piątek, 5 kwietnia 2013

Pół roku!

Ponownie z pewnym poślizgiem (o który tej wiosny nietrudno) publikuję posta o kolejnej miesięcznicy Karola - w zeszłym tygodniu Szkrabu skończył pół roku. Niewiarygodnie - z jednej strony nie wiem, kiedy to zleciało, z drugiej - mam wrażenie, że był z nami od zawsze. Ledwo pamiętam jak to jest żyć tylko we dwójkę. Coś mi się tam pałęta po głowie, że chodziliśmy do restauracji średnio dwa razy w tygodniu,  mniej więcej co miesiąc byliśmy w teatrze lub kinie i prawie każdy weekend spędzaliśmy gdzie indziej, ale jakoś nie mogę sobie już dobrze przypomnieć jak to dokładnie wyglądało i co poza tym robiliśmy.
W pierwszej chwili chciałam napisać, że w ostatnim miesiącu niewiele się zmieniło jeśli chodzi o Szkrabowe umiejętności i nawet kusiło mnie by wyrazić jakiś żal z powodu tego spowolnienia rozwoju, ale otworzyłam swojego własnego posta z przed miesiąca i muszę jednak powiedzieć, że zmieniło się dosyć dużo. Powodem, dla którego miałam wrażenie, że zmian nie widać jest utrzymująca się niechęć do obracania się i ogólny brak umiłowania pozycji na brzuchu.
  • pełzanie. Szkrabu całkiem nieźle pełza do tyłu. Szybko się jednak męczy, a ponieważ, nie lubi się obracać, po jakimś metrze pełzania zaczyna buczeć by go przekręcić.
  • siedzenie. Nadal nie siada sam, ale po tym jak mu się pomoże usiąść siedzi praktycznie dowolnie długo. Nie umie jednak amortyzować upadków, więc zdarza mu się nieźle gruchnąć o matę gdy już mu się siedzenie znudzi
  • gadanie. Jak na razie brak klasycznego gaworzenia. Natomiast widać zmianę - do niedawana Karol wykazywał tendencję by w buczenie i jęki wkomponowywać jakieś francuskie zwroty. Teraz gada jakimś pomieszaniem chińskiego z arabskim ;) A w ogóle to jakieś artykułowane dźwięki wydaje tylko wieczorem. W ciągu dnia tylko jęczy, buczy, krzyczy i charczy
  • jedzenie. Bardzo dobrze sobie radzi z marchewką, pietruszką, jabłkiem, brokułem. Fajnie wysysa mięso. Ziemniaki go frustrują bo za szybko zamieniają się w papkę, która przeciska się przez palce.  Mało brudzi przy jedzeniu (wyjątkiem jest...chleb - nie sądziłam, że można tak nabałaganić chlebem...) To z BLW. Oprócz tego, gdy nie starcza mleka ściągniętego przeze mnie Karol dostaje papki - najczęściej rozgniecioną widelcem marchewkę, rozgotowaną dynię babcinej hodowli lub też ugotowane płatki ryżowe. Muszę przyznać, że tata Szkraba nie wykazuje się jakąś większą fantazją przy przygotowywaniu synkowi posiłków. Gdy nie ma czasu niczego ugotować podaje Karolowi jedzenie ze słoiczka, ale tu też ogranicza się do marchewki. Zdecydowanie biedak nie może przyzywczaić się do faktu, że nasze dziecko skończyło już pół roku i może jeść znacznie więcej ;)
  • torturowanie. Oprócz wyrywania włosów Szkrabu wyspecjalizował się ostatnio w szczypaniu. Ćwiczy chyba na mnie chwyt szczypcowy. Patrząc na ślady na moich rękach muszę stwierdzić, że idzie mu nieźle. Ostatnio gdy zasnęłam przy karmieniu obudziłam się z krzykiem, gdy okazało się, że taki chwyt można też trenować na sutku - zobaczyłam palec wskazujący i kciuk metodycznie zaciskający się na brodawce. Tłumaczę małemu sadyście, że mamy nie wolno dręczyć, ale on wtedy zasysa dolną wargę i udaje, że nie wie o co chodzi
  • strachy. Karol boi się...kichania. Gdy ktoś kichnie zawsze płacze
  • rozmiary. Się przytyło Szkrabowi w tym miesiącu i chyba wychodzi z wagi piórkowej - w zeszłym tygodniu stuknęło mu 6600g.W każdym razie mi zaczyna się już go ciężko nosić (zaraz wyśmieją mnie mamy 3 miesięczniaków, które już dawno przekroczyły 6kg...)
video

41 komentarzy:

  1. A wiesz, że mnie też ciężko się przyzwyczaić do tego, że Mała może jeść więcej ;)
    Co do szczypania to też ostatnio zastanawiałam się ile takie małe stworzenie może mieć siły... I boi się jak ktoś krzyknie - też jest płacz.
    Karol nie krztusi się warzywami? Kurcze ja się dalej boję podać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście zdarza mu się mini-zakrztuszenie - ale zupełnie niegroźne. Ogólnie z jedzeniem radzi sobie doskonale o ile kawałki są wystarczająco duże. Chociaż teraz już potrafi "zsokowirówkować" całą ćwiartkę jabłka ;)

      Usuń
  2. jeju, sliczny jest, doprawdy przesłodki :) u nas 6 msc i 3 tyg, zębów zero, pełzania zero, siedzenie b. chwiejne, za to sztuka manipulacji opanowana do perfekcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz. Bo Filip po prostu dostosowuje się do dzisiejszych czasów. Nie pamiętam, kiedy ostatnio przydała mi się umiejętność pełzania, i czy kiedykolwiek się właściwie przydała. A sztuka manipulacji - a i owszem ;)

      Usuń
  3. 100lat dla Karolka!słodki jest

    OdpowiedzUsuń
  4. Duży facet :) Pewnie czas zleci mi tak szybko jak Wam do tej pory! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasadniczo, jak na faceta to raczej mały ;)

      Usuń
  5. "Jęczy, buczy, krzyczy i charczy" - boskie! :) Aż wierzyć się nie chce, że piszesz o tym samym Karolku, który jest na filmie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie twierdzę, że to jęczenie, buczenie, krzyczenie i charczenie jest złe ;)
      A, nie dodałam jeszcze, że piszczy ;)

      Usuń
  6. wow to sie nazywa uśmiech od ucha do ucha:) mielismy bardzo podobnie w 6 miesiącu, gaworzenie przyjdzie z czasem tak samo jak siadanie (u nas dopiero w 8 miesiacu - najpierw raczkowanie a potem saidanie haha). szczypania nie bylo jak na razie w ogole ale wyrywanie wlosów zglowy jak najbardziej:) to takie wspaniałe jak kazde dziecko jest inne i rozwija sie na swoj wlasny sposób. Buziaki dla Karola

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie! Gratuluje... 100 lat Karol, oh Karol!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego najlepszego Karol :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Co za słodycz, uroczy kawaler :)
    Wiem, że dzieci się nie porównuje, ale przy jego siedzeniu to moja Alina jest leń, od razu leci do przodu, na brzuch i fika obroty. Wszyscy mówią że jak będzie taka szybka jak mama to siedzenie nie będzie ją interesowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filik byl kręcony tydzień temu, właśnie gdy kończył pół roczku. Od tego czasu siedzi jeszcze bardziej stabilnie.
      Właśnie martwię się, że mi taki dzieć o siedzącym trybie życia rośnie - ja to z kolei chciałabym by fikał, obracał się i pędził ;) Ale nie - on woli stacjonarnie ;)

      Usuń
  10. Apeluję o więcej Karola!!!! Słodki jest! No i Miko tez jak upadnie to czeka na pomoc;-)
    ps. jakie mięso podalejesz, królika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie jadł gotowaną pierś gęsi i kawałek kury - takiej wsiowej.

      Usuń
  11. 10000000 lat Karolku!
    Uśmiecha się rewelacyjnie :) Jak się tak przyjrzałam, to różnica pomiędzy 6, a 4,5 miesięcznym dzieckiem jest jednak kolosalna. Mimo, że mój już się rwie do siedzenia i nawet bardziej kontaktowy się zrobił to jednak przepaść ich dzieli.
    Aż nie mogę się doczekać kiedy będzie tak jak u Was, a z drugiej strony... żal trochę upływającego czasu.
    Jeśli chodzi o brzuszek to Mateusz się potwornie rozleniwił w temacie. Nie wiem co się stało, po prostu z dnia na dzień leżenie na brzuszku jest fe, po 3 minutach jest krzyk i dawaj mnie mama spowrotem na plecy. Mimo, że sam potrafi (widziałam na własne oczy) to się będzie złościł, żeby go przełożyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, jest jest różnica. Gdy mial 4 miesiące wydawał mi się taki kumaty i komunikatywny - teraz widzę, że w porównaniu do teraz to zachowywał się jak kotlet, którego można sobie dowolnie panierować ;)
      Te dylematy czy chcę by był taki jak teraz, czy uczył się nowych rzeczy mam codziennie. Codziennie są jakieś wymiany - nowe zwyczaje i żegnanie starych, które kochaliśmy.
      Teraz strasznie tęsknię za tym ufnym, pół-świadomym kladzeniem łapki na pieri przy karmieniu. Zamiast tego, mam z kolei badanie twarzy ;)

      Usuń
  12. najlepszego!
    zuch chłopak. dużo potrafi jak na 6 m-cy.
    teraz z miesiąca na miesiąc bedzie jadł więcej, biedny tata nie nadąży :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Och, to moja się niczego nie boi, jak ktoś kichnie zaczyna się śmiać, ba jak sama kichnie, to się cieszy. Ech, gdzie te czasy, gdy Klusek ważyła tylko 6kg ;))) Bardzo zdolny Twój syn, boja ma 8 miesięcy i nie umie więcej. Ledwo co zaczęła pełzać do tyłu, siad tylko z podparciem (więc jej nie zachęcam). Jedyna różnica to akcje z przewijaniem, Twój pewnie jeszcze w miarę grzeczny, u nas cyrk jak berety, bo mała próbuje uciekać z przewijaka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - na przewijaku to nadal tak jak ten panierowany kotlet - powiem więcej - nie dość, że nie ucieka to jeszcze pomaga - a to sam rękę wepchnie w rękaw, a to nogi podniesie co by pieluchę łatwiej podłożyć. Cieszę się z każdej takiej współpracy bo obserwując blogi o starszych dzieciach wiem, że niedługo będzie mnie czekało gonienie zapaskudzonego zadka...

      Usuń
    2. A oprócz kichania śmiertelnie boi się...odkurzacza.

      Usuń
    3. Ależ on cudowny! Mój też boi się kichania, smarkania, odkurzacza i wielu nieoczekiwanych dźwięków.

      Usuń
  14. 100 lat Karolu.

    Waga piórkowa, skądś to znam :).
    Miesiąc róznicy i rzeczywiście jest niesamowita różnica porównując do Jaśka.
    Jak on super siedzi, u mnie to leń jeżeli chodzi o siedzenie niesamowity. Z pełnego leżenia to on nie ma zamiaru siadać, ale tylko położe na sobie to już co innego.
    Jasiek też nie czołga się do tyłu, tylko do przodu. Podkurcza nóżki pod siebie i się odpycha. Ostatnio wyciągaliśmy go spod szafki od telewizora (tatuś dziecko pilnował).
    Jeżeli chodzi o BLW, to najbardziej z takiego sposoby żywienia dziecka zadowolony jest u nas pies :).

    Też już nie pamiętam jak to było gdy Jaśka nie było, tylko zastanawiam się gdzie nam ten czas uciekał jak jego na świecie nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezły jest z tym czołganiem - mało które dziecko chyba kapuje od razu, jak przemieszczać się do przodu.

      A z tym czasem to racja - zastanawiam się, na co my go tyle marnowaliśmy...

      Usuń
  15. Ale śmiech! :) Az miło. :)
    Gabryś doszedł już chyba do 8 kg a ma niecałe 4 miesiące. Ale jak miał mniej to też było ciężko. Po prostu - jest coraz ciężej. :) Także bynajmniej Cię nie wyśmiewam, tylko rozumiem. Ty przynajmniej możesz dziecko usadzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sumie racja z tym "ciężko - ciężej" - siła matczynych rąk się dostosowuje, bicepsy rosną, ale ledwie nadążają za wzrastającą wagą malucha.

      Usuń
  16. Kochana a ja nie widzę żadnych podstaw do niepokoju. Ludzie zwykle mylą siedzenie z siadaniem samodzielnym. Jak widać synek świetnie daje radę w siedzeniu gdy go posadzisz. Wiadomo, że jeszcze długie siedzenie go męczy, bo kręgosłup nie przystosowany dlatego mimo wszystko powinien mieć duzy kontakt brzuch mata. Jeśli się boisz o niekontrolowane upadki do tylu, ja podkladałam obok poduchy w razie w. Siadanie samodzielne przyjdzie z czasem zresztą wiadomo, że trening czyni mistrza. A jeśli się martwisz spowolnieniem rozwoju ruchowego to polecam wizytę u rehabilitanta by pokazał jak bawić się z dzieckiem i jednocześnie pobudzać go do pewnych czynności i ruchów. Metoda NDT Bobath jest tu bardzo pomocna i nie powoduje bólu. Może synkowi potrezbna jest odgórna zachęta i wtedy ruszy z kopyta. Sama ją stosowałam bo synek po ostrym obustronnym zap ucha środkowego które zostało późno zdiagnozowane troszkę się zatrzymał i te ćwiczenia dały mu właśnie takiego motorycznego powera:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałam jeszcze dodać, ze przy drugim dziecku od razu będę ćwiczyć poprzez zabawę właśnie sposobem i odpowiednim ułożeniem i ruchami, bo nie szkodzi a pomaga:)

      A waga nie jest zła mój młody też tyle ważył w wieku Karola. Widocznie należy do grupy dzieci o lekkich kościach:)

      Usuń
    2. Ja to w sumie nie niepokoję się - tylko przyzwyczaiłam się, że każdego miesiąca Karol robił coś spektakularnego (spektakularnego dla nas oczywiście) a tym razem mamy raczej stopniowy rozwój umiejętności. To co potencjalnie mogłoby mnie trochę niepokoić to ten brak obrotów. Z drugiej strony to nie jest tak, że on w ogóle się nie obraca - zdarza mu się to i chyba tylko nie skojarzył, że może to robić kiedy chce...

      Usuń
  17. Fajnie tak poczytać o rozwoju miesiąc starszego malucha - wydaje się, że dzieciaki dzieli taaaka wielka przepaść rozwojowa;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Karolek ma piękny uśmiech!! no słodziak taki, że hej! I pięknie się rozwija, kolejne miesiące jeszcze szybciej upłyną, nie obejrzysz się, a będzie stawał i chodził;)
    Ja tez mam w domu małą sadystkę, muszę wiązać wysoko włosy w kitkę, bo jak mnie dorwie to garściami wyrywa... i nie sposób tych małych silnych rączek odczepić... auć

    OdpowiedzUsuń
  19. Moją kichanie bardzo śmieszyło :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Buziaki dla słodkiego półroczniaka! i obiecuję nie kichać na ekran, kiedy wyświetlam Wasz blog;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dzięki - zawsze to trochę płaczu mniej ;)

      Usuń
  21. To już bardzo poważny wiek
    Karol jest boski po prostu ;)

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty