piątek, 15 lutego 2013

Kogo bym zostawiła?

Dzisiaj kończy się mój podstawowy urlop macierzyński. Gdyby nie te darowane cztery dodatkowe tygodnie już w poniedziałek musiałabym iść do pracy zostawiając w domu smyka. Smyka, który;
  • wagowo oscyluje wokół 3 centyla (za to wzrostowo - szacując po ubrankach - powyżej 75 centyla)
  • żywi się wyłącznie mamowym mlekiem i jak do tej pory nie próbował innych pokarmów
  • w godzinach mojej pracy spożywa je 4 do 5 razy
  • gdy ominie drzemkę odsypia ją sobie przy cycu
  • ma ogromną potrzebę bliskości i nie daje się oszukać żadnymi mechanizmami typu leżaczek-bujaczek, karuzela, projektor 
  • nie rozstał się ze mną na dłużej niż 3 godziny,
  • a w związku z tym nie przebywał sam na sam z tatą, pod którego opiekę przechodzi dłużej niż 3 godziny
Nie wiem, na ile to się zmieni w ciągu najbliższych czterech tygodni. Będziemy nad tym pracować, ale muszę przyznać, że mimo iż odczuwam także jakąś radość z powrotu do pracy, ta konieczność wydoroślania naszego syna wydaje mi się sprzeczna z naturą. I jest mi niewymownie przykro, że będziemy musieli go uczyć i oduczać trochę na siłę, by był gotów do rozstania ze mną.
Zazdroszczę mamom, które swoje maluchy urodzą w marcu tego roku - 20, czy nawet 24 tygodniowy urlop macierzyński to zdecydowanie za mało - i dla dziecka, i dla mamy. My jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że maluch przechodzi po prostu pod opiekę ojca, a dodatkowo ja mam możliwość częściowego pracowania z domu. Nie wyobrażam sobie bym mogła zostawić tak małe dziecko pod opieką obcej osoby, lub nawet dalszego członka rodziny - a przecież bardzo wiele mam w takiej sytuacji się znajduje.
Nie ma jak polityka pro-rodzinna...

A z okazji wczorajszego dnia - buziaki od Karola dla wszystkich!

55 komentarzy:

  1. Też wydaje mi się, że te dłuższe macierzyńskie to nie jakiś cud, a dostosowanie długości urlopu do naturalnych potrzeb i mamy (taty), i dziecka. PS słodki dzióbek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - 20 tygodniowy urlop to jakaś porażka. Dziecko jest stanowczo za małe na rozdzielenie z mamą

      Usuń
  2. Ciężki to będzie okres dla Was wszystkich, jednak myśl, że Karol będzie pod opieką Taty jest budująca. Też nie wyobrażam sobie oddać w takim wieku Malucha do żłobka czy pod opiekę niani, no, ale niektórzy nie mają wyjścia czasem;/ ps. Karol coraz cudniejszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. swoją drogą panie pracujące w żłobkach i nianie to muszą być ostoje cierpliwości. Jakże ciężko jest czasami z własnym dzieckiem - ciężko mi sobie wyobrazić, bym dała radę opiekować się czyimś dzieckiem...

      Usuń
  3. Dziękuję za buziaka :) Mały słodziak.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie ja sobie nie wyobrażam powrotu do pracy. Do pracy już nie powracam, bo przenieślimsy się daleko od niej krótko przed urodzeniem Zosi, więc juz złożyłąm wypowiedzenie miesiąc temu. Nowej pracy nie bede szukać dopoki Zoska skończy przynajmniej roczek. Szczerze to nei wyobrazałabym sobie oddac jej do żłobka, albo do obcej osoby, a rodziny tutaj nei mamy, mąż tez pracuje od pon-pt. Nie mogłabym odżałować, ze nie ma mnie przy Zosi gdy robi pierwsze raczki/kroczki, gdy codziennie teraz uczy się nowych umiejętności i klei się do nas całymi dniami. Jednak i to nas nie ominie, kiedys trfzeba przeciez tą prace złapać. Wydaje mi się, że każde dziecko to sprawa indywidualna, jedne super się przystosują, a inne tygodniami będą rozregulowane. Oby Karol się szybko dostosował do nowego rytmu, i abyś Ty zdołałą połączyć wszystkie obowiązki wcałość. Przyzwyczajajcie się może do dłuższych rozstań i zachecaj tate aby częściej z synkiem zostawał. Mój mąż od urodzenia Zosi zajmował się nią np w weekendy a ja na dłuzej albo do sklepu albo do fryzjera wychodziłam, pare razy też nocowałam u koleżanki np i problemu nigdy nie było. Czy ja czy mąż, tak samo Zosia chodzi spać na drzemki i tak samo ładnie się bawi. Ale oczywiscie u nas było inaczej, bo nie karmiłam bezposrednio z piersi. Gdybym karmiła, też nie mogłabym na dłużej się z nią rozstawać. buziak i siły życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - mamy program przystosowawczy z długim treningiem co nam się sprawdzi. M. będzie coraz częściej zostawał sam z młodym byśmy długo przed moim powrotem odkryli jakie mogą mieć potencjalnie problemy

      Usuń
    2. Rozstanie jest trudne dla wszystkich, a już szczególnie dla "piersiowych" dzieci

      Usuń
  5. Ojej, ja tez sie boje..nawet nie chce myśleć o powrocie do pracy :-(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja będę rodzić na początku marca więc niestety nie "załapię" się na przedłużony urlop macierzyński.. I nie wyobrażam sobie tego momentu kiedy będę musiała wrócić do pracy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Trudne to :( Bardzo trudne. A Karol cudny!

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój syn ma półtora roku i może to chore, ale nadal nie wyobrażam sobie go zostawić w żłobku i iść do pracy. Na instytucje babci nie mam co liczyć, choć bardzo bym chciała.

    Słodki buziak :)

    OdpowiedzUsuń
  9. chyba najgorsza sprawa dla mamy to zostawić szkraba w domu mnie też to niedługo czeka a na samą myśl płakać mi się chce :(
    podziwiam Cię, że znosisz to tak dzielnie !
    Karol jest boski :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dobrze pozoruję dzielność ;)

      Usuń
    2. Z drugiej strony powrót po roku do pracy... mam nadzieję, że pracodawca nie będzie robił problemów z porotem po takiej nieobecnosći.

      Usuń
  10. Nie zazdroszczę, ale przynajmniej zostawiasz syna w dobrych rękach!

    OdpowiedzUsuń
  11. no no.. jaki przystojniak Wam rośnie:)!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Już tak niewiele czasu Wam zostało... Smutne to, ale takie polskie realia...
    Karolek cudny!

    OdpowiedzUsuń
  13. będzie po dobrą opieką taty :) powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale buziak fajny :)

    Co do powrotu do pracy... będzie dobrze, zwłaszcza, że dzieć zostaje z tatą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę korzystała z Twoich rad, jak pracować i kontynuować karmienie piersią

      Usuń
  15. Baaa! ja bym nawet z teściową nie zostawiła, także super że Młody zostaje z tatusiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z teściową też bym nie zostawiła. Mimo, że w dużej mierze pomagała przy 3 pozostałych wnucząt - najmłodszą przed Karolem zajmowała się w sumie od jej 7 do 12 miesiąca.

      Usuń
    2. Buhahaha u mnie teściowa byłaby ostatnią osoba na ziemi, z kórą bym dzieci zostawiła. Prędzej bym listonoszowi pod opiekę dała. Nie ważne jakie pokrewieństwo dziecka z osobą opiekującą, ważne jaka to osoba.

      Usuń
    3. :D Rozbawiłaś mnie tym listonoszem ;)

      Usuń
  16. Też nie wyobrażam sobie powrotu do pracy po tak krótkim macierzyńskim... Ja planuję zostać z małą do jesieni, dlatego latem zacznę rozglądać się za opiekunką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie największą porażką jest zgrzyt pomiędzy zalecanym okresem kiedy dziecko ma być karmione wyłącznie mlekiem (6 miesięcy) i długością urlopu (4,5-5,5 miesięcy)

      Usuń
    2. To jest coś nie tak. A jak jeszcze pracujesz w dużym mieście, to nie masz szans skorzystać z przerwy...

      Usuń
  17. Niestety taki nasz los:( jak mam podstawowy do końca maja a od początku lipca do pracy:( a miała nadzieję, na wakacje z córką:(

    OdpowiedzUsuń
  18. Dlatego ja wracam do pracy od września, do tego czasu urlop wychowawczy (bezpłatny oczywiście). Nie wyobrażam sobie powrotu po 24 tygodniach, zwłaszcza że nie mam z kim zostawić córy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie bardzo mogę pozwolić sobie w tej chwili na wychowawczy. Zużyliśmy praktycznie wszystkie nasze oszczędności na remont domu - dopóki go nie skończymy musimy wynajmować coś. Tata Karola jest wolnym strzelcem - jego dochody nie są równomiernie rozłożone w ciągu roku. Gdybym poszła na wychowawczy, nie dość, że mielibyśmy mniej pieniędzy na remont, a więc trwał by on dłużej wzrosła by nam też rata kredytu.
      Inna sprawa, że u siebie w pracy potwierdziłam, że po macierzyńskim wracam - i w związku z tym tylko na 24 tygodnie znaleziono zastępstwo. Nie jest to jakiś bardzo silny argument - do wychowawczego mam prawo i mam prawo do zadecydowania, że go wykorzystam w dowolnym momencie. Ale wiem, że to nie byłoby fair...

      Usuń
  19. mi urlop kończy się w maju - myśl o zostawieniu Frania samego z obcą osobą spędza mi sen z powiek :(

    OdpowiedzUsuń
  20. ja wróciłam do pracy do 22 tygodniach urlopu macierzyńskiego i zostałam zwolniona, podjęliśmy z mężem decyzję, że zostanę w domu i zajmę się córką dopóki nie osiągnie wieku przedszkolnego, w międzyczasie zapadła decyzja o drugim dziecku i nie wyobrażam sobie zostawić moich dziewczynek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest kolejna rzecz, której nienawidzę i gdy o októrej myślę robi mi się gorzej - gdy już kobieta z tymi wszystkimi rozterkami decyduje się jednak "porzucić" swoje dziecko i wrócić po macierzyńskim do pracy okazuje się, że czeka ją wypowiedzenie...

      Usuń
  21. Zgadzam się w 101%, co więcej - mój synek zaraz skończy rok, a i tak wydaje mi się taki "nie do zostawienia":( ja podjęłam decyzję, że do 3 roku życia postaram się być przy nim, będąc w ograniczonym stopniu czynna zawodowo, ale to są wybory coś za coś, bo niestety nie poślubiłam carringtona, ani też nie pochodzę z dubaju, więc więcej czasu z synem oznacza mniej w domowym budżecie. Takie życie w tym naszym wyjątkowo prorodzinnym kraju;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że po chwilowym romansie z moją korpo wrócę do domu na wychowawczy - gdy uporamy się z remontem i gdy finansowo staniemy się ciut stabilniejsi.

      Usuń
  22. Dacie radę. Trzymamy kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  23. Moja ma 18 miesięcy i nie wyobrażam sobie bym miała teraz wrócić do pracy, dziękuje losowi że na razie robić tego nie muszę ...

    OdpowiedzUsuń
  24. Urlop macierzyński, a raczej jego długośc to jawna parodia jak dla mnie. Ja co prawda nie miałam żadnego urlopu, bo nie pracowałam, ale jak dla mnie macierzyński powinien trwac minimum 9 miesiecy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - dobrze, że teraz będzie wydłużony

      Usuń
  25. I ja się cieszę na myśl o dłuższym urlopie macierzyńskim. Tak na przyszłość:)

    OdpowiedzUsuń
  26. trzymam kciuki, bo nie zazdroszczę takiej sytuacji...Uważam, że rok to dla dziecka minimum, przecież to czas, kiedy rodzi się przywiązanie, czas karmienia piersią etc.Ale skoro trzeba, to Karolek zrozumie :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mi szczęśliwie los sam problem rozwiązał. Po prostu po urodzeniu Maluszka pracodawca mnie zwolnił. Możemy sobie z mężem pozwolić na mój tymczasowy pobyt w domu, ale wiem, że kiedyś TEN dzień nastąpi i na samą myśl zostawienia synka łzy cisną mi się do oczu :( Macie jednak ten komfort, że synek będzie z tatusiem. Napewno sobie poradzicie :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to z kolei inny temat - pracodawcy, którzy utrudniają życie młodym rodzicom. Ja jestem na grubo ponad 100% pewna, że wracam do pracy jako lepszy pracownik, niż byłam przed urodzeniem dziecka. I myślę, że w wielu przypadkach tak jest - wraca się do pracy po długim treningu ustalania priorytetów, wielozadaniowości, pracy w warunkach silnego stresu...

      Usuń
  28. Bardzo ciekawy blog. Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Współczuję, wiem jak to jest... :)
    Ale super że tata zostaje, a ja dla Ciebie mam w ramach pocieszenia wyróżnienie - zaprasam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mi mija już miesiąc od kiedy wróciłam do pracy. Jest ciężko i bardzo tęsknię. Brakuje mi strasznie spacerów karmienia bycia w kazdej minucie jej życia. Ale powietrzem nie da się żyć

    OdpowiedzUsuń
  31. ja 18 marca wracam do pracy, jeśli do tej pory babcia ze szpotala nie wróci bedę zmuszona poszukać Micgałkowi niani... z Tomusiem nie ma problemu jest przedszkole.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to wracamy tego samego dnia. Będzie dobrze :D

      Usuń
  32. A my właśnie zaczęliśmy wspólne życie i urlop wychowawczy. 1 sierpnia próba powrotu na rynek pracy. Wiedziałam, że to powiem, ale nie wiedziałam, że raptem tydzień po urodzeniu Malucha: nie wyobrażam sobie tego..

    OdpowiedzUsuń
  33. Powrót do pracy zawsze jest trudny, nawet jak pracuje się w domu.

    OdpowiedzUsuń
  34. Mam nadzieję, że uda wam się wszystko pogodzić. Czasem życie zmusza nas do podejmowania takich, a nie innych decyzji.

    OdpowiedzUsuń
  35. :/ Zawiało smutkiem z tego posta. Jestem w podobnej sytuacji. Za niedługo będę musiała rozwiązać ten sam problem.

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty