Trochę żałuję, że na blogu narzekałam już na ból w pachwinach. Co prawda wtedy byłam zaniepokojona tym, że odczuwam go na tak wczesnym etapie ciąży, ale teraz już wiem, że nie warto było o nim w ogóle pisać - jego natężenie to pikuś.
Wczoraj zrobiłam najwyraźniej głupią rzecz - próbowałam podbiec do uciekającego mi autobusu. Po kilku krochach poczułam koszmarny ból pachwin - musiałam się zatrzymać, a moje poruszanie się od tej pory to raczej pełzanie w porównaniu z moim naturalnym tempem.
Zrozumiałam wreszcie staruszki, które walczą o siedzące miejsca na przystankach blisko miejsca zatrzymania się autobusu, zamiast wygodnie usiąść pod wiatką. Teraz już wiem dlaczego one to robią -wiedzą, że nie zdążą przejść tych 10 kroków gdy podjedzie autobus.
Wczorajszy pobyt w pracy był dla mnie koszmarem - nie siedzę daleko od łazienki i kuchni, ale każde pójście po wodę/herbatę i związana z tym późniejsza wizyta w toalecie przyprawiały mnie o dreszcze - o nie, znowu muszę spróbować się podnieść i noga, za nogą dowlec się do wybranego pomieszczenia.
Po południu zrobiło się trochę lepiej - ból przy chodzeniu zaczął być znośny, natomiast wstawanie pozostało bolesne. Podobnie jest dzisiaj - gdy już wstanę, chodzenie jakoś mi idzie.
Natomiast ciężko było w nocy - każde przekręcanie się z boku na bok trwało około 5 minut i wiązało się z długą serią dziwacznych ruchów ograniczających ból.
Wygląda na to, że główka dziecka nacisnęła na wiązadła w momencie, kiedy były one naciągnięte i spowodowała ich nadwyrężenie. Mam nadzieję, że największy ból skończy się wkrótce - nie wyobrażam sobie, że nie będę mogła się swobodnie poruszać przez pozostałe 5 tygodni ciąży...
W przyszłym tygodniu mam wizytę u ginekolog - z pewnością poproszę ją wtedy o zwolnienie lekarskie. Niby moja praca jest umysłowa i teoretycznie mogłabym pracować z domu, zamiast jeździć do biura, ale odczuwany dyskomfort i ból jednak wpływają na jakość mojego myślenia i wydaje mi się, że nie ma sensu bym walczyła ze sobą.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ból w pachwinach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ból w pachwinach. Pokaż wszystkie posty
piątek, 31 sierpnia 2012
czwartek, 5 lipca 2012
Ból w pachwinach
Od jakiegoś czasu odczuwam bóle w pachwinach, szczególnie po prawej stronie. Na początku myślałam, że to zakwasy po jakiś ćwiczeniach, ale od kilku dni nie ćwiczyłam prawie wcale, a ból nie ustąpił, wręcz przeciwnie - najsilił się. Boli przede wszystkim podczas chodzenia, wdrapywania się na schody, przekręcania z boku na bok, ale pewien dyskomfort czuję praktycznie cały czas. Byłam zaniepokojona, gdyż to dopiero 26 tydzień - podobno takie bóle są typowe dla późniejszych etapów ciąży. Przeczytałam jednak, że taki ból jest spowodowany ułożeniem dziecka, które naciska na nerwy lub też jest wynikiem stopniowo rozluźniających się więzadeł. W każdym razie jest całkowiecie naturalny i oprócz tego, że jest upierdliwy i utrudnia codzienne życie nie niesie żadnych zagrożeń. Zalecane jest leżenie kilkakrotnie podczas dnia z uniesionymi biodrami lub przyjmowanie pozycji kolanowo - łokciowej (w ten sposób odciąża się uciśniętą okolicę).
O ile z odpoczywaniem z biodrami lekko w górę jeszcze jakoś sobie w pracy radzę (niezbyt kulturalnie, ale najzwyczajniej w świecie opieram nogi na biurku) to kładzenie się na podłodze w jakiejkolwiek pozycji raczej nie uszłoby uwadze współpracowników, więc z tej rady korzystam raczej po powrocie do domu.
Wysłałam już maila z informacją o bólu do swojego lekarza prowadzącego (o jakimkolwiek bólu zawsze warto poinformować), ale nie spodziewam się jakichkolwiek innych rad. Mam nadzieję, że ból nie nasili się na tyle, bym musiała brać jakieś leki (to dla mnie absolutna ostateczność).
Liczę też na to, że bóle są tylko chwilowe, bobas jakoś się przekręci i przestanie tak bardzo mnie uciskać. Mam przed sobą jeszcze ponad 3 miesiące ciąży i chciałabym spędzić je jak najaktywniej...
| Pozycja kolankowo-łokciowa |
Wysłałam już maila z informacją o bólu do swojego lekarza prowadzącego (o jakimkolwiek bólu zawsze warto poinformować), ale nie spodziewam się jakichkolwiek innych rad. Mam nadzieję, że ból nie nasili się na tyle, bym musiała brać jakieś leki (to dla mnie absolutna ostateczność).
Liczę też na to, że bóle są tylko chwilowe, bobas jakoś się przekręci i przestanie tak bardzo mnie uciskać. Mam przed sobą jeszcze ponad 3 miesiące ciąży i chciałabym spędzić je jak najaktywniej...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



