czwartek, 27 września 2012

Wielkie sprzątanie

Nadal w domu. Aby nie zwariować postanowiłam zrobić coś pożytecznego. Ponieważ kończy się lato (a właściwie już się skonczyło) i ewidentnie kończy się moja ciąża stwoerdziłam, że czas posprzątać w szafie. Założyłam wariant optymistyczny - że w dwupaku dotrwam do 6 października (w sumie nie wiem, czy taki optymistyczny - jeszcze kilka dni skurczy może być nieznośne) i zostawiłam sobie odpowiednią ilość ciuchów ciążowych (w które i tak ledwo się już mieszczę). Całą pozostałą zawartość szafy wysypałam na łóżko i teraz segreguję - ciążowe w dobrym stanie - do zachowania, ciążowe w złym stanie - do pojemnika PCK, nie-ciążowe letnie do zapakowania na antresolę, i nie-ciążowe nie-letnie do użytkowania. Co chwila przerywam na pooddychanie w czasie skurczu... Mam otwartego excela, w którym zapisuję godzinę rozpoczęcia skurczu i orientacyjny czas trwania (mierzę go ilością głębokich oddechów). Wychodzi mi, że średnio mam skurcze co 13 minut.  Ale powinnam zdąrzyć ze swoim segregowaniem ubrań i pakowaniem w worki. Może jeszcze starczy czasu na dokładne umycie szafy w środku...

PS. Wiem, że nadużywam Excela - takie przyzwyczajenie z pracy... Zapisywanie skurczów to jeszcze małe miki - ja nawet imię wybieram za pomocą arkusza kalkulacyjnego...

4 komentarze:

  1. Przerażają mnie te skurcze,. Ja chyba nawet nie mam tych braxtona-hicksa czy jak mu tam było :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chyba też bym bardziej panikowała jakby miała takie skurcze, jak Ty;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama sobie się dziwię, że przyjmuję to tak na spokojnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. no to kiedy tn dzidziuś już się niecierpliwię;))))

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty