piątek, 19 października 2012

Dokarmianie

Ktoś, kto czytał ostatnie posty na moim blogu z łatwością zauważy, że nasze życie i mój nastrój nadal przypomina trochę huśtawkę. Dzisiaj będzie pozytywnie ;)
Od wczoraj dokarmiamy naszą kluskę po każdym posiłku - na zmianę moim ściągniętym mlekiem i mlekiem modyfikowanym. Widać, że jest mu to potrzebne, gdyż po opróżnieniu obu piersi zjada całkiem spore porcje. Pierwsze godziny po tym, gdy okazało się, że bobas nie przybiera na wadze to był dla mnie koszmar wypełniony poczuciem winy. Chyba tak już jest, że rodzicielstwo w dużej mierze jest wypełnione tym uczuciem - przynajmniej w przypadku pierwszego dziecka, gdy naprawdę nie wiadomo, co robi się dobrze, a co źle. Gdy już się uspokoiłam zaczęłam patrzeć na sprawy z bardziej pozytywnej strony. I wydaje mi się, że wszystkim nam wyszło to na dobre. Zakładam, że dokarmianie to rozwiązanie tylko tymczasowe i niedługo uda nam się pokonać problemy z laktacją i aktywnym ssaniem i wrócimy do samego karmienia piersią. 
Miałam mieszane uczucia kupując mleko modyfikowane. Ale muszę przyznać, że posiadanie opakowania bardzo pozytywnie na mnie wpływa gdyż redukuje znaczną część stresu - wiem, że na 100% nie głodzę teraz naszego noworodka - i jeśli stwierdzę, że jest głodny zawsze mam zapas. Myślę, że redukcja stresu wpłynie pozytywnie na laktację. Tak więc porada dla mam, które mają podobny problem - nie obawiajcie się mleka modyfikowanego. O ile traktuje się je tylko jako dodatkowy posiłek odciąży was po prostu, co pozwoli na spokojniejszą "produkcję własnego mleka". Ja już zauważyłam, że udaje mi się ściągnąć trochę więcej.
Na ten przejściowy czas trochę zaostrzyliśmy harmonogram naszego dnia. Nasz plan wygląda tak, że po karmieniu (obie piersi, a następnie powrót do tej, od której zaczynałam) następuje butelka. Około 1:15-1:30h po karmienu ściągam mleko laktatorem i spokojnie czekam na pobudkę. Jeśli nie nastąpi po około 3h (w dzień) lub 4h (w nocy) delikatnie budzę malucha i znowu karmimy. 
W poniedziałek idziemy na kontrolę wagi do przychodni, będziemy go także ważyć jutro. Ja mam kontrolować ilość ściąganego mleka. Gdy okaże się, że ściągam pełne porcje, lub gdy młody sam zacznie odrzucać butelkę po kilku łykach wracamy do samej piersi.
Poniżej kilka porad, w co warto się zaopatrzyć w przypadku podobnego problemu jak nasz:
  • laktator. My mamy Medela Mini Electric oraz ręczny laktator Aventu. Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o ilość ściągniętego pokarmu w naszym przypadku laktator elektryczny nie daje jakiejś wielkiej przewagi (wydaje mi się, że to kwestia kształtu piersi i sutka), ale i tak raczej korzystam z elektrycznego, ze względu na własną wygodę - wystarczy przystawić do piersi, nie trzeba się jeszcze namachać)
  • butelka ze smoczkiem aktywnym. U nas Lovi. Butelka nie tylko wymaga aktywizacji mięśni paszczy - dodatkowo ma system odpowietrzający, więc zmniejsza ilość łykanego z pokarmem powietrza. Niestety wbrew zapewnieniom producenta, że smoczek jest tak ukształtowany, że dziecko go nie zagryza nasza klucha mimo braku zębów róbi to. Koniec smoczka zupełnie się spłaszcza i musimy go prostować szczypczykami. Ale i tak z butelki jestem dosyć zadowolona
  • napoje wspomagające laktację. Ja piję herbatkę Hipp i dodatkowo piję napar z kopru włoskiego. Nie jestem przekonana, że rzeczywiście zwiększa to bezpośrednio ilość produkowanego mleka. Zakładam, że działa raczej jak placebo. Ale jak dla mnie jest to w porządku - mam poczucie, że robię coś dla laktacji ;) i liczę, że ona się odwdzięczy zwiększając się...
  • wsparcie :) Będę to powtarzała wielokrotnie - to podstawa pierwszych tygodni z dzieckiem w domu. Miłe słowa,przytulaki i zapewnienia, że jest się super mamą naprawdę wiele dają. Samotnym mamom zalecam założenie własnych blogów - wsparcie od innych mam udzielone w komentarzach także pomagają. Tu chciałabym podziękować wszystkim za słowa otuchy :)

8 komentarzy:

  1. Osobiście uważam, że poród to pestka przy problemach, jakie dopadają później np.z karmieniem. Jakoś nie przywiazywalam do tego wagi przed porodem, więc bardzo mnie to zaskoczyło. Też mam różne dni raz lepsze raz gorsze, ale trzeba wierzyć że będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. http://www.canca.pl/images/stories/fotwtxt/sokole/plansze.jpg

    przesyłam instrukcję użytkowania sokolich oczek, na stronce są wszystkie informacje, pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez mam ten laktator ( mini electric) i strasznie opornie idzie mi sciaganie. Moze mam zly rozmiar lejka? Sama nie wiem.
    Jestes bardzo dzielna babka! Wiele odsob by sie poddalo i karmilo mm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A są różne rozmiary? Mi tez idzie opornie - ściągam tyle samo co ręcznym Aventem...

      Usuń
  4. Karmienie wbrew pozorom to wielka sztuka. My byliśmy zmuszeni przejść na mm, i do tej pory mam troszkę wyrzuty sumienia, ale widzę, ze synek szczęśliwy i dobrze się rozwija ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Udało sie? ciekawi mnie czy udalo sie wrocic do samej piersi?

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawie. Doakramianie jest minimalne (30-60 ml w ciągu dnia), ale karmię prawie bez przerwy...

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty