czwartek, 14 czerwca 2012

24 tydzień

Dzisiaj zaczęłam 24 tydzień. Nie dzieje się w nim nic szczególnego - dziecko nadal jest pomarszczone, pokryte mazią i włoskami. Ale skóra jest już mniej przezroczysta i uszy nabierają charakterystycznego kształtu (takich szczegółów nie widać chyba na USG - mam nadzieję, że nasz maluch ma śliczne, nieodstające uszka...)

To okres największej aktywności dziecka - jest już bardzo sprawne i przy tym cały czas ma mnóstwo miejsca na wygibasy. Co ważne dla mnie - są one póki co raczej przyjemne, niż bolesne. Uwielbiam zgadywać, gdzie będzie najbliższe kopnięcie.


Póki co czuję się dobrze, chociaż od czasu do czasu dokuczają mi bóle pleców. Myślę nad zakupem takiej dużej piłki do fitnessu, aby chociaż na kilka godzin zastępowała mi fotel w pracy. Mam paskudne przyzwyczajenia jeśli chodzi o pozycję, którą zajmuję przy biurku - na pewno nie pomaga to moim plecom i tak nadwyrężonym przez dźwiganie brzucha. Mam nadzieję, że piłka zmusi mnie do zajęcia bardziej wyprostowanej pozycji, plus będzie okazją do jakiś ćwiczeń.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podobne posty