Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kanał mleczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kanał mleczny. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 grudnia 2012

Biedne te cycki - tym razem zator

Miałam sobie zrobić przerwę od bloga do Nowego Roku, ale dzisiaj na poprawę humoru postanowiłam sama dobie dać dyspensę.
Wygląda na to, że z Mamą Łucji  idziemy łeb w łeb jeśli chodzi o problemy z piersiami i karmieniem.  Powinnam była się spodziewać, że skoro od dłuższego czasu z cyckami u nas spokój i wszyscy czworo (ja, 2 cycki i szkrab) się dogadujemy, a na Łucjowym blogu pojawił się wpis o zastoju/zapaleniu piersi coś podobnego czeka i nas. Wczoraj na prawej piersi wyczułam od spodu duże zgrubienie. Oględziny w lustrze (zaczerwienienie w miejscu zgrubienia) potwierdziły wstępną samodzielną diagnozę - zatkany kanał mleczny. Na szczęście nie boli i nie mam objawów ogólnych (podwyższona temperatura, ogólne złe samopoczucie) ale i tak pozostaje stres, czy nie rozwinie się to w coś poważniejszego. Od wczoraj jestem więc marudna i łatwo wytrącić mnie z równowagi. Robię naprzemienne ciepłe i zimne okłady (ciepłe przed, a zimne po karmieniu), Dumny Tata został zatrudniony do masażu (na pierwszą propozycję przystąpił z ochotą, ale potem skonstatował, że taki leczniczy masaż, to jednak nie to ;)), po każdym karmieniu uruchamiam dodatkowo laktator. Póki co poprawy brak.
Zator zupełnie mnie zaskoczył - w ostatnich dniach szkrab był przy cycu jeszcze częściej niż zwykle - tuż przed świętami miał chyba skok wzrostu, gdyż przez trzy dni mieliśmy ewidentne skumulowane karmienia - i to, czego nie lubię, a z czym mam wprawę - maratony cyckowe z żąglowaniem (podawanie kolejnych i kolejnych piersi wygłodniałemu maluszkowi - tak między innym spędzilam Wigilię...). Święta zniósł tak sobie - wyraźnie dokuczał mu nadmiar wrażeń, co z kolei także powodowało, że pierś była podawana trochę częściej niż zwykle (teraz z perspektywy czasu wydaje mi się, że reagowaliśmy przedwcześnie i tak naprawdę cyc był podawany jako knebel, a nie dlatego, że młody był głodny). Prawdopodobnie wyhodowałam sobie nieduży nawał, dla którego nasza 5 godzinna nocna przerwa w karmieniu była za długa. Inna hipoteza jest taka, że po prostu oberwałam od młodego w cycka - ostatnio odkrył jakie cuda można wyczyniać nogami i wierzga nimi przy każdej okazji - niejednokrotnie finał takiego gwałtownego ruchu nogą jest na nas - biedny Dumny Tata jest regularnie kopany przy przewijaniu. 
Dodatkowo pluję sobie w brodę, za nadmierne edukowanie Dumnego Taty w sprawach cyckowych i rozkładanie książek o KP gdzie popadnie. Miałam nadzieję, że z okazji zatkanego kanału mlecznego i związanych z tym cierpień (co, z tego, że głównie psychicznych) będę miała kompletnie wolne, będę leżeć na kanapie, pachnieć i karmić. Ale, nie... DT przeczytał u Nehring-Gugulskiej, że dobrze by było bym ręką po stronie "zepsutego" cycka robiła drobne prace - tak więc nici z wylegiwania się - zmywam, odkurzam, zamiatam. Mam nadzieję, że chociaż nie wpadnie na pomysł prania ręcznego...
Podobne posty
Suwaczek z babyboom.pl
Suwaczek z babyboom.pl