Zasypianie, metody usypiania, problemy ze snem to chyba najczęściej poruszane tematy wśród świeżo upieczonych rodziców. I, o ile dziecko jest zdrowe jedyny obszar życia niemowlaka w pierwszych miesiącach życia, który w ogóle sprawia jakieś problemy. Jeśli chodzi o sen Karola i łatwość jego usypiania to ma on "fazy". Są takie dni, tygodnie gdy śpi cudownie - my z łatwością wyłapujemy moment kiedy należałoby go oddać w objęcia Morfeusza, usypianie trwa krótko, a dziecko spokojnie przesypia zalecaną mu ilość godzin. Ale bywają też takie, gdy nie ma mowy o śnie w ciągu dnia i dopiero późnym popołudniem dziecko pada nam ze zmęczenia. Jeśli chodzi o nocne zasypianie jest dosyć dobrze, chociaż zdarzyły nam się takie dni, że trwało 3 h i młody zasypiał dopiero około północy.
Szczerze mówiąc nie wiem, jaka byłaby najlepsza metoda usypiania Szkraba - niby w poradnikach jest sporo na ten temat, ale albo nie zgadza się z moją filozofią życiową (jakikolwiek pozwalanie na płacz), albo po prostu nie działa u nas (może brakuje nam wytrwałości).
Nasz szkrab śpi we własnym łóżeczku, u nas śpi co najwyżej nad ranem, gdy on już byłby gotowy do rozpoczęcia dnia, a my jeszcze nie - leżenie w naszym łóżku rozwiązuje ten problem połowicznie - młody raczej nie śpi, ale też nie płacze patrząc na nas, lub też nas dotykając, czy też kopiąc. Trochę kusiło mnie "łóżko rodzinne" i spanie z bobasem, ale w naszym przypadku byłoby to co najmniej trudne, jeśli nie niebezpieczne - nasze łóżko ma 1,2m - jest ok dla dwóch dosyć szczupłych osób, które i tak śpią z reguły przytulone, ale nie dla bobasa, któremu należałoby zrobić więcej miejsca.
Wieczorem mamy ustalony rytuał - kąpiel, ewentualnie masaż (w zależności od tego, o której nam kąpiel wypadnie i humoru Szkraba), cycuś, odbicie i łóżeczko - ze smokiem-uspokajaczem w pogotowiu. Czasami młody zasypia od razu odłożony do łóżeczka, czasami trzeba wetknąć smoka, poszumieć, poszeleścić, poklepać lub chociaż potrzymać rękę na plecach. Czasami zaczyna od razu płakać, albo - wersja której najbardziej nie lubię - po klepaniu i szeleszczeniu, gdy wydaje się, że zaraz zaśnie, zaczyna nagle płakać.Wtedy wyciągamy Szkraba z łóżeczka i lulamy - najczęściej wystarczy około minuty, dwóch noszenia i zaczynają mu się oczka zamykać. Wtedy procedurę powtarzamy ponownie - w jednej ręce smoczek - delikatne odłożenie do łóżeczka i sprawdzanie czy smoczek jest, czy też nie jest potrzebny. Po kilkunastu minutach od zaśnięcia wracam do pokoju i chowam smoczka. Ten sposób sprawdza się u nas w 90% i póki co nie narzekam. Cała procedura trwa długo (głównie ze względu na czas jaki Szkrab potrzebuje na opróżnienie piersi), ale jest dosyć przyjemna. Zobaczymy do kiedy będzie się sprawdzać (coraz częściej zdarzają nam się te trudniejsze dni)
Jeśli chodzi o sen dzienny, to tutaj nie mamy chyba dobrego rytuału, a ja nie mam pomysłu jaki on powinien być. Gdy widzimy, że młody robi się marudny i senny zawijamy go w lekki kocyk, tak by miał skrępowane łapki i nosimy śpiewając balladę "Wróci wiosna baronowo". Dlaczego akurat ten kawałek? - lubię go, jest wystarczająco długi i by dziecko zaczęło zasypiać, a ponadto jest dobrym wyznacznikiem czasu usypiania. Zanim śpiewałam miałam wrażenie, że usypiam Szkraba godzinami. W rzeczywistości nie trwa to tak długo. Z reguły upłynąć muszą 2 piosenki by młody zaczął zasypiać (czasami 3) - w tym czasie przechodzi przez wszystkie możliwe stany czuwania, w tym ogłuszający płacz.Gdy widzę, że oczy mu się zamykają układam w łóżeczku i natychmiast podaję smoczka. Efekt jest różny - płacz, skwierczenie, uśmiech, lub z rzadka - zaśnięcie. W zależności od efektu staram się uśpić w łóżeczku bądź też maluch wraca na ręce. Jeśli ta ostatnia opcja, z reguły powtórne zasypianie następuje dosyć szybko - dochodzę do Pawła Geraldiego, albo do zwrotki o tym jaki to baron był zły. Jeśli muszę dośpiewać do tej o jamniczku, wiem, że będzie ciężko i, że nawet jeśli Szkrab zacznie zasypiać zaraz się rozbudzi i całość trzeba będzie powtórzyć od początku. Po tym, jak zaśnie młody albo przesypia całą drzemkę i wtedy trwa ona około 45 minut, bądź też budzi się po około 20 minutach. Wtedy najczęściej wystarczy wetknąć smoka i trochę poklepać i zasypia ponownie. Czasami trzeba wyjąć z łóżeczka i znowu nosić. Co ciekawe - jeśli ma taki sen przerwany po 20 minutach śpi dłużej - 1.5h, czasami, ale bardzo rzadko - dwie...
Metoda ta sprawdza się jako tako teraz - gdy bobas waży 5.5kg. Nie wiem, co my zrobimy później...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sen. Pokaż wszystkie posty
piątek, 4 stycznia 2013
środa, 28 listopada 2012
Czas na drzemkę
Gdzie wasze pociechy ucinają sobie drzemkę w ciągu dnia? Kluskowe drzemki do niedawna odbywały się w jego łóżeczku. Do niedawna, gdyż ostatnio bobas zastrajkował i zbojkotował dzienny sen w swoim łóżeczku. W nocy śpi tam bez protestów, ale w dzień nie ma mowy by zasnął. Położony do łóżeczka śmieje się, gada, a czasami skwierczy. Czasami też zanosi się płaczem i trzeba go z łózeczka wyjąć i pocieszyć. Jeszcze kilka dni temu wystarczyło zmęczonego, ale pogodnego bobasa włożyć do łóżeczka, poklepać po pleckach, pośpiewać, poszeleścić i z reguły udawało się go uśpić. Teraz w najlepszym razie udaje się go doprowadzić do stanu pół-snu, gdy oczy są już przymknięte, ale dziecko pozostaje czujne. Po chwili budzi się i wydaje się być zupełnie wypoczęty. To scenariusz optymistyczny - wiele razy maluch zaczyna po prostu płakać i całą procedurę uspakajania trzeba zacząć od początku co potrafi trwać aż do następnego posiłku.
Poniżej zdjęcie Kluski po półgodzinnym usypianiu.
Przez ostatnie kilka dni Karol praktycznie wcale nie spał w dzień. Jedyną drzemkę ucinał sobie tylko w czasie spaceru. Zaczęłam się martwić, czy mu to nie zaszkodzi - w końcu takie maluchy powinny spać ok 16h...
Dzisiaj za to mieliśmy już 3 drzemki (trzecia właśnie trwa). Pierwsza w chuście - ze względu na brak drzemek w poprzednich dniach bałagan urósł do nieakceptowalnych rozmiarów (zaczęłam bać się, że nam się za łóżkiem 6-kilowe pająki zalęgną), poza tym straszyła sterta nieuprasowanych ubranek Młodego. Zapakowałam go więc w chustę by chociaż trochę ogarnąć. Kluska przespała w chuście całe moje sprzątanie. Przy wyjmowaniu z chusty oczywiście się obudził, ale przełożony do łózeczka natychmiast zasnął.
Kolejna drzemka to standardowo spacerowa. A obecna jest zupełnie nieplanowana - Młody tak twardo zasnął przy cycu, że przy odbijaniu nie raczył nawet otworzyć pół oka. Odłożyłam go na rogalu na nasze łóżko zakładając, że zaraz się obudzi i będzie domagał się kontunuacji posiłu. A tu niespodzianka - mija 1.5h a Karol nadal śpi.
Chyba aż go obudzę. Nuda z takim grzecznym dzieckiem
A jak wasze maluchy spędzają drzemki? W łóżeczkach, czy też w innych miejscach?
Zastanawiam się, co byłoby najlepsze dla naszego malucha. Na pewno wolę drzemki w dowolnych miejscach niż brak drzemek, ale zastanawiam się, czy chusta czy wózek gwarantują pełnowartościowy sen.
Poniżej zdjęcie Kluski po półgodzinnym usypianiu.
Przez ostatnie kilka dni Karol praktycznie wcale nie spał w dzień. Jedyną drzemkę ucinał sobie tylko w czasie spaceru. Zaczęłam się martwić, czy mu to nie zaszkodzi - w końcu takie maluchy powinny spać ok 16h...
Dzisiaj za to mieliśmy już 3 drzemki (trzecia właśnie trwa). Pierwsza w chuście - ze względu na brak drzemek w poprzednich dniach bałagan urósł do nieakceptowalnych rozmiarów (zaczęłam bać się, że nam się za łóżkiem 6-kilowe pająki zalęgną), poza tym straszyła sterta nieuprasowanych ubranek Młodego. Zapakowałam go więc w chustę by chociaż trochę ogarnąć. Kluska przespała w chuście całe moje sprzątanie. Przy wyjmowaniu z chusty oczywiście się obudził, ale przełożony do łózeczka natychmiast zasnął.
Kolejna drzemka to standardowo spacerowa. A obecna jest zupełnie nieplanowana - Młody tak twardo zasnął przy cycu, że przy odbijaniu nie raczył nawet otworzyć pół oka. Odłożyłam go na rogalu na nasze łóżko zakładając, że zaraz się obudzi i będzie domagał się kontunuacji posiłu. A tu niespodzianka - mija 1.5h a Karol nadal śpi.
Chyba aż go obudzę. Nuda z takim grzecznym dzieckiem
A jak wasze maluchy spędzają drzemki? W łóżeczkach, czy też w innych miejscach?
Zastanawiam się, co byłoby najlepsze dla naszego malucha. Na pewno wolę drzemki w dowolnych miejscach niż brak drzemek, ale zastanawiam się, czy chusta czy wózek gwarantują pełnowartościowy sen.
poniedziałek, 19 listopada 2012
Śpimy
Nie starałam się o to, nie robiłam nic w tym kierunku (a wręcz przeciwnie) i nie spodziewałam się w najbliższym czasie, ale wydaje się, że nasz bobas postanowił przesypiać noce. Przedwczorajszy dzień był trudny - kluska była marudna cały dzien i wieczór (wydaje mi sie, że to cały czas echo szczepionki), przewisiała na cycku prawie cały czas (ja już byłam ledwie żywa, moje sutki niemalże uciekały widząc zbliżającą się paszczę) i ostatecznie udało się ułożyć do snu ok. 12 w nocy. Spodziewałam się, że się obudzi najpóźniej o 2 (w sumie nie wiedziałam, czy jest najedzony - miałam wrażenie, że ssie nieodżywczo - ja cały czas mam problemy z laktacją, więc nie byłam pewna czy się najadł). Cycki obudziły mnie o 5, a młody nadal spał. Poszłam ściągnąć trochę mleka, zakładając, że zaraz się obudzi. Tymczasem obudził się dopiero o 7:30! Oczywiście wygłodniały.
Myśleliśmy, że tak długi sen to wynik nieprzespanego poprzedniego dnia, ale dzisiaj było podobnie - ostatnie karmienie o 23. Ściąganie mleka o 1 i następnie pobudka o 6:30. Miałam jeszcze budzik nastawiony na 4 by ściągnąć mleko, ale go wyłączyłam :(.
Młody zjadł jedną pierś i twardo zasnął, położyłam go więc międz nami, gdzie pospał jeszcze do 8.
Zobaczymy jak będzie jutro.
Myśleliśmy, że tak długi sen to wynik nieprzespanego poprzedniego dnia, ale dzisiaj było podobnie - ostatnie karmienie o 23. Ściąganie mleka o 1 i następnie pobudka o 6:30. Miałam jeszcze budzik nastawiony na 4 by ściągnąć mleko, ale go wyłączyłam :(.
Młody zjadł jedną pierś i twardo zasnął, położyłam go więc międz nami, gdzie pospał jeszcze do 8.
Zobaczymy jak będzie jutro.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

