poniedziałek, 29 października 2012

Wcale nie chwalę ;)

Dni coraz krótsze, a dodatkowo po zmianie czasu zachody słońca następują wcześniej. Wcześniej więc można chwalić dzień ;)
Staram się tego nie robić, gdyż jak tylko stwierdzę, że idzie nam świetnie coś się psuje, i gdy tata wraca do domu zastaje nas oboje we łzach. Ale dzisiaj rzeczywiście mamy dobry dzień. Przez ostatnie kilka dni już zastanawiałam się, czy ktoś nam nie podmienił naszego aniołkowatego dziecka na jakiegoś diabełka. Weekend minął nam pod znakiem noszenia marudzącego (a często nawet zanoszącego się płaczem) bobasa. O ile przez pierwsze tygodnie życia dosyć często sam zasypiał ostatnio wogóle się to nie udawało i usypianie kluski trwało niesamowicie długo. Oznaczało to, że zasypiał na zaledwie moment, bo później budził go głód. To z kolei powodowało u mnie stres - ze względu na płacz młodego nie udawało mi się ściągnąć mleka na kolejny posiłek więc musieliśmy wrócić częściowo do MM (BTW - dzisiaj znowu idziemy do przychodni na ważenie by sprawdzić, czy klucha dobrze przybiera na wadze). To z kolei powodowało błędne koło złego nastroju, gdyż bobas wyczuwał, że nie jestem wystarczająco pogodna. 
Ale dzisiaj znowu mamy naszego kochanego, grzecznego i pasionego tylko mlekiem matki bobasa. Poranna drzemka nadal trwa - mam posprzątane w kuchni, umytą podłogę i zrobione pranie. Ściągnięty zapas mleka i przejrzane blogi (blogi przeglądam głównie podczas pracy z laktatorem by na niego nie patrzeć).
Jest co prawda dopiero 10, ale mam nadzieję, że skoro dzień tak dobrze się zaczął dalej też będzie nieźle. A w razie czego zachód słońca już za 6 godzin :) 

EDIT: Udało mi się nawet nałożyć podkład na twarz. Tak dawno go nie używałam, że trochę przyschnął. Reszty makijażu niestety nie udało się zrobić, ale i tak czuję się lepiej. 

7 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie zycze całego takiego udanego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas jest dokładnie tak samo, trwa do tej pory - jak coś pochwalę, uciesze się że Mała śpi całą noc, następuje powrót do złych obyczajów. :P
    Ja ściągałam mleko przy serialach czy filmach... Chociaż ponoć najlepiej patrzeć wtedy na dziecko, następuje odruch wypływania mleka i idzie wszystko sprawniej. Coś w tym jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Telewizora nie mam. I nie planuję
    A dodatkowo mam laktator Medela Mini Electric. Pracuje mniej więcej jak mały traktor - nie słychać własnych myśli, nie mówiąc już o jakichkolwiek zewnętrznych dźwiękach. Mogę więc ściągać tylko gdy młody śpi głeboko przerywając co chwilę by sprawdzić, czy nie płacze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fakt, głośny jest, ale to jedyny minus :)

      Usuń
  5. To i tak sporo robisz. Apropo usypiania, my mamy podobnie. Polecam chustowanie - nam pomaga!

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie doczytuję o chustach tak by kupić najlepszą dla nas. Już od jakiegoś czasu myślałam o zakupie chusty.

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty