ale tak naprawdę niewielki. I Karol też nie jest jakiś upaskudzony - dlatego czasami nawet nie zakładam mu fartuszka. Faktem jest, że na razie dostaje "suche" rzeczy - gdy w końcu przestaniemy tyle solić i zaczniemy wszyscy jeść to samo spodziewam się sosów wszędzie ;)

      Usuń
  8. Super. Tez musimy spróbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie. Nie tylko frajda dla malucha, ale i chwila wytchnienia na rodziców. Nie wyobrażam już sobi śniadania i obiadu bez podania Karolowi czegoś do jedzenia.

      Usuń
  9. opisy świetne, z Karolka smakosz rośnie

    OdpowiedzUsuń
  10. daje radę! u nas papryka jest właściwie jedynym nieakceptowanym warzywem

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie wam idzie!!! Zobaczysz jak całe klopsiki mielone niebawem będzie pałaszował:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Narobiłaś mi smaka. Idę rozmrozić klopsiki. Karol dostanie pośrednio - w mleku ;)

      Usuń
  12. Pięknie sobie radzicie :) Jeszcze trochę i będzie widelec i będzie talerzyk ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. O kurcze ale Karol pięknie siedzi !

    Brokuł i marchew na raz hehe mały glodomorrek ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdecydowanie wygląda na zadowolonego;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajna relacja. To BLW zaczyna mnie kręcić... moje drugie dziecko będzie jadło właśnie tak.

    OdpowiedzUsuń
  16. prawdziwy smakosz rośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurcze... a ja próbowałam z marchewką i makaronem. Marchew porozgniatał i roztarł po stoliku, a makaronu tak się bał, że zaczął się trząść i popłakiwać :/ Ale nie poddam się i za kilka dni wrócimy do BLW :D

    OdpowiedzUsuń
  18. żałuję że na początku nie ruszyłam z blw :(

    OdpowiedzUsuń
  19. o kurde w szoku jestem ile produktów wy już zmiatacie!!!!
    ile szkrabu ma miesięcy, bo ogłupiałam ?!!
    kiedy dałaś papriko i mięsiwo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 6.5 miesiąca skończy jutro. Papriko było grane przedwczoraj - zostało zasadniczo oblizane i ciut skubnięte - szacuję, że zjadł jakieś 3mm ;)
      Mięsiowo było po raz pierwszy grane w święta - dostał wtedy kawałek gotowanej piersi kaczki. Teraz daje mu do pociamkania tak co 2-3 dzień (tylko dlatego, że w pozostałe albo sami nie jemy mięsa, albo jest nieodpowiednie dla takiego Szkraba - jakoś wahałabym się przed daniem mu schaboszczaka)

      Usuń
    2. a papryka surowa? pietrucha tez?

      Usuń
    3. tak - sparzone tylko. I chyba żadna z nich do żołądka nie trafiła - to tylko poznawanie struktury i aromatu

      Usuń
  20. uśmiałam się z tekstów pod zdjęciami :)
    rozbawiliście mnie do łez!

    OdpowiedzUsuń
  21. U nas samodzielne jedzenie "wydarzyło się" dopiero jak Mała samodzielnie siedziała, ale efekty były bardziej spektakularne-zresztą do tej pory są, bo jak coś jest nie tak (np. kawałek koperku przykleił sie do ziemniaka) to z rozrzutem ląduje na ścianie albo w chwili lepszego samopoczucia po prostu na podłodze :P
    Czasem Zuzka podepcze jeszcze jak jest bardzo zła że cos na talerzu leżało, a często wywala np. mięso i zjada same ziemniaki, a potem z podłogi zbiera mięsiwo :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie strasz. Ja mam nadzieję, że ilość rozrzuconego jedzenia zwiększy się nieznacznie. Z podłogą dam radę, ale w docelowym domu nie będziemy mieć w kuchni (gdzie będziemy jeść większość posiłków) kafelków na ścianach. Niby farba szorowalna, ale nie iem ile szorowań buraka, czy kotleta będzie w stanie znieść

      Usuń
  22. O, nawet się nie ubrudził jakoś szalenie, dzielny Szkrabu! :D

    OdpowiedzUsuń
  23. u nas najlepiej wchodzi ziemniaczek, a marchewka idzie w odstawkę. Co ciekawe jak jest w zupce rozgnieciona to wchodzi, aż jej się uszy trzęsą...:) To krzesełko to z ikei?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karol sobie z ziemniakiem słabo radzi. Za mocno go ściska i zawsze mu się większość rozgniata. Tak - krzesełko z Ikei - najtańszy wybór na rynku chyba, a jest bardzo praktyczne. I nie żal będzie się z nim rozstać...

      Usuń
  24. O jak już u Was różnoronie :).
    u nas jest bunt na nie, "ja wolę mleko!!!"

    ani papki ani całych warzyw.
    Chyba muszę kupić krzesełko, bo jak rozmawiałam z pediatrą to mówiła abym go sadzała u siebie na kolanach, ale to całkowicie nie zdaje egzaminu.

    OdpowiedzUsuń
  25. Szok - Papryka!! Szok - pietruszka!!! Ja przy brokułach wariuje ze stresu! Muszę chyba bardziej wyluzować;-)
    No i jak czysto!! My po brokułach wspomnianych mamy istny tajfun w domu, nie wiem wtedy za co mam się wziąć a należę do pedantek w tym względzie, więc cierpię lekko:D
    Karol jest rozkoszny!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Jaki dorosły zjadacz zdrowego jedzonka :)

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty