sobota, 17 listopada 2012

Liebster Blog

Tak jak pisałam przy poprzednim poście - czasu u nas ostatnio coś mało - zjada go karmienie (sic!) i usypianie. Dzisiaj minęła mnie atrakcja - ślub kolegi M. (no i pośrednio mój). Kluska nie chciała spać całe popołudnie i wieczór - karmiłam i lulaliśmy na zmianę do prawie 1 w nocy. Następnie obudził się o 4. Karmiłam do piątej i do szóstej zeszło mi się z usypianiem (aż plecy mnie rozbolały od pochylania się nad łóżeczkiem. Nie nastawiałam budzika bo zakładałam, że obudzi nas kwilenie około 8. Tymczasem kluska spała twardo do prawie 10 - a my wraz z nią. Ślub miał się odbyć o 12.Nie było najmniejszych szans bym zdążyła z karmieniem, myciem włosów i innymi koniecznymi zabiegami, więc tata wyruszył na ślub sam. A ja korzystam z chwili wolnego czasu. I wreszcie mogę odpowiedzieć na pytania Łucji (szybko, gdyż kluska ma bardzo nieposkojny sen i mogę się spodziewać pobudki w każdej chwili). 
Pytanka:
1. Ulubiony deser

Nie wiem, czy na pewno można to nazwać ulubionym deserem, ale moje słodkie comfort food to domowy budyń. Nic tak nie koi moich skołatanych nerwów jak miseczka ciepłego waniliowego budyniu. Dlatego w domu zawsze mam mleko, jajka i mąkę ziemniaczaną.
2. Ciąża była: przygodą/dobrze, że to już za mną

Zdecydownie przygodą. Ciążę zniosłam znakomicie i na pewno będę dobrze wspominać ten czas.
3. Idealny weekend to...

weekend w górach
4. Makijaż zapracowanej mamy to...

Co najwyżej podkład. Ja i tak praktycznie się nie maluję, ale od czasu narodzin Karola nałożenie podkładu to wszystko co mi się udało.
5. Mój sposób na relaks

Pieczenie chleba, robienie budyniu (patrz punkt 1.), spacer
6. Zwierzęta w domu...

2 szczury. Alfred i Balbin. W tej chwili pod opieką teściowej in-spe.
7. Piosenka do której wracam

Autoportret Witkacego. W wykonaniu Gintrowskiego lub Bończyka
8. Zmierzch - pora dnia/saga, a dziś premiera ostatniej części filmu

Tego pytania nie rozumiem. Z sagi Zmierzch czytałam pierwszą część. Jeśli chodzi o moją ulubioną porę dnia - to jest to noc. Zdecydowanie jestem sową.
9. Na moje dziecko czekałam...

Zależy jak na to patrzeć - 39 tygodni lub 30 lat
10. Czwarta nad ranem...

Ostatnio - czas karmienia. Nie znoszę blues'a o czwartej nad ranem ;)
11. Plan czy spontan?  

Coś pomiędzy. Ale chyba częściej spontan a potem żale, że się czegoś nie zaplanowało. Jeśli chodzi o wakacje to zdecydownie spontan. Na palcach jednej ręki (z kawałkiem) mogę policzyć przypadki gdy z wyprzedzeniem rezerwowałam nocleg.

 

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ) dzięki.
      czytałam Twojego ostatniego posta i jako że u nas także wolnego czasu jak na lekarstwo komentarz dopiero w przygotowaniu...

      Usuń
  2. Z tym ślubem to nawet lepiej wyszło, bo ci się dziecko nie zestresowało. jak u mnie dzisiaj w odwiedzinach, a takie przestraszone to dopiero wisi przy cycku...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i racja. Chociaż stęskoniona jestem jakiejś rozrywki

      Usuń

Podobne posty