wtorek, 9 kwietnia 2013

BLW = Bobas Lubi Wszystko :)

Bobas Lubi Wszystko. Tak póki co wygląda u nas BLW - każdy nowy pokarm to nowy zachwyt. Pewnie za jakiś czas wkroczymy w etap większej wybredności i dzielenia pokarmów na te lubiane i mniej lubiane, ale póki co nasz Szkrab równie entuzjastycznie podchodzi do każdego nowego jedzenia. Chociaż muszę przyznać, że na topie nadal jest marchewka.
Od początku nastawiałam się na wprowadzanie pokarmów metodą BLW i cieszę się, że rzeczywiście wprowadziliśmy to w życie. BLW pozwala nam na wspólne jedzenie posiłków, zwiększa zdolności manualne dziecka i dostarcza mnóstwo zabawy.
Przejrzałam mnóstwo wpisów na blogach dotyczących tej metody, kupiłam i przeczytałam książkę (sfinansowanej dzięki wygranej u  herbaty), pytałam, drążyłam, dociekałam, wpatrywałam się w schematy żywienia niemowlaka. Wyciągnęłam wnioski i dostosowałam do nich sposób żywienia naszego malucha. Podstawą jest i przez długi czas jeszcze będzie mleko. Pokarmy stałe  póki co zastępują mleczny posiłek tylko w wyjątkowych sytuacjach - gdy z jakiegoś powodu nie uda mi się ściągnąć w pracy mleka, gdy takie ściągnięte się wyleje, gdy Szkrabu ma większy apetyt podczas mojej nieobecności i konieczny jest kolejny posiłek, a w lodówce nie ma już mojego mleka. Na takie awaryjne sytuacje mamy zmagazynowane słoiczki z jedzeniem - kupne lub też z babcinej hodowli dynią. Od czasu do czasu tata Szkraba gotuje mu także kleik ryżowy lub też kaszę jaglaną.

BLW stosujemy w czasie naszego obiadu i śniadania - najczęściej około 40 minut do godziny po mlecznym posiłku. Szkrabowe śniadania są bardzo skromne - BLW najczęściej stosujemy tak naprawdę tylko po to, byśmy sami byli w spokoju zjeść i wypić kawę. Karol dostaje wtedy najczęściej kawałek jabłka, jakiegoś warzywa, skórkę od chleba. Ciut większe i bardziej urozmaicone są BLWowe obiady, ale i przy nich stosuję się raczej do schematu żywienia niemowląt - czyli Karol dostaje to, co normalnie według schematów dostawałoby 6-miesięczne niemowlę, z tym, że podajemy mu to w kawałkach, a nie w postaci papki. Czasami na jego blacie ląduje troszkę naszego obiadu, ale póki co poza schemat żywienia bardzo nie wychodzimy. W związku z tym w dużej mierze gotujemy oddzielnie dla siebie i dla Szkraba. Jednym z powodów dla których nie dzielimy się po prostu swoim obiadem z dzieckiem jest to, że my póki co jeszcze dosyć mocno solimy swoje jedzenie. Już od czasów ciąży staram się trochę sól ograniczyć i myślę, że jesteśmy już poniżej średniej krajowej jej spożycia, ale jednak jest to za dużo, jak na takiego malucha. Wiem, że większość potraw można posolić już na talerzu ale muszę przyznać, że jakoś ciężko pozbyć mi się przyzwyczajeń. Produkty obiadowe mamy takie same - jemy te same warzywa, to samo mięso, ale inaczej przyrządzone - kawałki dla Karola gotuję po prostu z innymi warzywami; czasami dorzucam jakieś delikatne zioła.
Ogólnie jestem więc dosyć ostrożna jeśli chodzi o to, co Karol w ramach BLW dostaje. Powodem jest to, że od pierwszej marchewki i brokuła Szkrabu od razu załapał, o co w tym wszystkim chodzi i nie tylko bawi się jedzeniem, ale i sporo z tego w brzuszku ląduje. Widać to w zawartości pieluszki. W tejże zawartości widać także, że jego organizm nie do końca sobie radzi z trawieniem obiadkowych produktów - z tego względu staram się nie dawać mu takich rzeczy, których dziecko w jego wieku nie dostałoby w swojej papce. Trzymam się także zasady podawania na początku warzyw i owoców krajowych i sezonowych - a niestety na przednówku ich wybór jest dosyć ograniczony. Nie mogę już doczekać się lata i mnogości rzeczy, które przyjdzie Karolowi spróbować. Bo w BLW piękne jest to, że posiłki to zabawa, oczekiwanie i przyjemność zarówno dla dziecka, jak i dla rodziców.
A jutro - BLWowy  Przegląd Komórkowy (niestety od tygodnia nie mam aparatu fotograficznego).

24 komentarze:

  1. ja stosuje BLW właściwie samoistnie, tak jak pisałaś że po prostu sami chcemy zjeść w "spokoju" ;), a małemu cały czas rozszerzam diete i daje różności do "posmakowania". Na szczęście tez nie jest wybredny i je wszystko...i wszystko mu smakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja robiłam to się chyba zwie mieszane BLW - nie jestem pewna gdyż podręczników nie czytam i mam alergię na nazywanie rzeczy oczywistych wymyślnymi nazwami ku potrzebom sprzedaży, no ale nie o tym chciałam co mnie gryzie w ... ramie :) - młody po pewnym czasie nie chciał jeść rekami tylko sztućcami. Też jadł wszystko najbardziej lubił dynie hokkaido niestety potem mu przeszło :/ teraz jest faza na ogórki kiszone

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podręczniki czytam. Ale staram się przy tym myśleć ;)
      A jak coś ma nazwę to łatwiej mi zapamiętać.
      Ogórki - mniam. Bardzo lubię dynię, ale jednak ogóry rządzą - doskonale rozumiem więc Małego Rycerza...

      Usuń
  3. Juz sie nie moge doczekać karmienia :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, a u nas z marchewką gorzej, to znaczy chęć jest, ale z umiejętnością trafiania do buzi słabo (więc mała się wkurza), poza tym większymi kawałkami Klusię się krztusi. Ryż, ziemniaki, ryba ok, a marchewka ni du du, trzeba rozgnieść widelcem i dać tradycyjnie na widelcu do buzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze - a jak sobie radzi z ryżem? Ryż to chyba wyższa szkoła jazdy. Młody je tylko to, co jest pokrojone w wygodne do schwycenia kawałki - nie umie wyjeść tego, co jest w środku ręki. Przy ryżu to pewnie by mi się zapłakał. Z ziemniakami już ma problem bo mu się w dłoni rozgniatają. Z kolei właśnie marchewka, pietruszka - pięknie wchodzą.

      Usuń
    2. Mój Wojtula uwielbia ryż i super sobie radzi :)

      Usuń
    3. Ale Wojtek to już prawie dorosły jest!

      Usuń
  5. Hehe, tak jak i u nas - Baśka wybredna nie jest, wsuwa wszystko, mniej lub więcej, ale bez oporów ładuje do buźki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. :) Podoba mi się to, że dzięki czytaniu blogów mogę się czegoś nowego dowiedzieć. Jeszcze nie myślałam o karmieniu czymś innym niż mlekiem mojego malucha, ale już niedługo zacznę drążyć temat. Teraz wiem od czego zacząć: BLW :)

    OdpowiedzUsuń
  7. My stosujemy blw, tylko różnorodność mnie martwi, mała od około roczku nie chce próbować nowych smaków ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo chyba właśnie koło roczku dziecku ustalają się jakieś schematy smakowe i zaczynają sie fazy na jedzenie w kółko tego samego.

      Usuń
    2. to prawda, przyszedł ok roczku taki moment, że Emila jadłaby to samo w kółko.
      chyba trzeba jak najwęcej smaków wprowadzić w wieku niemowlęcym po prostu.

      Usuń
  8. Ja dowiedziałam sie o tej metodzie nie dawno...ale wyszło na to że stosowałam ja karmiąc córkę..nie od początku ale około 8go miesiąca....wcześniej dostawała papki i chętnie je zjadała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to absolutnie nie jest nowa metoda. Nowa jest tylko nazwa. Mnóstwo dzieci miało dietę rozszerzaną właśnie w ten sposób.
      Nasz Szkrabu też chętnie wciąga papki. Ale zaletą BLW jest to, że dziecko obsługuje się same. A podawanie papek jest takie absorbujące...

      Usuń
  9. Gratulacje dla Karola, że tak łatwo "załapał" :) Czekam z niecierpliwością na zdjęcia - BLW + małe dziecko = ubaw po pachy :P (przynajmniej dla oglądających) ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój Mikołaj też narazie pochłania wszystko, co podsunę, jak wcinał pietruszkę to patrzyłam ze zdziwieniem;-) Karol siedzi w krzesełku? My dostaliśmy krzeselko w spadku, ale się przy BLW nie sprawdza, bo blat jest za wysoko a Miko za mały i nie wiem czy nie przyjdzie nam kupować nowego.
    Jutro idę szukać świeżego królika;-) No i czekam na przegląd komórkowy;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - już od dwóch tygodni sadzamy go w foteliku do karmienia - czekałam, aż będzie w stanie samodzielnie siedzieć przez przynajmniej 20 minut. Niby i tak pediatrzy nie zalecają sadzania dziecka, które samo nie siada, ale on już tak się przyzwyczaił do siedzenia, że robi awanturę jeśli się mu nie pomoże usiąść...

      Usuń
    2. Mikołaj ma to samo, bujak poszedł w odstawkę, bo jest dla mega Maluchów i Ten się tylko wkurza, że jest w pozycji prawie leżącej, Mikołaj z niego zwyczajnie wyłazi.

      Usuń
  11. u nas pomieszane zwykłe z BLW, bo musimy wagi pilnować.
    Jaśkowi najbardziej się podoba rozgniatanie warzyw, szczególnie brokuła.

    U nas problemem jest to w BLW, że dziecko powinno siedzieć, a Jasiek nawet o tym nie myśli (wyjątek jak dojrzy gdzieś psa). Rozmawiałam też z pediatrą i lepiej go nie sadzać do krzesełka póki sam nie usiądzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mowiąc skoro Jasiek nie siedzi, nie sadzałabym go i poczekała z BLW - ja dopiero niedawno zaczęłam go sadzać w foteliku.

      I inna sprawa - my też musimy pilnować diety. I z jednej strony mieliśmy zalecenie wcześniejszego wprowadzania pokarmów, z drugiej gdy przemyślałam to wszystko i popatrzyłam na tabele kaloryczności - moim zdaniem aż do obiadków po 6 miesiącu mleko matki jest bardziej kaloryczne niż te papki warzywne. I łatwiej przyswajalne. I to jest między innymi powód dla którego staram się by Karol raczej jadł mleko niż papki.

      Ściągam mleko dzień wcześniej - czyli nijak się to ma do zapotrzebowania Karola następnego dnia - dlatego w pogotowiu jest słoiczek, gdyby okazało się, że się mlekiem nie najadł. Ale to mleko jest podstawą.

      I przez ostatni miesiąc mieliśmy ładny przyrost wagi - Karol dostaje tyle mleka ile dostawał, plus odrobinę papek, i uzupełnia sobie ewentualnie BLW.

      Usuń
    2. Ja już pisałam o tym u siebie w tekstach o BLW, ale napiszę i tu, bo sposób świetny. Niesiedzącemu dziecku można położyć talerz na podłodze, gdy jest w pozycji na brzuszku :) bezpiecznie dla kręgosłupa i jeśli chodzi o ryzyko zakrztuszenia, co możliwe jest w np.foteliku sampchodowym (niektorzy rodzice niesiedzace dzieci karmia na polleząco)

      Usuń
  12. przy kolejnym potomku na pewno tą metodę będę stosować :)

    OdpowiedzUsuń
  13. BLW z początku to bardziej zabawa... Więcej trafia na ziemię niż do buźki szkraba. ;) Dlatego przy wprowadzaniu pokarmów, zaczniemy od zmiksowanych, tartych warzyw i owoców. Zatem, łyżeczki w dłoń! ;)

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty