Nie starałam się o to, nie robiłam nic w tym kierunku (a wręcz przeciwnie) i nie spodziewałam się w najbliższym czasie, ale wydaje się, że nasz bobas postanowił przesypiać noce. Przedwczorajszy dzień był trudny - kluska była marudna cały dzien i wieczór (wydaje mi sie, że to cały czas echo szczepionki), przewisiała na cycku prawie cały czas (ja już byłam ledwie żywa, moje sutki niemalże uciekały widząc zbliżającą się paszczę) i ostatecznie udało się ułożyć do snu ok. 12 w nocy. Spodziewałam się, że się obudzi najpóźniej o 2 (w sumie nie wiedziałam, czy jest najedzony - miałam wrażenie, że ssie nieodżywczo - ja cały czas mam problemy z laktacją, więc nie byłam pewna czy się najadł). Cycki obudziły mnie o 5, a młody nadal spał. Poszłam ściągnąć trochę mleka, zakładając, że zaraz się obudzi. Tymczasem obudził się dopiero o 7:30! Oczywiście wygłodniały.
Myśleliśmy, że tak długi sen to wynik nieprzespanego poprzedniego dnia, ale dzisiaj było podobnie - ostatnie karmienie o 23. Ściąganie mleka o 1 i następnie pobudka o 6:30. Miałam jeszcze budzik nastawiony na 4 by ściągnąć mleko, ale go wyłączyłam :(.
Młody zjadł jedną pierś i twardo zasnął, położyłam go więc międz nami, gdzie pospał jeszcze do 8.
Zobaczymy jak będzie jutro.

