poniedziałek, 31 grudnia 2012

3 miesiące

Przedwczoraj Karol skończył 3 miesiące. Nie mogę w to uwierzyć - z jednej strony to tak długi okres, że ledwie pamiętam jak to było "przed", a z drugiej nie wiem, kiedy ten czas minął. Martwi mnie także, że oznacza to, że już większość mojego urlopu macierzyńskiego minęła - nie wiem, jak ja w marcu rozstanę się z naszym szkrabem.
Jest nam razem we trójkę fantastycznie i naprawdę nie wiem, jak my sobie bez bobasa radziliśmy ;)
Karol jest bobasem niemalże idealnym (co innego mogę powiedzieć, jako matka ;)). W ostatnich dniach mieliśmy okazję spotkać się z różnymi dzieciatymi znajomymi i muszę nieskromnie przyznać, że Karol rozwija się trochę szybciej niż większość dzieci, która nas odwiedziła. Opanował już bardzo dużo czynności, które według "Pierwszego roku życia dziecka" Heidi Murkoff przypadają na 4 miesiąc - spionizowany (co bardzo lubi) trzyma sztywno główkę, położony na brzuszku utrzymuje się na przedramionach (czego jednak nadal nie lubi), chwyta przedmioty położone na brzuszku lub trzymane przed nim, wyciąga rączkę po przedmiot. Zdarza mu się też przewrócić z brzucha na plecy, ale robi to czysto przypadkowo, gdy akurat korzystnie mu się łapka ułoży. W większości przypadków pozostawiony na brzuszku piszczy niezadowolony by go przekręcić na plecy. Tworzy zbitki samogłosek ze spółgłoskami - ale dosyć rzadko - woli ograniczać się do pisków i do francuskiego "rrrr". Kilka razy gdy podałam mu palce wskazujące i lekko przesuwałam je do siebie zaczął podciągać się do siadu (ale tylko w przypadku gdy był głową oparty o rogala do karmienia, z pozycji leżącej zawsze stawia opór, w związku z tym nawet przestałam mu taką zabawę proponować). Wierzga nogami jak szalony - próbuje unieść je jak najwyżej; odkrył także, że ma kolanka, na które można położyć rękę, co wyraźnie sprawia mu przyjemność.
W porównaniu z rówieśnikami jest natomiast raczej drobny (5,5 kg, wzrost gdzieś między 62 a 68 cm - w każdym razie takie ubranka na niego pasują - mierzony będzie w przyszłym tygodniu) - po pierwsze ze względu na zażegnane już kłopoty z karmieniem, po drugie pewnie ze względu na nadmierną wręcz aktywność. Wydaje się, że te kalorie, dzięki którym powinien rosnąć idą w rozwój psychomotoryczny. W przyszłym tygodniu mamy kolejną dawkę szczepionki i związaną z tym wizytę u pediatry - dowiem się wtedy, czy tą małą wagą powinnam się martwić. Z drugiej strony co mam zrobić - przecież nie zwiążę mu rąk i nóg i nie będę pasła jak gęsi...
Karol wydaje się być także bardziej uspołeczniony niż inne dzieci, które poznaliśmy - niestety pod warunkiem, że za definicję uspołecznienia uznamy potrzebę kontaktu z ludźmi i niechęć do wszystkiego, co ma tych ludzi zastępować. Nie dla niego karuzelki, projektory, mobile, leżaczki- bujaczki. Takie urządzenia co najmniej go nie interesują, a częściej frustrują. Nie ma mowy, by inne wibracje czy bujanie niż wywołane ruchem rąk były go w stanie uspokoić. Nie ma mowy by zasnął przy jakiejś odtwarzanej muzyce - jeśli coś ma go uspokoić lub pozwolić mu zasnąć, musi być wykonane przez człowieka. Jeśli chodzi o kołysanki to tłumaczę to sobie potrzebą urozmaicenia - z moim talentem i głosem, żadna piosenka nie brzmi zawsze tak samo...Niby DT ma lepszy słuch (w końcu kiedyś tam za młodu był basistą w jakimś tam garażu), ale też ma raczej luźne podejście do melodi...
Jeśli chodzi o rytm dnia - jedzenie co 3, czasami 2 godziny; jako tako śpimy w nocy, gorzej w dzień. Przez jakiś czas Karol miał fazę na przesypianie nocy praktycznie w całości, teraz budzi się około 3 w nocy - na szczęście wtedy nakarmiony i odłożony do łóżeczka zasypia prawie od razu.
Chciałabym napisać, że problemów ze spaniem nie mamy, ale nie byłaby to prawda - od świąt, które Karol ciężko zniósł, zasypianie wieczorne, które do niedawna odbywało się niemalże bezproblemowo, przedłuża się i przedłuża. I frustruje. Oj, frustruje... Dwa wieczory tuż po świętach spędziliśmy podając sobie płaczące dziecko z rąk do rąk do północy. Cieszę się, że Karol ma ojca, który ma odpowiednie poglądy na wychowanie dzieci -  muszę przyznać, że miałam takie momenty desperacji, że kusiło mnie by zostawić płaczącego bobasa w łóżku, bo nie miałam już siły oraz pomysłów na to, jak go uśpić. Na szczęście DT wybijał mi takie myśli z głowy.
Dzienne drzemki też wychodzą nam różnie - dzisiaj np. Karol śpi cudownie (zasypia w ciągu 2 piosenek i potrafi przespać całą godzinę), natomiast wczoraj miał tylko jedną krótką drzemkę rano i dłuższą wczesnym popołudniem - wieczorem był więc dosyć marudny ze zmęczenia. Nie mamy chyba odpowiedniego rytuału drzemek dziennych, co w połączeniu z nadmierną ciekawością i aktywnością szkraba powoduje, że ciężko mu zasnąć. Dodatkowo mieszkamy w bloku, w którym zamieszkałych jest chyba z 7 mieszkań, a w pozostałych trwają dopiero prace wykończeniowe. Szkrab nie jest jakoś straszliwie wrażliwy na dźwięki, ale nagle włączająca się wiertara lub młot udarowy potrafią go zupełnie rozbudzić.
Podsumowując krótko

Co Karol lubi?
  • Swoje ręce, a właściwie dłonie. Lizać, podgryzać, ciamkać. Sprawdzać ile paluchów wejdzie na raz do buzi (wydaje mi się, że 6), który jest najsmaczniejszy (chyba wskazujący), i jak głęboko da się łapkę wsadzić do buzi (cała piąstka do drugiego paliczka paluchów)
  • Kauczukowe lub silikonowe zabawki, które miło bada się jęzorem
  • Leżeć na przewijaku. Najlepiej bez ubrania
  • Uśmiechać się i piszczeć
  • Być w innych pozycjach niż leżąca
  • Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne - czesanie, mycie buzi wacikiem, przecieranie oczu. On nawet lubi wyciąganie glutów aspiratorem (ale nie zawsze)
  • Słuchać, jak śpiewamy (mam nadzieję, że fakt że usypia przy wykonywanych przez nas kołysankach oznacza, że mu się to podoba, a nie, że jest tak straszne, że musi się wyłączyć)
  • Dostawać witaminy (od wczoraj tylko D, bez K)
  • Dużo ludzi u nas w domu
Czego nie lubi?
  • Spać w dzień
  • Zakładania kombinezonu
  • Zakładania czapki (to powinna być kategoria - nienawidzi)
  • Dużo ludzi poza domem
  • NIESTETY!!! - jeździć samochodem. Nie wiem, co się stało, ale jakiś tydzień temu fotelik i samochód najwyraźniej przeszły według Karola na ciemną stronę mocy i wyjazdy gdzieś przestały być przyjemnością. Należy nastawić się na co najmniej 20 minut płaczu - później biedak zasypia ze zmęczenia...




14 komentarzy:

  1. A spróbuj położyć Karola na swoim brzuchu (brzuszek do brzuszka), może taki sposób polubi:)
    A co do wagi to koleżanka z bloga o Łucji pisała, że też jej mała tyle waży (5,5kg) i pewnie to przez kłopoty z karmieniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój brzuch jest dla niego chyba za wąski [kryptoreklama] tatowy jest ciut lepszy - rzeczywiście wytrzymuje na nim trochę dłużej, ale na pewno nie jest to jego ulubiona pozycja. W każym razie mimo, że brzuszkowe sesje trwają krótko i tak chyba robi niezłe postępy...

      Usuń
  2. masz rację, czas z dzieckiem bardzo szybko leci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magia po prostu. Dni mi po prostu przelatują.

      Usuń
  3. Wszystkiego najlepszego dla trzymiesięczniaka :D :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie jedzcze szybko nie leci....ale pewnie zaraz zleci.. :-) Buziaki..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest tak, że dzień niby się ciągnie w nieskończoność, a pod jego koniec jest się zdziwionym, że to już wieczór. Ze względu na powtarzalność zjawisk dni zlewają się w jedną całość i tygodnie zaczynają po prostu znikać...

      Usuń
  5. Uwielbiam Maluchy w pozycji na brzuszku i te ich kiwajace się główki;-)) Stooo lat dla Karolka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Mam nadzieję, że nigdy mi tego nie wypomni, ale chichram się z tego, jak mu się czoło wtedy z wysiłku marszczy...

      Usuń

Podobne posty