środa, 8 sierpnia 2012

32 tydzień

Zniknęło mi się na jakiś czas. Ale wracam i mam nadzieję, że uda mi się pisać coś bardziej regularnie. To był ciężki miesiąc dla mnie i okazuje się, że nie potrafię wykorzystać bloga do celów auto-terapuetycznych. Jak mi źle to się nie odzywam. I już!
Ale teraz jest już wszystko w porządku i z uśmiechem wkraczam w 8 miesiąc ciąży. Ostatnie badania wyszły dobrze i nawet hemoglobina raczyła podskoczyć :)
Na plusie trochę ponad 8 kilogramów (ale zwalam to na to, że ważyłam się w chłodny dzień i miałam na sobie wyjątkowo grube dżinsy ;))
Bobas rośnie jak na drożdżach. Zdecydowanie nie jest to już fasolka - teraz to raczej klocek...
Jest żwawy i tylko trochę obawiam się o gust muzyczny - wydaje mi się, że tańczy "kaczuszki". A ja tylko raz byłam z nim na weselu i tam akurat "kaczuszek" nie było. Nie wiem skąd mu się to wzięło...
Tak jak wspomniałam ostatni miesiąc był ciężki i mimo, że do tej pory nie miałam w sumie żadnych nieprzyjemnych objawów ciąży to pod wpływem stresu włączyły mi się niemalże wszystkie.
Na wstepie muszę zaznaczyć, że bobas jest zagrożony chorobą hemolityczną - okazuje się, że mimo, że jest to moja pierwsz ciąża, nie miałam nigdy transfuzji, poronień ani innych nieprzyjemności mój orgaznim produkuje przeciwciała, których nie powinien. I niestety badania krwi ojca wykazują, że o ile bobas odziedziczył krew po nim (na co ma 60% szansy) są to przeciwciała, które jak to przeciwciała mogą zacząć przeciw bobasowi działać. Ten potencjalny konflikt serologiczny występuje w jakimś egzotycznej grupie krwi (tak, tak oprócz AOB, RH krew może różnić się jeszcze innymi parametrami) MNS. Szczęście w nieszczęściu przeciwciała te żadko mają znaczenie kliniczne niemniej jednak muszę co 2-3 tygodnie jeździć do szpitala Bielańskiego na badanie przepływów krwi w mózgu dziecka, gdzie sprawdzane jest jak szybko ona płynie. Jeśli płynie zbyt szybko oznacza to, że najprawdopodobniej moje przeciwciała zaczęły tłuc krwinki czerwone dziecka i by nadążyć z dostarczaniem tlenu i składników odżywczych do mózgu krew musi płynąć szybciej.
I na jednym z tych regularnych badań wyszło, że taka sytuacja rzeczywiście ma miejsce. Dostałam skierowanie na powtórne badanie krwi i kolejne badanie za tydzień by upewnić się, że to nie jednorazowy skok prędkości, tylko rzeczywiście coś się dzieje. Mimo, iż w pewnym sensie byłam przygotowana na taką sytuację okazało się, że znoszę to bardzo ciężko. To był chyba najdłuższy tydzień w moim życiu - pełen niepokoju, nerwów, nieuzasadnionego burczenia na innych w pracy i odcięcia się od jakichkolwiek kontaktów ze znajomymi - naprawdę nie miałam ochoty nikogo widzieć i każda rozmowa z innym czlowiekiem była dla mnie męczarnią. Na szczęście kolejne badanie i badanie krwi wykazały, że stres był niepotrzebny. Przeciwciała nadal są klasy IGM, czyli nie przechodzą przez łożysko, a przepływy krwi wróciły do normy.
Następne badanie za 2 tygodnie. Ale myślę, że wszystko będzie dobrze :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podobne posty