piątek, 22 lutego 2013

Hello Marchewa! - "rozszerzanie" diety



Wracam po krótkiej przerwie spowodowanej brakiem dostępu do Internetu. Podglądałam was trochę przez telefon, ale to zdecydowanie nie „to”. Stęskniłam się trochę za tym wirtualnym światem, chociaż muszę przyznać, że taka przerwa zdecydowanie mi się przydała – przeczytałam zaległą stertę czasopism historycznych, dokończyłam porozpoczynane książki i trochę więcej czasu poświęcałam na sprzątanie.

A co u nas się działo w międzczasie? Przede wszystkim zaczęliśmy Karolowi podawać produkty stałe w postaci rozgniecionej widelcem marchewki. Nie jest to jeszcze "żywienie" i prawdziwe rozszerzanie diety, - marchew traktujemy teraz "leczniczo".
Wcześniej pisałam, że pod koniec lutego idziemy do pediatry poradzić się, jak mamy rozszerzać dietę Karola biorąc pod uwagę fakt, że mój urlop macierzyński się kończy. Wtedy zakładałam, że najprawdopodobniej usłyszymy, że mamy czekać do 6 miesiąca życia i póki co po prostu robić zapasy mleka tak by na pewno to się udało po moim powrocie do pracy. W międzyczasie jednak przyplątała nam się biegunka (czy właściwie stan biegunkopodobny), z powodu której odwiedziliśmy kilku pediatrów. Hipotezy były różne – od mniej do bardziej poważnych. Ostatecznie jednak jej przyczyną okazało się być ząbkowanie. Ponieważ Karol, który i tak zawsze był raczej drobny, z powodu tych częstszych kup spadł wagowo grubo poniżej 3 centyla pediatra zasugerowała, by już teraz (czyli tuż przed ukończeniem przez niego 5 miesiąca życia) zacząć wprowadzać do jego diety marchewkę m.in. po to by te jego kupy „związać”. Równocześnie podajemy probiotyki aby wspierać wyjaławiany układ pokarmowy.

Po tych kilku pierwszych próbach już wiem, że BLW będzie dla nas. Pierwszego dnia mieliśmy podać Karolowi jedną łyżeczkę rozgniecionej marchewki. Myślałam, że potrwa to moment. Okazało się jednak, że młody musi najpierw wyrwać mi łyżkę i sam się nią bawić, następnie, gdy daliśmy mu do łapy widelczyk, co by mógł go obracać w tym czasie gdy my manewrujemy łyżką okazało się, że zauważył,że marchewki mamy całą miseczkę. Wzbudziło to jego zainteresowanie, upuścił widelec i obie łapy zapakował w marchew. Dopiero gdy się nią znudził mogliśmy mu tę jedną łyżeczkę marchewki na trzy razy podać. Nie wiem czy cokolwiek jednak połknął – większośc zmagazynował w policzkach i po chwili wraz ze śliną „wybąblował”. Ale zabawa mu się podobała.
Teraz dostaje dziennie 3 łyżeczki marchewki - wsuwa aż miło, chociaż wcześniej musi być element zabawy. W międzyczasie próbuje wylizywać śliniak z tego, co na niego spadnie - a spada dużo - zdecydowanie brakje mi wprawy w karmieniu. Ale coś czuję, że jedzenie to będzie wielka przygoda ;)


31 komentarzy:

  1. oby już biegunki nie było. to musi byc fajny widok z ta marchewka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mamy niestety zdjęć gdyż brakuje rąk do fotagrafowania ;)

      Usuń
  2. A "sio" z tą biegunką. Oby mu się polepszyło :)

    Zabawa przy jedzeniu jest jedną z najlepszych zabaw - tak pamiętam z dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. FAjnie ze marchewka smakuje, ale kurcze bardzo wczesnie zaczynasz z tym jedzonkiem. Dobrze ze Twoj maluch taki zainteresowany jedzeniem. Ja wprowadzajac miesiac po Tobie marchewke wciaz widzialam ze Zoske to kompletnie nie kreci. I dopiero od gdzies 7 miesiaca zaczela na prawde interesowac sie innymi smakami. a biegunka i zabki to faktycznie bardzo dobra para....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazuje się, że na rozszerzanie diety ja byłam mniej gotowa niż Karol (o tym będzie osobny post ;)). W sumie widziałam jak bardzo interesował się naszym jedzeniem, jak śledził każdy kęs, wyrywał się by dotknąć kubka lub talerza - mimo wszystko zakładałam, że czekamy do 6 miesiąca. Po 3 dniach podawania mu tej odrobiny marchwi widzę, że bardzo m się to podoba - już drugiego dnia załapał o co chodzi z otwieraniem buzi, jak sprawnie wargą zgarnąć jedzenie. Sam otwiera szeroko buzię i czeka na porcyjkę. Nie wiem tylko co zrobić gdy ząbek w końcu się wykluje co mam nadzieję ostatecznie położy kres tej fali biegnki - czy nadal podawać tę marchewkę skoro mu smakuje, czy też jednak czekać...

      Usuń
  4. nie ma slodszego widoku niz umaziany szkrab:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jeszcze planowałam poczekać z rozszerzaniem diety. Wyczytalam nawet w książce 'Piersią Spoko', że do końca 6go miesiąca czeka się z wprowadzeniem stałych pokarmów. Na szkole rodzenia wspominali o 6ym.
    No i akurat wczoraj byłyśmy na szczepieniu i ku mojemu zdziwieniu mamy zacząć już teraz. Nasza pediatra stwierdziła, że i tak conajmniej tydzień zejdzie na nauce jedzenia, więc po co czekać. No więc teraz myślę jak to zorganizować...
    Gdzie sadzasz Karola jak go karmisz? Kupowalas jakiś specjalny zestaw sztućców? Mo jakoś nie jestem w temacie :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy miseczkę i zestaw - plastikowa łyżeczka i widelec. Oraz śliniak oczywiście. Póki co to do karmienia porzebujemy dwóch osób - M. trzyma Karola na kolanach, a ja karmię. Próbowałam sama na leżaczku ale póki co, gdy oboje nie mamy wprawy oznaczałoby to strasznie dużo gimnastyki by go nie pobrudzić (niby pokrowiec można zdjąć i uprać, ale nie chciałabym tego robić codziennie). Z tego m.in względu wydaje się, że jest sens czekać do czasu gdy dziecko można posadzić w specjalnym krzesełku do karmienia. Karol bez podtrzymania w pozycji siedzącej utrzymuje się co najwyżej kilka sekund więc na takie jest jeszcze za wcześnie

      Usuń
  6. Ale super! My idziemy we wtorek do pediatry, ciekawa jestem co nam lekarz powie. Nie mogę się doczekać tego momentu;-) w jakiej pozycji karmisz Karolka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie nie byłam jeszcze gotowa na przejście na pokarmy stałe - z jednej strony nie mogłam się doczekać, ale z drgiej jest to jednak atak na mój monopol w dziedzinie karmienia ;)

      Usuń
    2. I o ten monopol się troszkę martwię...

      Usuń
  7. na biegunki gotowana marchewka jest najlepsza.
    moja Emila bardzo lubiła poznawać nowe smaki. teraz jest bardziej wybredna niż gdy zaczęła je poznawać. wie już co lubi i czego chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już po 2 dniach widzę poprawę. Karol też ma chyba apetyt na nowe smaki - gdy tylko zbliżam się z czymś do buzi natychmiast ją otwiera. Uwielbia wszysko co mu do tej pory podawaliśmy - witaminę D, Cebion, probiotyk - próbowałam ich i według mnie są paskude.

      Usuń
  8. Właśnie zastanawiałam się gdzie się podziewacie.
    Brawo dla Karola:)
    Jak wiesz my też smakujemy już prawie miesiąc i też ząbkujemy.
    Sadzam małą na leżaczku. Rzeczywiście kupki są inne. Ciężko tyłek umyć, ale daruję sobie ten temat :) Ostatnio koleżanka doradziła mi podawanie jabłka na kłopoty z wypróżnianiem się (ma 8 miesięczną córkę). My takich kłopotów nie mamy, ale dobrze wiedzieć. Ja i tak jabłko podaję, skrobię łyżeczką. W tej chwili otwiera dzioba jak pisklę jak tylko zobaczy łyżeczkę :)
    Co do ząbkowania to u nas ma czasami takie napady i widać, że swędzą ją mocno dziąsełka, ale nie jest źle. W nocy od jakiegoś czasu jest lepiej ze spaniem, tzn. śpi dłużej (hura!), od 20 do 2,3,4 nad ranem.
    A jak u Was?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas z kolei ze spaniem gorzej i pediatra ostrzega nas, że przez najbliższe tygodnie (mam nadzieję, że jednak dni) zanim ząbek się nie przebje może być jeszcze gorzej. Do niedawna Karol budził się raz w nocy, a potem spał do 5-6. I albo rozpoczynał wtedy dzień, albo jeszcze dawał się położyć. Teraz mamy z reguły 2 nocne pobudki a po tej okołoświtowej pobdce ciężko go ponownie uśpić

      Usuń
  9. Też mieliśmy problem z luźnymi kupami. Nic nie pomagało, przez jakiś czas A dostawała Smectę, ale zaczął się problem w drugą stronę... ach...
    to aż dziwne, ale z dniem gdy Alina skończyła 4 miesiące problem sam ustąpił i znowu cieszymy się zdrowym brzuchem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karol do tej pory nie miał żadnych problemów z brzchem. Nasza pediatra sugerowała, że na wszelkie biegunki (chyba, że jest już bardzo ostra) podaje się tylko probiotyki. Póki co probiotyki + marchewka zdają się pomagać - zeszliśmy już do 2-3 kup dziennie, czyli w sumie normalnego stanu

      Usuń
  10. Zdrowej kupki życzymy Karolowi ;)
    Umazany bobas szczęśliwy bobas i masa sprzątania ;) ale to sprzątanie jest przyjemnością jak bobas szczęśliwy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bobas sam chce pomóc w sprzątaniu i wylizuje śliniak ;)

      Usuń
  11. Cieszę się, że to jednak ząbki, a nie jakiś rota:)
    My zaczęliśmy podawać marchewkę i po kilku dniach na wizycie u alergologa dowiedzieliśmy się ze jeszcze sie musimy wstrzymać, zeby wykluczyć ewentualna alergie na mleko. Natalka zaraz konczy 6 miesiac i w sumie to już wg kalendarza prostą zupkę mogłaby jeść, a tak to tylko mleko. Mam nadzieje ze szybko to jednak nadrobimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie mu ulżyło, że to jednak nie rota.
      Nas też pediatra straszyla alrgią - to była jednak z hipotez powodów biegunki.

      Usuń
  12. A taka marchewka w kawałkach pomaga wam na tę biegunkę? Bo u nas jak marchewka nie jest w papce to zaraz Mała wydala resztki, nawet ugotowana do rozgotowania tak własnie działa. Na biegunkę podawałam i podaję tylko papkę, bo inaczej przelatuje i nie spełnia zupełnie żadnej innej roli oprócz "zmiotki" jelitowej.
    Oby infekcja poszła precz i żeby Młody znowu przybrał na wadze, szkoda żeby się tak męczył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mieszam papkę z rozgotowaną i rozgniecioną marchewką. Papka chyba działa trochę wtrzumująco - kawałki rzeczywiście przelatują

      Usuń
  13. Rozszerzanie diety jeszcze mnie nie dotyczy, ale gdy przeczytałam o stercie czasopism historycznych, serce mi stanęło na osiem sekund. Chryste, ja jestem historykiem, a czasopism historycznych nie dotykam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pewnie według historyka to co ja czytam nie kwalifikuje się jako czasopisma historyczne, tylko co najwyżej szmatławce historyczne. Mam ogromną stertę Uważam Rze Historia, History Review 21 Wiek oraz Focus Historia. Ale ponieważ jeśli chodzi o historię jestem kompletnym dyletantem jakoś tam moją wiedzę poszerzają

      Usuń
  14. umazany bobas = szczęśliwy bobas

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak, tak! BLW jest super! I czekam na zdjęcia z karmienia młodego! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj minął 4 dzień podawania marchewki - teraz nie da się inaczej niż dać mu łyżeczkę do łapki i nią sterować tak by miał poczucie, że je sam. Ode mnie, bez takiego "wspomagania" zje co najwyżej pierwszą łyżeczkę - później musi "sam"

      Usuń
  16. :) Ahaha - ale się uśmiałam, choć pewnie u nas, jak dojdziemy do tego etapu będzie podobnie ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie, że już jesteście :) Ja też podglądam telefonowo, ale nie lubię z komórki komentować postów.
    Byłam i i ja u pediatry (bez Wojtka, bo zdrowy, a do szczepienia jeszcze tydzień został) po skierowanie do neurologa i przy okazji wypytałam o rozszerzanie diety i to samo zaleciła plus kleik ryżowy na moim mleku. Pierwsze lizania marchewy mamy już za sobą :) Na szczęście babcia ma pełną piwnicę własnych eko-warzywek :)
    Ależ jestem ciekawa Karolka podczas posiłków :)

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty