piątek, 7 września 2012

Zmęczenie

Jakoś dziwnie, za każdym razem gdy na blogu napiszę, że u mnie wszystko w porządku (lub nawet lepiej) następnego dnia przechodzę kryzys. Nie, nie dzieje się u mnie nic złego, ale po prostu nie mam już siły. Nie wyspałam się, wstałam rano by być o sensownej porze na pobieraniu krwi (co by sprawdzić, czy przez czas ciąży nie zaraziłam się jakąś paskudną chorobą weneryczną ;)), odsiedziałam swoje w poczekalni, a następnie niemalże doczołgałam się do pracy. Właśnie skończyłam robić 80% rzeczy zaplanowanych na dzisiaj i stwierdziłam, że więcej nie dam rady (stąd zamiast dziubać coś w excelu czy powerpoincie piszę coś na blogu). Zasypiam. Nie mogę chodzić bo boli. Nie mam siły siedzieć. Ja chcę do łóżka!!! 

Mam mieć jeszcze jedno spotkanie dzisiaj pomiędzy 18 a 19 i właśnie zastanawiam się, jakiej wymówki użyć by je skasować. Nie wiem, jak dotrwam w biurze do tego czasu. Z drugiej strony w pracy będę jeszcze tylko w przyszłym tygodniu, więc może się okazać, że jeśli nie odbębnię tego spotkania dzisiaj nie będzie na kiedy go przełożyć. Mam teraz cholernego diabełka na jednym ramieniu, i aniołka na drugim - zaraz się chyba pobiją...

I jeszcze jedząc brzoskwinię zalałam sobie 1/3 brzucha sokiem!!! Powinnam była pozostać przy moim tradycyjnym ubieraniu się na czarno zamiast kupowac sobie jasne ubrania ciążowe.

 

2 komentarze:

  1. Ja dzisiaj tez spiaca:) idź na spotkanie. Odpekasz i będziesz miała święty spokój:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w naszych zabawach... Do wybory "Mrrrucząco miauczący konkursik" lub "Urodzinowe książeczkowe candy"

    Szczegóły tutaj: http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/p/konkursy.html

    Z góry przepraszam za spam :)

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty