wtorek, 30 października 2012

Kołysanki Utulanki

Odkrycie dzisiejszego dnia - Kołysanki - Utulanki  by Grzegorz Turnau i Magda Umer. Trzy piosenki i kluska śpi snem prawie kamiennym. 
Obawiam się, że to rozwiązanie na krótko (tak jak pisałam w poprzednim poście - gdy tylko coś idzie dobrze, lub gdy odkryję jakiś schemat natychmiast przestaje działać), ale póki co jestem przeszczęśliwa. Młode śpi jak zabite, a mnie te piosenki nawet nie denerwują :)
Płytę można kupić w Empiku. A dla tych, którzy chcieliby wcześniej wypróbować  - 3 kołysnaki na YouTube:
http://www.youtube.com/watch?v=eqAHpa2vX_Y

poniedziałek, 29 października 2012

Wcale nie chwalę ;)

Dni coraz krótsze, a dodatkowo po zmianie czasu zachody słońca następują wcześniej. Wcześniej więc można chwalić dzień ;)
Staram się tego nie robić, gdyż jak tylko stwierdzę, że idzie nam świetnie coś się psuje, i gdy tata wraca do domu zastaje nas oboje we łzach. Ale dzisiaj rzeczywiście mamy dobry dzień. Przez ostatnie kilka dni już zastanawiałam się, czy ktoś nam nie podmienił naszego aniołkowatego dziecka na jakiegoś diabełka. Weekend minął nam pod znakiem noszenia marudzącego (a często nawet zanoszącego się płaczem) bobasa. O ile przez pierwsze tygodnie życia dosyć często sam zasypiał ostatnio wogóle się to nie udawało i usypianie kluski trwało niesamowicie długo. Oznaczało to, że zasypiał na zaledwie moment, bo później budził go głód. To z kolei powodowało u mnie stres - ze względu na płacz młodego nie udawało mi się ściągnąć mleka na kolejny posiłek więc musieliśmy wrócić częściowo do MM (BTW - dzisiaj znowu idziemy do przychodni na ważenie by sprawdzić, czy klucha dobrze przybiera na wadze). To z kolei powodowało błędne koło złego nastroju, gdyż bobas wyczuwał, że nie jestem wystarczająco pogodna. 
Ale dzisiaj znowu mamy naszego kochanego, grzecznego i pasionego tylko mlekiem matki bobasa. Poranna drzemka nadal trwa - mam posprzątane w kuchni, umytą podłogę i zrobione pranie. Ściągnięty zapas mleka i przejrzane blogi (blogi przeglądam głównie podczas pracy z laktatorem by na niego nie patrzeć).
Jest co prawda dopiero 10, ale mam nadzieję, że skoro dzień tak dobrze się zaczął dalej też będzie nieźle. A w razie czego zachód słońca już za 6 godzin :) 

EDIT: Udało mi się nawet nałożyć podkład na twarz. Tak dawno go nie używałam, że trochę przyschnął. Reszty makijażu niestety nie udało się zrobić, ale i tak czuję się lepiej. 

niedziela, 28 października 2012

4 tygodnie

Nasza kluska jest już z nami 4 tygodnie. I dużo, i mało. Z jednej strony mam wrażenie, że to były najdłuższe 4 tygodnie mojego życia, z drugiej tak naprawdę minęły błyskawicznie. Wszystko zależy od perspektywy, z której się patrzy na czas. Każy dzień był dosyć podobny do poprzedniego - karmienie, przewijanie, robienie min, usypianie, a z drugiej strony każdy był zupełnie niepowtarzalny i przynoszący coś nowego. Nasze postępy póki co:
  • młody polubił kąpiele. Pierwsze kilka razy to czarna rozpacz - krzyk, wyginanie się, a przynajmniej wyraźne niezadowolenie. Okazało się, że nasz synek jest ciepłolubny - gdy zwiększyliśmy temperaturę do 38, a nawet więcej stopni okazało się, że kąpiel może być przyjemna
  • mniej darcia się przy przewijaniu. Płacz słyszymy teraz mniej więcej co 2-3 kupę ;)
  • Młody potrafi już skupić uwagę na czymś przez dłużej niż kilkanaście sekund
  • Mamy pierwszą zabawkę - słonika Lamaze. Bardzo kolorowy i zdecydowanie wzbudza zainteresowanie naszego małego człowieka
  • Waga - około 3850g - czyli w końcu udało się przekroczyć wagę urodzeniową. Mam nadzieję, że teraz będziemy już obserwować ładne przyrosty ;)
  • zaliczyliśmy pierwszą imprezę z małym. Co prawda bez szaleństw - były to urodziny 11 letniej bratanicy, więc atmosfera raczej spokojna i rodzinna. Klucha poskwierczała trochę po dotarcie na miejsce, a pozostały czas przespała w ramionach wujka robiąc do niego słodkie minki i udając, że już się uśmiecha ;)
A co u mamy?
Pogodziłam się z prasowaniem...

piątek, 26 października 2012

Biszkopcik :)

Jak pachną wasze maleństwa? Oprócz tego, że najpiękniej na świecie?
Zapach naszego malutka najbardziej przypomina mi biszkopt świeżo wyjęty z pieca. 
Czasami jest w nim nuta poziomek - nie wiem skąd.
 

czwartek, 25 października 2012

Wieści z frontu :)

Jest lepiej :) Co prawda karmienie nadal trwa bardzo długo, ale udało nam się praktycznie wyeliminować mleko modyfikowane. Wczoraj bobas był praktycznie na samym cycu - MM dostał  w nocy i to tylko dlatego, że w sennym nieogarnięciu tata nie zajrzał do lodówki i nie wypatrzył owocu wysiłków gruczołów moich i z automatu przygotował mieszankę. Mleka ściągam znacznie więcej - cały czas nie jest to jakaś imponująca ilość, ale widać wyraźny postęp - dzięki temu jestem też spokojniejsza. I mamy taki pozytywny biofeedback - produkuję więcej mleka bo produkuję więcej mleka ;)
Mam nadzieję, że jeszcze kilka dni i kryzys laktacyjny będzie za nami. 
Konieczność dokarmiania bardzo ogranicza naszą mobilność - oprócz codziennych spacerów do lasu nie bardzo wyobrażam sobie wyjście gdziekolwiek biorąc pod uwagę, że powinnam zabrać cały ekwipunek do karmienia, jakoś sterylizować butelkę, a najlepiej jeszcze zabrać ze sobą laktator. Nie wiem, jak sobie radzą mamy karmiące tylko butelką. Na pewno to kwestia organizacji i odpowiednich przyzwyczajeń - jak dla mnie póki co byłoby to bardzo trudne i kłopotliwe. Póki co siedzimy więc w domu i ewentualnie przyjmujemy gości. 
Ja skupiam się praktycznie na samym karmieniu, co skutkuje tym, że w kątach zaczynają gromadzić się koty, parawan prysznica niedługo przestanie być przezroczysty od nagromadzenia kropek z bogatej w wapń wody, a na balkonie mamy już niezłą kolekcję liści (to akurat mnie cieszy - mamy dąb czerwony za oknem i liście są bardzo ładne...). 
Ale na sprzątanie jeszcze przyjdzie czas...


środa, 24 października 2012

Porady laktacyjne

Na razie bardzo daleko nam do ogłoszenia zwycięstwa jeśli chodzi o prawidłowe i efektywne karmienie. Ale nie poddajemy się ;) Dzisiaj piękna pogoda i jakoś łatwiej spojrzeć na świat pozytywnie.
Poniżej kilka notatek ze spotkania z doradcą laktacyjnym - może przyda się mamom z podobnym problemem. Pierwsza porada - być nastawionym pozytywnie i spodziewać się poprawy. Nie przejmować się, jeśli nie wychodzi. Mleko modyfikowane to nie klęska, a każda ilość mleka matki jest cenna. Jeśli okaże się, że ostatecznie mleko modyfikowane dominuje w diecie - trudno - ważne by maluch dostawał chociaż trochę naszego mleka nafaszerowanego przeciwciałami i innymi dobrociami.
  • Prawidłowy przyrost wagi malucha do 3 m-ca to około 20g na dobę. Nie ma co ważyć malucha codziennie, ale gdy mamy problemy warto ważyć co kilka dni, by uspokoić się, że maluch przybiera na wadze
  • Dobowe zapotrzebowanie na mleko to około 140 ml na 1kg masy ciała. Oczywiście jest to sprawa indywidualna, są maluchy które potrzebują trochę więcej i niejadki, które nie zjadają nawet tego. W każdym razie np dla naszej kluski, która waży 3700 będzie to ~520 ml dziennie. Zakładając karmienie co 3h mamy około 65 ml na jedno karmienie. Nie aż tak dużo... Jeśli mamy mniej pokarmu częstotliwość karmienia można zwiększyć tak by maluch zjadał tyle ile mamy w cyckach ;) Ja musiałabym karmić 12 razy na dobę. To trochę za dużo, więc częściowo posiłkuję się mlekiem modyfikowanym. 
  • Ogólnie zalecane jest przynajmniej 8 karmień na dobę. Jeśli trzeba - budzimy śpiocha (szczególnie w nocy)
  • Przystawiamy do jednej piersi na 20-30 min, a następnie na 15 do drugiej. Przy następnym  karmieniu - zmiana piersi.
  • Po karmieniu odciągamy laktatorem mleko z obu piersi.
  • Jeśli problemem jest brak aktywnego ssania (jak w naszym przypadku) warto zastosować ćwiczenia na palcu. Przed karmieniem wkładamy paliczek palca wskazującego do paszczy noworodka (paznokciem do dołu) i dajemu mu possać
  • Bezwzględnie aktywizujemy leniwca. Smyramy, zaczepiamy, głaszczemy. Jeśli widzimy, że zupełnie zasypia wyjmujemy sutka, pionizujemy dziecko i przystawiamy znowu. Przydaje się też odrobina mleka w strzykawce. Co jakiś czas wsuwamy końcówkę strzykawki w kącik ust i wyciskamy kilka kropelek - zmusi to malucha do przełknięcia, i możliwe, że zachęci go to do ssania.
  • Jeśli czujemy się zupełnie niepewnie ile maluch zjada warto wypożyczyć na tydzień dokładną wagę. Ważymy dziecko przed karmieniem, a następnie po podaniu piersi. Nie rozbieramy malucha - ważymy w tym, w czym jest - i tak różnica pomiędzy wagą po karmieniu i przed pokaże nam ile mały człowiek wyssał. Następnie dokarmiamy brakującą ilością (jeśli udało nam się po poprzednim karmieniu tyle ściągnąć - podajemy mleko mamy, jeśli nie - dajemy mieszankę).
 U nas niestety póki co nie widać wielkich postępów, ale cały czas mam nadzieję, że się uda. A teraz idę karmić ;)  

piątek, 19 października 2012

Dokarmianie

Ktoś, kto czytał ostatnie posty na moim blogu z łatwością zauważy, że nasze życie i mój nastrój nadal przypomina trochę huśtawkę. Dzisiaj będzie pozytywnie ;)
Od wczoraj dokarmiamy naszą kluskę po każdym posiłku - na zmianę moim ściągniętym mlekiem i mlekiem modyfikowanym. Widać, że jest mu to potrzebne, gdyż po opróżnieniu obu piersi zjada całkiem spore porcje. Pierwsze godziny po tym, gdy okazało się, że bobas nie przybiera na wadze to był dla mnie koszmar wypełniony poczuciem winy. Chyba tak już jest, że rodzicielstwo w dużej mierze jest wypełnione tym uczuciem - przynajmniej w przypadku pierwszego dziecka, gdy naprawdę nie wiadomo, co robi się dobrze, a co źle. Gdy już się uspokoiłam zaczęłam patrzeć na sprawy z bardziej pozytywnej strony. I wydaje mi się, że wszystkim nam wyszło to na dobre. Zakładam, że dokarmianie to rozwiązanie tylko tymczasowe i niedługo uda nam się pokonać problemy z laktacją i aktywnym ssaniem i wrócimy do samego karmienia piersią. 
Miałam mieszane uczucia kupując mleko modyfikowane. Ale muszę przyznać, że posiadanie opakowania bardzo pozytywnie na mnie wpływa gdyż redukuje znaczną część stresu - wiem, że na 100% nie głodzę teraz naszego noworodka - i jeśli stwierdzę, że jest głodny zawsze mam zapas. Myślę, że redukcja stresu wpłynie pozytywnie na laktację. Tak więc porada dla mam, które mają podobny problem - nie obawiajcie się mleka modyfikowanego. O ile traktuje się je tylko jako dodatkowy posiłek odciąży was po prostu, co pozwoli na spokojniejszą "produkcję własnego mleka". Ja już zauważyłam, że udaje mi się ściągnąć trochę więcej.
Na ten przejściowy czas trochę zaostrzyliśmy harmonogram naszego dnia. Nasz plan wygląda tak, że po karmieniu (obie piersi, a następnie powrót do tej, od której zaczynałam) następuje butelka. Około 1:15-1:30h po karmienu ściągam mleko laktatorem i spokojnie czekam na pobudkę. Jeśli nie nastąpi po około 3h (w dzień) lub 4h (w nocy) delikatnie budzę malucha i znowu karmimy. 
W poniedziałek idziemy na kontrolę wagi do przychodni, będziemy go także ważyć jutro. Ja mam kontrolować ilość ściąganego mleka. Gdy okaże się, że ściągam pełne porcje, lub gdy młody sam zacznie odrzucać butelkę po kilku łykach wracamy do samej piersi.
Poniżej kilka porad, w co warto się zaopatrzyć w przypadku podobnego problemu jak nasz:
  • laktator. My mamy Medela Mini Electric oraz ręczny laktator Aventu. Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o ilość ściągniętego pokarmu w naszym przypadku laktator elektryczny nie daje jakiejś wielkiej przewagi (wydaje mi się, że to kwestia kształtu piersi i sutka), ale i tak raczej korzystam z elektrycznego, ze względu na własną wygodę - wystarczy przystawić do piersi, nie trzeba się jeszcze namachać)
  • butelka ze smoczkiem aktywnym. U nas Lovi. Butelka nie tylko wymaga aktywizacji mięśni paszczy - dodatkowo ma system odpowietrzający, więc zmniejsza ilość łykanego z pokarmem powietrza. Niestety wbrew zapewnieniom producenta, że smoczek jest tak ukształtowany, że dziecko go nie zagryza nasza klucha mimo braku zębów róbi to. Koniec smoczka zupełnie się spłaszcza i musimy go prostować szczypczykami. Ale i tak z butelki jestem dosyć zadowolona
  • napoje wspomagające laktację. Ja piję herbatkę Hipp i dodatkowo piję napar z kopru włoskiego. Nie jestem przekonana, że rzeczywiście zwiększa to bezpośrednio ilość produkowanego mleka. Zakładam, że działa raczej jak placebo. Ale jak dla mnie jest to w porządku - mam poczucie, że robię coś dla laktacji ;) i liczę, że ona się odwdzięczy zwiększając się...
  • wsparcie :) Będę to powtarzała wielokrotnie - to podstawa pierwszych tygodni z dzieckiem w domu. Miłe słowa,przytulaki i zapewnienia, że jest się super mamą naprawdę wiele dają. Samotnym mamom zalecam założenie własnych blogów - wsparcie od innych mam udzielone w komentarzach także pomagają. Tu chciałabym podziękować wszystkim za słowa otuchy :)
Podobne posty
Suwaczek z babyboom.pl
Suwaczek z babyboom.pl