niedziela, 16 września 2012

Idę do pracy ostatni raaaaaz

Właściwie to w piątek byłam w pracy po raz ostatni - jutro muszę tam pojechać tylko dlatego, że oczywiście zapomniałam zostawić zwolnienie lekarskie ;)
Dziwne uczucie. Budzik nadal mam nastawiony na rano - za chwilę go wyłączę. 
Pozostałe 3 tygodnie ciąży spędzę domowo. Ale na pewno bardzo intensywnie. Musimy znaleźć sobie tymczasowe mieszkanie i się do niego przenieść. Tymczasem prace w domu postępują - w środę ma przyjść glazurnik, a my jeszcze nie zakupiliśmy płytek. Dobrze, że chociaż już są w 80% wybrane i dodatkowo wiemy, gdzie je kupimy. Ale i tak czeka nas pewnie trochę jeżdżenia po sklepach. 
Trzeba w końcu skompletować wyprawkę małego - odwiedzić tych znajomych, od których jeszcze nie odebraliśmy rzeczy, które dla nas przygotowali (w tym mebli - nie mieliśmy ich do tej pory gdzie postawić...). 
Czyli mnóstwo roboty - mam nadzieję, że się wyrobimy. Nie wyobrażam sobie, jak mogłoby się to udać gdybym zdecydowała się pracować do samego końca. Szczególnie, że końcówka ciąży daje mi się we znaki. Ledwie się poruszam - bolą mnie pachwiny więc chodzę w tempie 80-letniej staruszki. Nie mam siły i wszystko mnie męczy. Jest dopiero 9 wieczorem, a ja już zaczynam przysypiać. Poza tym włącza mi się paranoja i każde "ciągnięcie w brzuchu" czy inne dziwne doznania rozważam w kategorii wczesnych objawów porodu. Potem sama karcę się w myślach, że dopuszczam do obsesji.
Ech...ale poza tym jestem szczęśliwa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podobne posty