wtorek, 12 lutego 2013

Mój kolejny pierwszy raz zaliczony

Macierzyństwo to codziennie jakieś "pierwsze razy". Mój dzisiejszy to zimowe wyjście na spacer z bobasem w chuście.
Do chustonoszenia nie trzeba było mnie długo przekonywać. Co prawda pierwszą chustę kupiłam gdy Karol miał już miesiąc, ale myślałam o tym już będąc w ciąży. Na początku miałam sporo trudności z wiązaniem chusty, prawidłowym jej naciąganiem, wkładaniem bobasa, a przede wszystkim...wyjmowaniem go. Z czasem nabrałam wprawy i często korzystałam z dobrodziejstw chusty, gdy młody był marudny, a ja musiałam coś zrobić w domu. Bywały też takie dni, gdy noszenie w chuście było jedynym sposobem by nasz maluch w ogóle zasnął. Chusty jednak używałam tylko w domu. Jakoś nie wyobrażałam sobie, jak zapakować młodego w kombinezonie do chusty. Próbowałam zachustować go normalnie i zakryć kurtką, ale okazało się, że żadne z moich nakryć wierzchnich nie jest wystarczająco szerokie by dało się je zapiąć z maluchem w środku. Z żalem odłożyłam chustowe spacery do wiosny.
Dzisiaj jednak zmobilizowałam się - ze względu na specyficzny styl odśnieżania większość chodników w mojej okolicy jest dla mnie nieprzejezdna. Do sklepu mam dosyć daleko, a gdy dodatkowo muszę wydłużyć trasę ze względu na nieprzejezdne kawałki  zwykłe zakupy zaczynają być wyprawą. I gdy dzisiaj użalałam się sama nad sobą, jakiś to mój ciężki wózkowy los stwierdziłam, że w takiej sytuacji chusta może okazać się jedynym ratunkiem.
Nie było łatwo. Młody nie znosi zakładania kombinezonu, a czapka to jego wróg numer jeden. Musiałam bardzo dokładnie zaplanować wszystkie ruchy  - ustawiłam sobie w odpowiednim miejscu buty, przygotowałam kurtkę, czapkę, klucze od domu. W pierwszej chwili planowałam założyć chustę na kurtkę, ale później stwierdziłam, że i tak będziemy się z maluchem grzać nawzajem, więc o ile założę szalik nie powinno być mi zimno w rozpiętej kurtce. Założyłam kurtkę, zaplątałam chustę. Następnie zapakowałam młodego w kombinezon i w przedpokoju posadziłam w foteliku samochodowym. Nie przerywając bujania fotelikiem założyłam buty, a następnie zabrałam się za pakowanie młodego do chusty. Okazało się, że mimo kombinezonu nie jest to takie trudne - co prawda miałam trochę obaw, czy nie wygnę mu za bardzo ręki lub nogi - w końcu gdy jest tak ubrany nie mam pełnej świadomości ułożenia jego ciała. Udało się jednak bez większych problemów. Założyłam dziecku i sobie czapkę i wyszłam z domu, w windzie poprawiając naciąg chusty.
Do sklepu dotarliśmy w czasie niewiele dłuższym niż gdybym szła bez obciążenia. Przez trzy czwarte drogi praktycznie nie czułam, że niosę jakieś dodatkowe kilogramy - dopiero ostatnia prosta wydała mi się być jakaś długa...
Jedynym problemem było to, że ze względu na to, że ostatnio nie wychodzę bez wózka, zapomniałam, że zakupy do czegoś należy zapakować. I, że nie mogą być zbyt duże, bo potem trzeba je samodzielnie przynieść.
Zastanawiam się, czy nie przeprosić się z plecakiem. Obawiam się tylko, że obciążona i z przodu i z tyłu będę wyglądać dosyć komicznie. W każdym razie jutro znowu wyruszamy z chustą - tym razem na podbój lasu. Żałuję, że na chustowanie zimą zdecydowałam się dopiero teraz gdy  sumie już się kończy - przecież właśnie w przypadku grubej warstwy śniegu  i zasp chusta jest wygodniejsza niż wózek.

58 komentarzy:

  1. OOO, gratuluje! Ja się jeszcze nie odważyłam wyjść na podwórko w chuście. Jak będzie cieplej to na bank spróbujemy. A Karol nosi się jeszcze w elastyku? Ja się właśnie zastanawiam nad kupnem nosidełka ergonomicznego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też będę kupowała nosidło - jednak wkładanie w nie malucha jest wygodniejsze, ale póki co będziemy używać chusty. Karol waży niewiele ponad 6 kilo, więc jeszcze spkojnie możnago nosić w elastyku

      Usuń
    2. Lila juz 7200... A na na jakie sie decydujesz? Ja chyba tule

      Usuń
    3. Ja myślalam o Bondolino - coś takiego, co ma Salomea

      Usuń
    4. Bondolino tez trzeba zawiazywac, a Tule tylko klik klik zapinasz. Mozesz sobie bondolino wypozyczyc za free w tublu na batorego i zobaczysz czy Wam sie podoba.

      Usuń
    5. O, dzięki za informację - pojadę tam w przyszłym tygodniu

      Usuń
  2. Gratuluję pierwszego razu:)Ja się zimą nie odważyłam jeszcze wyjść z dzieckiem w chuście. Może też dlatego że tym razem kupiłam dziecku kombinezon-śpiworek, a takiego cuda się do chusty nie zapakuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy i śpiworek, którego używamy gdy młody jest w gondoli i zwykły kombinezon w którego pakujemy młodego gdy musimy gdzieś samochodem pojechać. Ja miałam sporo obaw związanych z chustą zimą, ale większość okazała się być bezpodstawna. Jedyna wada to fakt, że młodyjest tak podekcytowany tym, że wszystko widzi (gdy przekręcigłowę na bok), że raczej nie śpi w czasie spaceru. Dzisiaj zasnął dopiero gdy wracaliśmy.

      Usuń
  3. co prawda, to prawda chusta lepsza na śniegi!, a Tobie gratulacje, kolejny krok w roli Mamusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie żałuję, że tak późno to odkryłam

      Usuń
  4. Ja również gratuluję! Ja niestety z chusty muszę zrezygnować ze względu na bardzo słaby kręgosłup.. Dobrze, że rodzę na wiosnę to może nie będę miała problemów z tym śniegiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekspertem nie jestem, więc nie będę się tu autorytatywnie wypowiadać, ale wydaje mi się, że prawidłowo założona chusta dosyć dobrze rozkłada ciężar i w związku z tym nie jest jakimś straszyn obciążeniem dla kręgosłupa. Pewnie przeciwskazaniami są jakieś skrzywienia kręgosłpua - myślę, że warto poradzić się ortopedy

      Usuń
  5. Zabawnie opisana ta Twoja wyprawa :)
    A jak się Karol sprawuje? Dalej marudny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taki rozchwiany emocjonalnie - bardzo szybko się irytuje i z pełni szczęścia przechodzi od razu w płacz, bez stanów pośrednich.
      A może ja się czepiam...

      Usuń
  6. Super gratuluję zimowo - chustowego wyjścia :-)
    Ja z chustonoszeniem miałam dosyć krótką przygodę gdyż mój kręgosłup nie dał rady tego uciągnąć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My na wiosnę pewnie przesiądziemy się w nosiłdo. Szczególnie, że M. jakoś nie może przekonać się do chusty - kilka razy próbował, ale irytowało go wiązanie, a jeszcze bardziej rozwiązywanie.

      Usuń
  7. My zimowo spacerujemy tylko w chuście. Alinę ubieram dodatkowo w kombinezon z polaru, coby ją lepiej czuć przy wiązaniu. Gdy jest już zawiązana to nakładam jeszcze osłonkę polarową (zakupioną na allegro), sobie na grzbiet płaszcz i w drogę. Ciekawym patentem jest założenie bezrękawnika tył na przód, lub obcięcie rękawów od starego polaru i noszenie jako osłona chuściaczka. Jeśli nie możesz się zapiąć w swoją kurtkę pożycz od męża, my z lubością używamy tatowej kurtki campinusa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za rady!!!
      Dobry pomysł z tym bezrękawnikiem i polarem. Mam dla młodego polarowy kombinezon i nawet myślałam, żeby zapakować go tak w chustę i ocieplić jakimś kocykiem ale bałam się, że mu nóżki zmarzną - w końcu wystają z chusty. Obejrzę jeszcze te osłonki z allegro, ale one chyba nóżkowego problemu nie rozwiążą.
      Kurtki nie będę pożyczać - jest mimo wszystko między nami spora różnica rozmiarów - w dużo za dużej kurtce, z dzieckiem z przodu, potencjalnie plecakiem z tyłu wyglądałabym jak dziecko wojny. Jeszcze by nas ktoś do izby dziecka chciał zgarnąć.

      Usuń
    2. Właśnie kończyny są najbardziej narażone.

      Usuń
  8. KOchana u nas spadł snieg niedawno, wprawdzie tylko tydzień poleżał (UK) ale nie było mowy o jechaniu wózkiem. I ja też wtedy odgrzebałam chuste swoją (tak samo jak Ty, Zośke nosiłam pierwsze dwa trzy miesiące prz ykażdej domowej robótce w mieszkaniu, i na każdy spacer - u nas wózek stał nieużywany bardoz długo). I też dało rade, w kombinezonie i z siatkami w ręku choć powiem szczerze, że ręce mi do stóp się wyciągnęły i uchechtana straszine do domu przyszłam. Ja akurat chuste na kurtke założyłam i baaaardzo sie zgrzałam:) wspaniały pomysł, mysle ze logistyka sama sie dopracuje. Mnie się super trafiły pierwsze miesiące akurat latem, także zakładałam najcieńszą bluzeczkę, spodenki, Zosię nieraz tylko w pieluche bo gorąco było i do chusty i tak całymi dniami chodziłam po miasteczku. Jedyny nieraz sposób na dzienny sen.... a moja to spała dużo, tylko nie chciała sama jakis czas haha;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa - z siatą i dzieckiem nie wygląda się najlepiej. Chyba będę robić tak, że na zakupy mimo wszystko będę wychodzić z wózkiem, a do lasu w chuście.
      W każdym razie nie mogę się już doczekać jutrzejszego spaceru

      Usuń
  9. To gratuluję debiutu! Chusta już teraz na nas czeka i mamy nadzieję wykorzystywać ją bardzo często. A wiesz, widziałam bliźnięta zapakowane na przód i tył - plecak więc na pewno by się sprawdził;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, to już chyba trzeba dwóch osób by bliźnięta zapakować. A swoją drogą wyobrażam sobie jaki horror muszą przeżywać rodzice bliźniaków na tych pożal-się-boże odśnieżonych chodnikach, gdzie często mój pojedynczy wózek się nie mieści...

      Usuń
  10. ja nie miałam chusty, bałam się, że nie będę umiała jej zawiązać, ale używaliśmy nosidełka :) długo Maksia tak nosiłam i zimą, i latem :) z czasem jednak stał się zbyt ciężki, a mnie po operacji nie wolno już dźwigać ciężarów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co nasz szkrab to waga ultra-piórkowa więc daję radę.

      Usuń
  11. Chcę skusić się na chustę, ale zupełnie nie ogarniam, zadam więc parę pytań.
    - byłaś na warsztatach chustowania, czy sama się uczyłaś?
    - jaką chustę kupiłaś?
    - co z nosidełkiem? Od jakiego wieku można "pakować" w nie dziecko? Od kiedy w chustę?

    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczyłam się sama. Głownie z filmików na YouTube - i trenowałam.
      Ja mam chustę elastyczną Lennylamb. W chustę teoretycznie można pakować od urodzenia, trzeba tylko zastosować odpowiedni sposób wiązania np. w kołyskę by nie obciążać głowy malucha. Ja nosiłam od 1 miesiąca gdy młody już sztywno głowę trzymał. Do nosidła dziecko musi sztywno trzymać głowę, chociaż już podobno jakieś są z podpórkami. Ja wolałam poczekać

      Usuń
    2. Ważne jest to żeby to było nosidło ergonomiczne, a nie "wisiadło" :)

      Usuń
    3. Dzięki za odpowiedzi, pozostaje mi tylko szukać :)

      Usuń
    4. Proponuję na początek kupić używaną chustę i zobaczyć, czy Ci się to spodoba.

      Usuń
  12. :))) Często trzeba spróbować, żeby się przekonać! U nas nosidło jest na bieżąco w akcji. Choć w kombinezonie nie próbowałam. Na allegro można kupić specjalny polar a nawet kurtkę do noszenia w chuście. Mamy kurtkę. Teraz to już raczej przyda się polar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kupię polar. Kurtki już nie opłaca się kupować - w końcu zima już się kończy

      Usuń
  13. jak czytałam opis wyprawy to jakbym siebie widziała, każdy ruch musi być zaplanowany i przemyślany :)
    a ubieranie butów z równoczesnych bujaniem bobasa to niemal sport ekstremalny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż żałuję, że w Martensach chodzę. Duuużo wiązania ;)

      Usuń
  14. Zmobilizowałaś mnie, w domu chustuję, a wyjścia się cykam. Stale się boję, że Młody się obudzi i zrobi alarm, a ja go jednak nie rozwiążę. Chustę mam małego rozmiaru, ale i tak sprzątam nią podłogę. Ale muszę się przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z drugiej strony gdy zacznie Ci płakać w wózku, to co robisz? Bierzesz na ręce. A w chuście w sumie jest już na rękach.
      Dzisiaj zaczął mi popłakiwać w chuście, gdyż był już zmęczony, a z drugiej strony zbyt podekscytowany by zasnąć. Uniosłam go trochę wyżej na rękach i cmokałam w czoło, a później śpiewałam (wstyd się przyznać, ale jedyne co mi chodziło po głowie to Międzynarodówka...) tak by zwracał uwagę na moją twarz, a nie na otoczenie. Ponieważ moja twarz to już dla niego nuda w końcu zasnął...

      Usuń
  15. Miałam w planie chustę. Nie wyszło. Teraz czekam aż dobijemy do 7kg i będę mogła rozważyć nosidło.

    OdpowiedzUsuń
  16. Szacun! Samo ubieranie to niezły wyczyn, wszystko musi być dokładnie przemyślane, zaplanowane a tu jeszcze projekt chusta;-) Mój Mąż przewrażliwiony chusty się bał, mieliśmy więc nosidło, jak się okazało wisiadło babyBjorn, zostałam nastraszona, że to szkodzi Maluchowi, szczególnie chłopcom, więc sprzedaliśmy, ale Mikołaj nie za bardzo lubił w nim przebywać ( raptem może 3 podejścia były), więc nie wiem czy chustę by polubił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może pożycz od kogoś? Sprawdź czy w Twojej okolicy są jakieś warsztaty chustonoszenia - pożyczą Ci wtedy chustę i zawiążą profesjonalnie. Zobaczysz wtedy czy Miko to polubi

      Usuń
    2. Dobry pomysł, dzięki, szczególnie, że mogłabym też w ciągu dnia z Nim razem coś robić, bo obecnie to katastrofa a ręcę to mi już odmawiają posłuszeństwa;/

      Usuń
    3. Ja nadwyrężyłam sobie lewą ręką - najczęściej na niej noszę młodego, aby prawą móc manewrować. W sumie nie noszę go jakś dużo, ale jak mówi M. mam mięśnie jak żonaty wróbel. Nie pytaj dlaczego żonaty - nie wiem...

      Usuń
  17. Żałuję, że nie słyszałam o chustowaniu wcześniej, gdy Ala była mała.
    Sporo widzę mnie ominęło.

    OdpowiedzUsuń
  18. my mamy nosidło, ale jeszcze się nie odważyłam wyjś z nim na dwór

    OdpowiedzUsuń
  19. Telepatia! :D
    Ja też chce zacząć nosić Gabi w chuście na spacery, ale to wiązanie :/
    Dziś mnie zawiązała instruktorka i było super!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. nic się nie martw jeśli chodzi o ten plecak, ja chodzę do sklepu z Tomaszem na rekach i z torbą treningową do której wkładam zakupy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to pocieszające. Gdy będą się na mnie podejrzanie patrzyli będę się uspakajać, że jeszcze gdzieś w Polsce, jest druga objuczona matka ;)

      Usuń
  21. true, wozkiem po sniegu i chodnikach porazka:) ja Matyldzie spiewalam ogorka odkad zaczelam ubierac kombinezon, ale ostatnio przestal dzialac wiec sroczka wazy kaszke, ale i kaszka sie przypala wiec kombinuje z kaczuszkami..generalnie im starsza tym bardziej sie wkurza:) sama tez przyczajam sie na plecak, bo dwie torby (moja i dzidonka), dwie siaty i fotelik z mala na 3 pietro robia mi lape jak talala:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już wyczerpałam repertuar piosenek. Wczoraj zaczęłam mu nawet Międzynarodówkę nucić licząc na to, że się zawstydzi i będzie cichutko byle tego nie słuchać...

      Usuń
  22. szkoda że nie masz fotki bo bardzo ciekawa jestem jak to u Was wyglądało.
    Też zastanawiam się nad chusta ale jakoś nie mam odwagi:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy tych manewrach zrobienie zdjęcia byłoby już niemożliwe ;)
      Pomyśl może o nosidle - jednak zakłada się je kilkukrotnie łatwiej

      Usuń
  23. to prawda, że z chustą łatwiej przebrnąć przez śniegi, ale ja po mojej kilkukrotnej kontuzji kolana boję się iść z Okruszkiem w chuście po śliskiej nawierzchni :/

    OdpowiedzUsuń
  24. ja chuste kupiłam i co? zostawiłam w Polsce!:)
    i tak 3 miesiące bez ! teraz to już spokojnie mogę kupić,nosidło ergoniczne a chustę na allegro?!
    buziak dla szkraba!
    http://www.onelittlehappiness.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu ponownie dodałam Cię do obserwowanych - bo przestały mi się Twoje posty pokazywać od czasu zmiany domeny.

      Usuń
  25. No! To pierwsze koty za płoty. Ja niemal całkowicie odstawiłam wózek na zimę. Pakuję Małego w nosidło i tak sobie śmigamy np. na zakupy. Lekko nie jest ale dla mnie wygodnie. Ze spacerową przeproszę się na wiosnę. Chyba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem dlaczego tak późno na to wpadłam. Ja głupia przez całą zimę z wózkiem się męczyłam...

      Usuń
  26. Chciałabym Was zobaczyć w akcji :-) musieliscie bosko wyglądać... :-) a, u nas tez szybkie ubieranie, zeby Milka sie nie rozplakala przed wyjściem z domu :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nu, to wyjmowanie spowodowało, że się załamałam i chusta była tylko od święta. Teraz pomału przechodzimy na nosidło ergonomiczne i jest o niebo lepiej. Noszenie jest fajne :)

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty