wtorek, 22 stycznia 2013

Bunt Przycyckowy Trzymiesięczniaka

Myślałam, że jeśli chodzi o karmienie piersią to nic mnie już nie zaskoczy. A jednak. Nie wiem, czy coś takiego jak bunt w maluszka jest możliwy, ale wczoraj przeżyliśmy jakiś horror, dla którego nie mam wytłumaczenia. To znaczy wczoraj uważałam, że to był horror - dzisiaj wydaje mi się już być odległą w czasie, niewielką niedyspozycją przy której trochę spanikowałam.
Zaczęło się niewinnie - miałam problemy z położeniem Karola spać na popołudniową drzemkę. Gdy w końcu się udało obudził się, po 8 minutach. Stwierdziłam, że nie ma sensu próbować uśpić go ponownie - zregeneruję go przy cycu, i jakoś dociągnie do kąpieli, którą zaordynuję trochę wcześniej - i tak M. miał wrócić później, więc miałam kąpać sama. Położyłam Szkraba na rogalu, przystawiłam, a ten po jakiś 2 łykach zaczął strasznie płakać. Pomyślałam, że może drapie go metka w nowych spodniach - ściągnęłam je i rzeczywiście smyk przestał płakać, a wręcz zaczął się śmiać i wierzgać. Zamiast karmić go zaczęliśmy się bawić; po jakimś czasie znów zaczął marudzić i już miałam dać mu jeść, gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Ksiądz. Ponieważ nigdy nie rozmawialiśmy z M. czy wizyty duszpasterskie mają dla niego znaczenie postanowiłam mimo że sama jestem niewierząca księdza przyjąć. Porozmawialiśmy chwilę, pogilgotał małego i sobie poszedł. Ponieważ mimo wszystko trochę to czasu zajęło postanowiłam raczej jak najszybciej Szkraba wykąpać i rozpocząć rytuał usypiania - po masażu młody i tak dostaje pierś, więc wolałam nakarmić go raz a porządnie, a nie rozbijać to na karmienie przed i po-kąpielowe. W kąpieli młody jak zwykle był zadowolony, podobnie podczas masażu. Zaczął trochę krzywić się przy zakładaniu pieluszki i na dobre rozpłakał się przy ubieraniu. Przyspieszłam ruchy aby jak najszybciej podać mu pierś - z reguły w takich sytuacjach system ten działał. Gdy położyłam go na rogalu i spróbowałam przystawić zamiast natychmiast przestać płakać i schwycić sutka młody zaczął płakać wręcz histerycznie. Spanikowałam - pomyślałam, że przy szybkim ubieraniu mogłam mu wygiąć paluszek lub rękę, która po położeniu na boku jeszcze bardziej zaczęła boleć. Wypakowałam młodego ze śpiwora i spróbowałam uspokoić. Nie dawało się - wtedy byłam już przekonana, że zrobiłam mu niechcący jakąś krzywdę. Ale nie wiedziałam, jak stwierdzić co się stało, gdy tak strasznie płakał. Zabrałam go do łazienki i uruchomiłam suszarkę - powoli zaczął się uspakajać, a ja odetchnęłam z ulgą. Gdy przestał płakać zabrałam go do pokoju, rozebrałam i badałam całego, sprawdzając, czy gdzieś go boli. Wymacałam go całego i nic - żadnego płaczu. Postanowiłam spróbować znowu nakarmić - na widok piersi zaczął płakać. Znowu uspokoiłam go odrobinę suszarką, zajrzałam do buzi, czy może jakaś afta, czy inne paskudztwo się pojawiło - nic. Postanowiłam spróbować z drugą piersią - gdy wróciłam do pokoju i spróbowałam mu podać drugą pierś zaczął się straszliwy płacz. Zanim zdążyłam się podnieść by go uspokoić młody w histerii zakrztusił się śliną i zaczął się dusić. Nie będę cytować jakie myśli przebiegły mi przez głowę. Na szczęście błyskawicznie się uspokoiłam, położyłam młodego na udzie, uderzyłam między łopatki - po kilku klepnięciach zaczął normalnie kaszleć, a później płakać. Uff. Gdy młody był już odratowany zaczęły mi się trząść ręce - 3 razy próbowałam zadzwonić do M. by przyjechał jednak wcześniej do domu. W końcu udało się, ale nie bardzo mogliśmy się porozumieć, bo Karol strasznie płakał. Zabrałam go do łazienki, odpaliłam suszarkę i stwierdziłam, że tam się okopujemy - nie wychodzę i nie wyłączam suszarki dopóki M. nie wróci do domu. Okazało się jednak, że zanim dotarł do domu, młody...usnął. Zaniosłam go do łóżeczka, przytuliłam i czekałam, aż obudzi się wygłodniały ze strasznym wrzaskiem. Nic takiego nie nastąpiło. Gdy M. wrócił próbowaliśmy znaleźć jakieś wskazówki, co też naszemu dziecku mogło się stać, ale nie znaleźliśmy nic przekonującego. Zastanawiałam się, czy próbować go budzić, karmić, czy może jechać z nim do lekarza. Ostatecznie postanowiłam dać mu się wyspać tyle ile będzie chciał, a jeśli jednak zasnął mocno - nakarmić go na śpiocha, a w międzyczasie postawić na relaks, by przypadkiem przez stres nie zablokował mi się wyplyw mleka.
M. upiekł rybę, a ja zrobiłam tiramisu. Gdy się chłodziło wzięłam bardzo długi relaksujący prysznic. Wciągnęliśmy deser, przeczytałam rozdział książki i z duszą na ramieniu poszłam nakarmić Szkraba. Wbrew obawom (nigdy nie karmię na śpiocha, bo mi to najczęściej nie wychodzi) bez problemu schwycił sutek i zdrowo pociągnął. Opróżnił obie piersi i dał się odłożyć spać. Jedyny problem, to fakt, że ostatecznie zachował się jak Niemcy podczas powstania i z nawiązką zrekompensował sobie straty - za jeden opuszczony posiłek zażądał 3 dodatkowych w nocy. Dzisiaj do południa był już po 6 posiłkach - przy żadnym nie było najmniejszych problemów.
Do tej pory nie wiem, co mu było i dlaczego nagle odrzucał pierś, a wręcz dostawał histerii na jej widok. Mam tylko nadzieję, że to się więcej nie powtórzy. Nauczka dla mnie - po pierwsze - obowiązkowo kurs pierwszej pomocy dla dzieci - mam na ten temat tylko wiedzę teoretyczną, oraz jakiś ogólny kurs pierwszej pomocy zrobiony jeszcze na studiach - to zdecydowanie nie daje niezbędnej pewności siebie, nawet przy czymś tak błahym jak zakrztuszenie śliną. Po drugie - więcej luzu...Dziecię obraża się na cyca? Trudno - martwię się jeśli trwa to więcej niż jedno popołudnie.
Po tych wszystkich akcjach ja jestem jak zombie, a młody po nadprogramowej ilości posiłków skupia się na trawieniu i chodzi jakiś poważny - robi miny jak James Dean - tylko peta w kąciku ust mu brakuje...

29 komentarzy:

  1. Spoko, dziecko nie da się zagłodzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak. Ale ja spanikowałam, gdyż nigdy nie zdarzyło mi się by tak strasznie płakał - nawet przy szczepionce, czy pobieraniu krwi. Ale po tych akcjach będę jednak spokojniej podchodzić do jego płaczu, zamiast podejrzewać, że stała mu się krzywda...

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Dla mnie przerażające jest to, że dziecko potrafi wpaść w histerię naprawdę z byle (z naszej perspektywy) powodu. Rozumowanie dorosłego człowieka jest następujące mała krzywda - mały płacz, duża krzywda - duży płacz. Gdy malec zaczyna płakać wręcz przeraźliwie zakłada się dużą krzywdę. Człowiek robi się zdenerwowany, maluch to czuje i płacze jeszcze bardziej i tak nakręca się spirala...

      Usuń
  3. Najgorsze jest to że ładnie trzeba się nakombinować zanim człowiek pojmie o co maluszkowi tak naprawdę chodzi :-)
    Tak jak pisze Kangurzyca dziecka podobno nie da się zagłodzić

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, ze juz po... Mieliście prawdziwy film akcji.. Z Jeasmsem Deanem w roli głównej...
    UFff, wole jednak filmy ze szczęśliwym zakończeniem:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że sam James Dean był postacią tragiczną...

      Usuń
  5. No to mieliście akcje!Straszne jest to jak maluszek , płacze i płacze i nie wiadomo o co bąblowi chodzi po mimo , że wszystkie opcje zostały wykorzystane!No ale wszystko jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardziej przeraziło to zakrztuszenie się - na szczęście szybko opanowałam sytuację, ale mimo, że to była błaha sprawa byłam nieźle przestraszona. Dobrze jednak mieć opanowane zasady pierwszej pomocy by w każdym takim przypadku reagować automatycznie

      Usuń
  6. Ale przeżycie! Dobrze, że dałaś sobie radę- zuch Mama :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sie wie ;) Teraz patrzę na całe zajście na luzie i sama dziwię się sobie, że tak to przeżyłam ;) Mam nadzieję, że trochę uodporniłam się na przyszłość

      Usuń
  7. Ja się bardziej stresuję jak ktoś jest przy mnie, jak jestem sama to lepiej sobie radzę.
    Może skumulowało się brak drzemki i głód?
    Czytałam też, że nie powinno się przystawiać do piersi płaczącego dziecka, bo zachłyśnięcie się z tego wynika - ale czasami to jedyny ratunek.
    My mieliśmy tak jeden raz - zdębiałam i ręce mi się trzęsły, bo płacz u nas to rzadkość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas na taki lekki płacz pierś zawsze pomagała. Karol uspakajał się na sam jej widok.

      Usuń
  8. dobrze ze juz po, dzielna bylas:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłaś dzielna! Dobrze, że już po :) Zakrztuszenie nam się zdarzyło już z 2 czy 3 razy także wiem jaki strach zagląda wtedy w oczy.

    Zapraszam na konkurs:
    http://znaczkijakrobaczki.blogspot.com/2013/01/wygraj-banke-nawet-osiem.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było pierwsze zakrztuszenie się i wyglądało dosyć poważnie, dlatego w pierwszej chwili nieźle się wystraszyłam.

      Usuń
  10. ale poważna mina

    dobrze, że już po :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On ogólnie ostatnio dosyć poważny się zrobił. Mam nadzieję, że za kilka dni mu przejdzie i znowu będzie się głównie śmiał

      Usuń
  11. Dobrze ze dalas radę dzielna mama ;)
    Mina bezcenna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem mina jest w stylu "co Ty wiesz o życiu maleńka..."

      Usuń
  12. Czasami bywa, ze nie wiadomo o co chodzi,tak po prostu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie z drugiej strony wygląda to dosyć podobnie - taki maluch biedak musi się cały czas dziwić, co my do cholery robimy...

      Usuń
  13. Też kiedyś mieliśmy ten problem, no może bez takich atrakcji. Po kąpieli córka stanowczo, histerycznie odmówiła posiłku, po drugiej próbie uśpiłam ją i obudziła się normalnie. Chyba po prostu nie chciała jeść.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mój zbuntował się po 8 miesiącu. Niestety kategorycznie i nieodwołanie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas na szczęście trwało to tylko 1.5 posiłku. Teraz znów pięknie je

      Usuń
  15. Zdarza nam się takia akcja coraz częściej i regularnie od około połowy 3-go miesiąca. Filip pomimo marudzenia pręży się i krzywi przy piersi, po kilku próbach przystawienia wybucha płaczem. Je dopiero jak ekstremalnie zgłodnieje. Moje teorie:

    1. Sprawdzam czy to okres skoku rozwojowego
    2. Przebodźcowanie- jest rozproszony i nie potrafi się skoncentrować
    3. Często u nas to jest dyskomfort brzuszka i zapowietrzenie- odbijamy kilka razy i działa, dziecko spokojnieje i zaczyna jeść
    4. Idą zęby i dziąsła bolą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karol ma właśnie trochę ponad 3.5 miesiąca. Widać taki okres dla niektórych małych fanów cycka.
      Podejrzewam połączenie punktu 1 i 2. Z brzuszkiem raczej nie ma problemów. Co do 4 - nie wiem. Łapy z buzi mu praktycznie nie wychodzą, ale nie musi to od razu oznaczać ząbkowania.
      Ale pocieszyłaś mnie, że nie jest to odosobniony przypadek

      Usuń
  16. Czytam Twojego posta i jakbym widziała siebie wczoraj wieczorem i dziś rano...
    Po wieczornej kąpieli wzięłam Zośkę jak zawsze na poduszkę i chciałam nakarmić przed odłożeniem do łóżeczka. I w tym momencie zaczął się przeraźliwy krzyk, nerw, płacz. Za nic w świecie nie chciała zassać piersi. Nie wiem czym to było spowodowane. Mąż na szczęście okazał się być bardziej opanowany, włączył suszarkę, wziął ją na ręce i kazał uprasować pieluszkę. Taka ciepła pieluszka położona na Zosi brzuchu zawsze działa na nią uspokajająco, niezależnie od tego czy jej płacz jest spowodowany bólem brzuszka czy też zwykłym wkurzeniem. I gdy dziecko się uspokoiło w ramionach taty z ciepłą pieluszką na brzuchu, spróbowaliśmy ponownie nakarmić małą. Tym razem skutecznie. :) Ale dziś rano powtórka z rozrywki. Niestety, mąż już był w pracy, więc musiałam sobie radzić sama. Pomyślałam, że może nie jest głodna, ale po trzech godzinach od ostatniego posiłku, jej płacz wskazywał na głód. Znów poszedł w ruch dźwięk suszarki, nagrzana pielucha i spokój (którego czasami mi brakuje, bo jestem zazwyczaj sama w domu i nie wiem co robić.). Na szczęście zachwyciła pierś i zasnęła przy niej... Zobaczymy jak dalej będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to,że przydarza się to wielu trzymiesięczniakom. Nie pozostaje nic innego jak zaakceptować te humory

      Usuń

Podobne posty