piątek, 8 lutego 2013

Dialogi Rodzinne na bis: o uzależnieniach i tym, że smutasy co ich nikt nie lubi jesteśmy

Wiem, że Dialogi już dzisiaj były, ale pojawił się jeszcze jeden jednak ;)

Mieliśmy jakieś tam plany* na wieczór, ale posypały się ze względu na przeziębienie mojej mamy. W związku z tym nagle okazało się, że piątkowy wieczór spędzimy w domu. Dumny Tata mruczy, że w sumie to mógłby się z kimś tak zwyczajnie wódki napić (mamy butelkę od dobrych kilku miesięcy schładzającą się w zamrażalniku). Dzwonimy do kilkorga znajomych, ale okazuje się, że albo są jeszcze mniej spontaniczni niż my, i w piątkowy wieczór nie będą zmieniać planów na piątkowy wieczór, są zrypani po pracy, są przeziębieni, czy też już do kogoś innego na imprezę jadą. Dumny Tata jakiś smutny chodzi.
JA: To może po prostu naleję Ci tej wódki?
DT: No, co ty, nie będę pił sam i wpadał w alkoholizm tylko dlatego, że nikt nas nie lubi i nie chce do nas przyjść.
JA: To może naleję ci kremu z pomidorów**?
DT: Co? To byłoby jeszcze gorsze - wpaść w uzależnienie od pomidorówki!

*Nie, nie teatr, ani kino. Nawet nie wyjście do znajomych. Mieliśmy objechać kilka sklepów i okap kuchenny wybrać...
**Jak już się jakiś czas nie pije, a właściwie jak się ponad rok nie pije, to się nie wyłapuje niezręczności proponowania zupy komuś kto na % ma ochotę. Nalać, to nalać...

21 komentarzy:

  1. hahaha! a i u nas się chłodzi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas chłodziły się dwie - jedna została wypita w pępkowe, a druga czeka na jakąś okazję. Tyle, że okazji jest tyle, że ciężko zdecydować, która to ta właściwa ;)

      Usuń
  2. HAHA u nas też wódka się chłodzi od wesela, czyli prawie 5 lat! A ostatnio jesteśmy uzależnieni od chrzanowej, polecam jak wyleczycie uzależnienie od pomidrówy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, chętnie wypróbuję. A jak ją robicie? Moja chrzanowa to tak naprawdę coś na podób barszczu białego tylko z całym słoikiem chrzanu

      Usuń
  3. Dobre :-) musiałabym Was zobaczyć w takim dialogu.. Moze jakis komiks?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, zapisuj i potem będzie dobra "książka" do przeczytania jak będziesz siedziała kiedyś w bujanym fotelu

      Usuń
    2. Oj, to będziemy musieli poczekać, aż karol nauczy trzymać się kredki w łapie i liczyć na to, że trochę bardziej utalentowany artystycznie jest niż mama ;)
      Mój komiks byłby rysowny bardzo skromną i pewnie chwiejną kreską ;)

      Usuń
  4. Hehe, mój mąż jest uzależniony od pomidorówki, najchętniej jadłby codziennie :)
    No, ale ochota na wódkę to już zupełnie co innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zagrożenie uzależnieniem jest silne!

      Usuń
  5. Dobre ;))
    Ja jestem od pomidorówki uzależniona od zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. już w święta otworzyłam sezon na %, nie było cycka to mąż roztaczał plany na romantycze winko i te de i te pe....

    i w drugi dzień świąt uraczyliśmy się tym winem....bałam się żę pod stoł wpadnę....bo ja tai sam alkoholik jak ty;P

    ale to wino wchodziło jak woda...nawet się nie obejrzałam jak pół flaszki opier*****.... efekt przyszedł dopiero poźniej. kiedy na drugi dzień świat mąż chciał poprawić. mój ogranizm tego nie przyjął..... i przypłaciłam to pijaństwo wieeeeelką jak stąd do Krakowa niestrawnością.... mój ogranimz zwrócił....z procentem.


    dł€go jeszcze nie napiję się nic. dziękuję bardzo. wolę pomidorówkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się czego bać w takim razie - uzależniając się od pomidorówki trafia się w doborowe towarzystwo ;)
      A w sumie wina bym się napiła - bo ja wbrew pozorom roztaczanym na blogu to w sumie alkohol lubię. Póki co mnie nie ciągnie, ale jednak mam nadzieję, że Karol odstawi się przed ukończeniem 18 roku życia i nie będę już zupełnie stara gdy znowu napiję się jakiś %...

      Usuń
  7. Ale udana z WAs para, bardzo sympatycznie się te dialogi czyta;)

    OdpowiedzUsuń
  8. hahaha uzależnienie od pomidorówki, dobrze że nie od szpinakowej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm a dzwoniąc po znajomych co proponowałaś? Wódeczkę czy pomidorówkę? To może wiele wytłumaczyć skąd odpowiedź odmowna :))) Ja tam na pomidorówkę nawet o 12 w nocy bym wpadła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze. W ogóle nie precyzowałam menu ;) Następnym razem będę wspominać, że mam pomidorówkę.

      Usuń
  10. Też bym się tak jak Twój Mąż zwyczajnie napiła!!! Mnie się wino marzy;-)
    Dla pocieszenia my w ostatki usnęłiśmy koło 22;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też się marzy wino. W urodziny wypiłam łyk szampana, ale to jdnak nie to...

      Usuń
  11. Ja się zastanawiam, czy mnie opary dziś nie upoiły, bo po wyjściu znajomych padłam jak zabita na dwie godziny. Ja już prawie dwa lata nie piłam alkoholu, tak to jest jak się człowiek dłużej zafiksuje na ciążę :D

    Wasze dialogi jak zwykle - czad! Pomidorową uwielbiamy. I podpinam się pod pytanie o przepis na chrzanową :)

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty