Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oznaki porodu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oznaki porodu. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 września 2012

Jeszcze nie...

Maluch chyba uparł się, by mnie wykończyć jeszcze przed porodem. Nadal jestem w domu, nadal ze skurczami, a teraz dodatkowo zdezorientowana, kiedy właściwie powinnam jechać do szpitala. 
Wytrzymałam cierpliwie cały wczorajszy dzień. Ale do około 2 w nocy skurcze uregulowały się i pojawiały się co 10 minut. Postanowiliśmy jechać do szpitala. Tam KTG - rzezywiście wykazało 3 skurcze w przeciągu 20 minut. Potem badanie i tu zonk - szyjka nadal 2 centymetry i do tego dosyć twarda. Lekarz twierdzi, że nie powinnam urodzić przez najbliższe dni. Mam się pojawić w szpitalu gdy przestanę czuć ruchy dziecka, odejdą mi wody, zacznę krwawić lub ból stanie się nie do zniesienia.

Powrót do domu. Próba snu. Skurcze mam już teraz co 7 minut i już sama nie wiem, co robić. Do tej pory wydawało mi się jasne, że jeśli są silne, regularne skurcze to najwyższy czas udać się do szpitala. U mnie okazuje się, że 2 dni nieregularnych ale silnych skurczy, a następnie dobre już kilka godzin silnych, regularnych wystarczyło by skrócić szyjkę zaledwie minimalnie (coś, co u wielu dzieje się prawie bezboleśnie), bez cienia jakiegoś rozwarcia.

Nie mogę już ani siedzieć, ani leżeć gdyż wtedy po chwili ból staje się nieznośny. Mogę klęczeć, stać i chodzić... 

Dobrze, że póki co odkryłam co u mnie pozwala na jako-takie przetrwanie skurczu - powieszenie się komuś na szyji, lub bardzo mocne przytulenie, oddychanie przeponą wydychając powoli powietrze ustami równocześnie mając masowany lekko krzyż. Ale ile tak można?

czwartek, 20 września 2012

Huśtawki 2

Tak jak mogłam przewidzieć - skoro wczoraj był udany dzień, dzisiaj nie mogło być tak pięknie. Nie ma to jak mieć zaburzoną gospodarkę hormonalną ;)
Niby udało mi się zrobić całkiem sporo, ale mimo wszystko dzisiejszy dzień oceniam paskudnie.
Na plus:
  • odebraliśmy zamówione kibelki i wyglądają dokładnie tak, jak zakładałam :)
  • zakupiliśmy większość kafelków do łazienki
  • obejrzałam wannę, która przyszła wczoraj i wygląda ok. Parawan trochę gorzej, ale dalej akceptowalnie
Na minus:
  • zupełnie się nie wyspałam (co pewnie jest bezpośrednią przyczyną ogólnie gorszego humoru)
  • nie udało się kupić wszystkich kafelków, które chcieliśmy - w sklepie były tylko 3 listwy dekoracyjne, a my potrzebujemy znacznie więcej - czeka nas więc jutro powtórna wyprawa do sklepu
  • młody koniecznie chce mnie wpędzić w paranoję i znacznie mniej się dzisiaj poruszał. Wiem, że robi mu się ciasno, i że należy się spodziewać mniejszej częstości ruchów, ale mimo wszystko jeśli przez dłuższy czas nie czuję nic z jego strony poziom kortyzolu mu rośnie. Teraz pod wieczór troszkę zwiększył aktywność, ale i tak jest ona znacznie mniejsza niż np. wczoraj. Ale reaguje na zaczepki więc staram się nie panikować
  • zaczynam rozumieć jeden z komentarzy pod wpisem dotyczącym szkoły rodzenia i tego co się dowiedziałam na temat oznak zbliżającego się porodu. Naprawdę każda z nas jest inna i mimo doszkalania się, gdy przechodzi się przez to wszystko po raz pierwszy ciężko jest wszystko poprawnie zinterpretować. Zagwozdkę, którą mam teraz to czy bóle w dole brzucha, które odczuwam to są, czy nie są skurcze przepowiadające. Spodziewałam się, że będę miała dylematy czy skurcze, które będę odczuwać to przepowiadające, czy porodowe, tymczasem nie wiem, czy to co czuję to w ogóle jest skurcz...
  • nie udało nam się wynająć tego mieszkania. Facet przestał odbierać telefony, a gdy w końcu przyjechaliśmy na umówione spotkanie powiadomił, że mieszkanie jest już wynajęte... To z kolei spowodowało u mnie ogromnego stresa, że nie zdążymy z tym wszystkim
Ech. Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej...
Podobne posty
Suwaczek z babyboom.pl
Suwaczek z babyboom.pl