niedziela, 28 października 2012

4 tygodnie

Nasza kluska jest już z nami 4 tygodnie. I dużo, i mało. Z jednej strony mam wrażenie, że to były najdłuższe 4 tygodnie mojego życia, z drugiej tak naprawdę minęły błyskawicznie. Wszystko zależy od perspektywy, z której się patrzy na czas. Każy dzień był dosyć podobny do poprzedniego - karmienie, przewijanie, robienie min, usypianie, a z drugiej strony każdy był zupełnie niepowtarzalny i przynoszący coś nowego. Nasze postępy póki co:
  • młody polubił kąpiele. Pierwsze kilka razy to czarna rozpacz - krzyk, wyginanie się, a przynajmniej wyraźne niezadowolenie. Okazało się, że nasz synek jest ciepłolubny - gdy zwiększyliśmy temperaturę do 38, a nawet więcej stopni okazało się, że kąpiel może być przyjemna
  • mniej darcia się przy przewijaniu. Płacz słyszymy teraz mniej więcej co 2-3 kupę ;)
  • Młody potrafi już skupić uwagę na czymś przez dłużej niż kilkanaście sekund
  • Mamy pierwszą zabawkę - słonika Lamaze. Bardzo kolorowy i zdecydowanie wzbudza zainteresowanie naszego małego człowieka
  • Waga - około 3850g - czyli w końcu udało się przekroczyć wagę urodzeniową. Mam nadzieję, że teraz będziemy już obserwować ładne przyrosty ;)
  • zaliczyliśmy pierwszą imprezę z małym. Co prawda bez szaleństw - były to urodziny 11 letniej bratanicy, więc atmosfera raczej spokojna i rodzinna. Klucha poskwierczała trochę po dotarcie na miejsce, a pozostały czas przespała w ramionach wujka robiąc do niego słodkie minki i udając, że już się uśmiecha ;)
A co u mamy?
Pogodziłam się z prasowaniem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podobne posty