czwartek, 16 sierpnia 2012

Wózek

Ech, znowu czekają mnie decyzje - właśnie okazało się, że moja cioteczna siostra od której miałam odkupić wózek jednak go już sprzedała. Nie wiem, nawet jaki to był model, ale wiem, że była z niego bardzo zadowolona, cieszyłam się więc, że chociaż jeden sprzęt będę miała bez męczącego mnie wybierania, czytania recenzji i porównywania. A teraz okazuje się, że jednak trzeba będzie to zrobić. Grr.
Wiem, że wiele osób uwielbia te przygotowania na przyjście bobasa. Ja nie. Cieszę się niezwykle na jego przyjście i w sumie już nie mogę się doczekać, ale całe przygotowania po prostu mnie przerastają.No trudno. Dzisiaj po pracy zacznę przeglądać znajome blogi pod kątem wpisów na temat wózków....

A co poza tym? Nadal czuję się dobrze. Dzisiaj mam jakąś gastrofazę - jest jeszcze przedpołudnie, a ja oprócz śniadania (2.5 kanapki zamiast 1.5 jak zwykle) wciągnęłam już nektarynkę i jabłko i nadal jestem głodna. W pogotowiu mam jeszcze przyniesioną z domu gotowaną na parze marchewkę, a przed chwilą od "Pana Kanapki" zakupiłam naleśniki z morelami. 
I coś czuję, że niedoczekają do mojej zwykłej obiadowej pory. 

Wczoraj byłam u mamy, która ogarnięta fazą pomiarów wyciągnęła z szafki centymetr i zmierzyła mnie w pasie. Co prawda nie raczyłam do tej czynności wstać i byłam w grubym swetrze (nie, w ogóle nie po to by mieć wymówkę w razie czego ;)) ale i tak efekt mnie zaskoczył - 102 cm!!! 
Nie wiem, ile miałam wcześniej, więc ciężko mi powiedzieć ile przybyło, ale z pewnością mnóstwo! Więc póki co +8kg i jakaś niezliczona ilość centymetrów w pasie na plusie.

Ciekawa jestem, jak długo będę się tego pozbywać. 

Czuję się trochę winna tak skupiając się na swoich rozmiarach - nie to powinno być teraz najważniejsze - ale nie mogę się powstrzymać. Nigdy za dużo nie myślałam o takich tematach - od skończenia liceum (czyli już bardzo, bardzo, bardzo dawno) moja waga była zasadniczo stabilna, chodziłam w mniej więcej tych samych ubraniach (tak - mam jeszcze jedne dżinsy z czasów liceum, które są w wystarczająco dobrym stanie by je nosić - magia!). Nigdy nie musiałam przejmować się wagą, nie byłam na diecie, w związku z tym moje myśli nie krążyły wokół tematu rozmiarów. Teraz jest pierwszy raz gdy coś się dzieje - i to zdecydowanie wpływa na mózg. Pewnie osobom, które tyły i chudły coś takiego przychodzi łatwiej - dla mnie to zupełna nowość...

Ok - to zmykam jeść!

3 komentarze:

  1. Kochana, polecam link na stronie bobowozki.pl Masz tam poradnik. Zaznaczają co chcesz zeby wozek miał i wyskakuje Cie kilka propozycji.ja z tego skorzystała, i jestem mega zadowolona. Moj opis na blogu http://milowewzgorze.blogspot.com/2012/07/fura-dla-naszego-dziecka.html
    Pozdrawiam i daj znać co Ci wyszło:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna strona - wielkie dzięki!!!
    Wyszedł mi Quinny Buzz 3, Quinny Speedi SX oraz Mutsy 3 Rider.
    Ale kilka rzeczy muszę jeszcze przemyśleć - częśc wyborów miałam dosyć przypadkowych - np nie wiem jeszcze jakie mam preferencje co do rączki - czy teleskopowa, czy wyginana (Wybrałam teleskopową - ze względu na dużą różnicę wzrostu między mną, a M.)

    OdpowiedzUsuń
  3. ile wózków - tyle opinii ;) ja z kolei nie lubię wózków 3w1, chociaż sama taki miałam przy pierwszej córce... ale uważam, że są średnio praktyczne... często mają kiepskie foteliki, zajmują dużo miejsca, bywają ciężkie, nie przekłada się rączka czy siedzisko itp. ciężki wybór, tym bardziej, że ofert wiele ;)

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty