czwartek, 7 lutego 2013

Bycie rodziciem byłoby kaszką z mleczkiem gdyby...

...dzieci miały wyłącznik. Takie koło ratunkowe - coś co wyłącza malucha  na 15 minut do zastosowania raz na 3 dni. Myślę, że spokojnie wystarczyłoby gdyby wyłącznik można było stosować raz na tydzień. Wszystko byłoby dużo łatwiejsze, mniej straszne byłyby kolki, własny ból głowy mniej by dokuczał, rzadziej zdarzałyby się chwile słabości. Wystarczyłaby sama świadomość, że w sytuacji awaryjnej można go wcisnąć. Że jeśli już nie będziemy dawać rady zawsze jest możliwość zatrzymania na moment płaczu, ataku histerii, marudzenia. Pewnie niektórzy rodzice nigdy wyłącznika by nie zastosowali, oszczędzając go każdego tygodnia na lepszą okazję.
Iluż dramatów ludzkich można by uniknąć gdyby w krytycznym momencie rodzice mieli możliwość "zatrzymania czasu", chwili oddechu umożliwiającej ujrzenie sytuacji z innej perspektywy. O ileż mniej by było frustracji, wylanych łez, zaciskania zębów. Jakże spokojnie mogłyby upływać trudniejsze dni, skoki rozwojowe, nietypowe sytuacje.
Taki wyłącznik można by przekazywać dziecku na 18 urodziny, albo ciut wcześniej - w zależności od dojrzałości dziecka. Partnerzy, małżonkowie mogliby decydować, czy zachowują własne wyłączniki czy też przekazują je sobie nawzajem - w zależności czy woleliby mieć możliwość wyłączenia się samemu, czy też kontroli nad partnerem.
Ech. Dołączam wyłącznik do listy moich urządzeń marzeń. Mam już tam skrzynkę, która po przekręceniu korbką produkowałaby dodatkowe dwie godziny...

25 komentarzy:

  1. Szybko musisz opatentować, bo pomysł doskonały! Zapisałabym się w kolejce - choćby dla komfortu, że taki guzik jest pod ręką;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Nie chodzi o to by ukochanego malucha wyłączać, ale by w razie czego istniała taka możliwość ;)

      Usuń
  2. hehe doskonały pomysł :-) chińczyki na pewno to opatentują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, gdyby był chiński nie odważyłabym się użyć ;)

      Usuń
  3. Nie wyspana jesteś? To tak jak ja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewyspana i znowu z bólem głowy. Stąd takie głupie pomysły

      Usuń
    2. Ja miałam ból głowy znowu we wtorek...masakra

      Usuń
  4. Opatentuj, niejeden rodzic zapłaci tysiące by mieć taki wyłącznik. Choćby dla komfortu psychicznego ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehe, bardzo fajna wizja... Szkoda, że absolutnie nierealna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie by wystarczył tylko taki wyłącznik dźwięku :D wyłączam fonie Małemu Rycerzowi i chwila oddechu :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym wolała jednak całkowity, inaczej bałabym się, że sobie po cichu krzywdę zrobi

      Usuń
  7. Mi by się takie coś przydało, ale na męża i jego chrapanie. Z tym, że w użytku byłby codziennie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo taaak ja też mam ten problem. Do niewyspania dochodzi jeszcze wnerwiające chrapanie chrapanie. A masz jakiś sposób na nie? :)

      Usuń
    2. M. na szczęście chrapiesporadycznie gdy jest już bardzo zmęczony. I wtedy wystarczy lekko szturchnąć i przestaje. Obawiam się, że na uporczywe chrapanie pomóc może jedynie operacja przegrody nosowej (jeśli to ona jest przyczyną problemów)

      Usuń
    3. U nas to zmęczenie. Najpierw praca, a potem budzę go wstawaniem do małej..

      Usuń
  8. A może zamiast takiego przycisku wystarczy pomoc kogoś bliskiego? Ja coś takiego to tylko na męża czasem użyła, i na wiercących w ścianach sąsiadów :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie na podstawie doświadczeń z pomocą kogoś bliskiego to mi przyszło do głowy. Gdy oboje jesteśmy w domu dziecko nasze nie nastręcza nam żadnych problemów - gdy jedno czuje, że już nie daje sobie rady przekazuje malucha. Wtedy przebywanie z dzieckiem to czysta radość. Gorzej, gdy jest się samemu w domu, znikąd pomocy, głowa boli, dziecko czując rozdrażnienie samo zaczyna mieć gorszy humor, co z kolei wzmaga dolegliwości związane z bólem głowy...

      Oj na sąsiadów przycisk by się przydał - ale 15 minut by nie wystarczyło. Zresztą WSZYCY moi sąsiedzi wiercą. Musiałabym mieć tych przycisków przynajmniej 8...

      Usuń
  9. to byłoby coś cudownego móc na 15 minut wyłączyć dziecko, o albo męża. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. i nam by się czasami taki wyłącznik przydał ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ogólnie to nie potrzebuję, ale dziś na szczepieniu by się przydał.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ty to masz pomysły:D pisze się na taki przycisk! Mój Mąż wymyślił, że dziecko powinno być na baterię, w razie "w" można by było je wyjąć na momencik! Karol daje popalić? Jestem z Tobą!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy można powiedzieć, że daje popalić. Znów boli mnie głowa więc wszystko ciężko znoszę. A Karol ostatnio bawi się w jakiegoś kaprala - gdy czegoś chce (zabawkę, zmienić pozycję, wziąć go na ręce) robi groźną minę, krzyczy ( właśnie krzyczy, a nie płacze) i w złości macha nogami jakby tupał. I robi takie sceny z byle powodu (oczywiście to jest z naszej strony byle powód, dla niego to pewnie super ważne)

      Usuń
  13. Marzenia piekna rzecz ;)
    Przydałoby się mieć takie urządzenie

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale takie urządzenie przydałoby się nie tylko dla maluszków.. ;) Wyłącznik dla wszystkich ludzi, bo dorośli potrafią bardziej dobijać niż dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie zaproponowałam - że taki wyłącznik nadal funkcjonowałby w dorosłym życiu. I to prawda, że dorośli są gorsi niż dzieci. Dzieci dobijają, gdyż same przeżywają swoje dziecięce dramaty, które my nie zawsze rozumiemy.

      Usuń

Podobne posty