piątek, 7 grudnia 2012

Jak zdobyć uznanie babci :)

Odwiedziła mnie prababcia Karola. W kilku sprawach - przywieźć 76 pierogów, pomierzyć Kluskę, co by jej sweter jakiś wymodzić na drutach, ale podejrzewam, że przede wszystkim po to, by sprawdzić, czy dobrze zajmuję się jej prawnukiem.
Czułam się czujnie obserwowana przy wszystkim co robiłam przy malym.  Babcia uważnie sprawdzała czy młody jest dobrze przystawiony do cyca, czy ładnie łyka, czy temperatura w pokoju jest odpowiednia. Ale nie padly żadne słowa komentarza; wyłapałam tylko kilka dyskretnych skrzywień gdy dosyć bezpardonowo przewieszałam sobie niemowlaka przez ramię do odbicia. Gdy wyraźnie było słychać, że czas na zmianę pieluszki poczłapała za mną do sypialni zobaczyć jak młody jest przewijany. Tu także odbyło się bez komentarzy. Dopiero gdy sięgnęłam po mąkę ziemniaczaną co by posypać zadek Karola na twarzy babci zagościł uśmiech. Zostałam poklepana po ramieniu i babcia stwoerdziła, że już może jechać do domu.
Test wypadł pozytywnie - babcine geny są w dobrych rękach!
Mimo wszystko mam  nadzieję, że kolejna wizyta nie nastąpi zbyt szybko...

4 komentarze:

  1. Mnie by coś takiego wkurzało. Ale jeśli Tobie nie przeszkadza, to ok :)

    OdpowiedzUsuń
  2. oczywiście, że wkurzało. Ale na babcię, nie ma rady...

    OdpowiedzUsuń
  3. Na Babcię nie ma rady, pozostaje się uśmiechać, ale już teściowa np. bardzo na mnie działa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic mi na ten temat nie mów. Moja teściowa "in spe" całe życie przepracowała w zakładach psychiatrycznych. I mimo iż od kilku lat jest na emeryturze pozostało jej sporo przyzwyczajeń z pracy. Często zaczyna mówić wolno i wyraźnie i z wyraźnym przekonaniem, że tylko ona może mieć rację...

      Usuń

Podobne posty