czwartek, 9 sierpnia 2012

Zszedł mi z pęcherza ;)

Niewiarygodne jakie rzeczy mogą cieszyć w ciąży ;)
Młody przesunął się chyba trochę i przestał tak bardzo naciskać mi na pęcherz. Dzięki temu moja częstotliwość wyjść do łazienki zmalała z 1 na 40-50 minut do bardziej akceptowalnej - mieści mi się w pęcherzu teraz znacznie więcej i jakoś ciśnienie także się poprawiło. Nigdy nie przypuszczałam, że będę się cieszyć z silnej strużki moczu ;) Ostatni tydzień był pod tym względem kiepski - każdą wizytę w dowolnym miejscu zaczynałam i kończyłam odwiedzeniem toalety. Ja, osoba nienawidząca publicznych toalet... Było to uciążliwe także w pracy - przeciętnie spotkania, w których muszę uczestniczyć trwają godzinę - dla mnie każde ostatnie ich minuty były tylko wyczekiwaniem, kiedy wreszcie będę mogła pójść do toalety.
Jedno jest pewne. Ciąża to czas naprawdę przyziemnych problemów...

3 komentarze:

  1. Dla mnie najbardziej uciążliwe jest wstawanie w nocy na siku . :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na szczęście w nocy nie wstaje. Ale to może dlatego, że strasznie późno chodzę spać, a następnie chcąc nie chcąc muszę się zwlec rano do pracy. Ogólnie póki co noce przesypiam bez problemu (zasypiam w sumie gdzieś w trakcie kładzenia głowy na poduszce) - nie budzą mnie żadne kopniaki, ani wiercenie się. Chyba, że obudzą przyszłego tatę, który wtedy przytomnie budzi mnie i pyta się, czy czułam... Czasami zdarzają się skurcze, które potrafią mnie obudzić, ale zasypiam gdy tylko ustaną

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, też mam podobnie. Jak mi dzieć zalega na pęcherzu to odpada jakakolwiek aktywność poza domem, nawet spacer jest wyczynem. Ledwo wyjdę, a już myślę o tym, że skorzystałabym z wc ;)
    Na szczęście póki co mały "pęcherzową pozycję" preferuje średnio 1-2 razy w tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty