środa, 23 stycznia 2013

Ulubiona zabawka

Zanim Karol urodził się zakładałam, że na samym początku swojego życia będzie miał minimalną ilość zabawek. I, że jeśli już jakieś będzie miał będą raczej wykonane z naturalnych materiałów. Żadnych plastików, żadnych sztucznych pluszaków i żadnych zabawek z Chińskiej Republiki Ludowej. Udało się częściowo - w pierwszych tygodniach mieliśmy tylko własnoręcznie zrobiony odpowiednich Sokolich Oczek. Potem stopniowo ilość zabawek zwiększała się (w sumie każdy odwiedzający nas po raz pierwszy przynosił coś dla szkraba). Część z nich leży w szafie czekając aż Karol do nich dorośnie, z części jednak korzystamy. I tą, która jest zabawką podstawową i najczęściej używaną do zabawiania Kluska jest smok Lamaze.


Smok jest z Chin i jest różowy, co w pierwszej chwili spowodowało u mnie odruch chowania do szuflady. Ale powstrzymałam go, i jak się okazuje - słusznie. Karol zakochał się w smoku (na tyle, na ile jest to możliwe u niemowlaka). Smok pomógł obłaskawić przewijak (teraz to ulubione miejsce - wystarczy bobasa położyć tam i już się śmieje), był pierwszą zabawką, której Karol spuścił łomot na macie i teraz jest pierwszą zabawką, którą zaczął świadomie dotykać i badać.
Muszę przyznać, że projektanci smoka rzeczywiście wzięli pod uwagę preferencje maluchów i ich sposób postrzegania świata. Każdy kawałek smoka jest w jakiś sposób interesujący dla niemowlaków - szeleści, lub daje się łatwo schwytać.
Karol zaciska piąstkę na nodze smoka , podoba mu się także samo dotykanie spodu stopy dzięki temu, że szeleści. Absolutnym hitem jest mini-lusterko na końcu ogona. Co prawda działa bardziej jak błyskotka, niż lustro, ale Szkrabowi bardzo się podoba. Często łapie też smoka za  skrzydła - i potrafi nim wtedy nieźle tarmosić. Grzechotka, którą smok ma w łapie przykuwała uwagę, gdy smokiem bawiliśmy się na macie - dawała efekt dźwiękowy uderzeniom małej piąstki. Obecnie Karol zaczyna dostrzegać detale smoka - zęby, paluchy stóp, uszka. Jeszcze niedawno większość interakcji ze smokiem była przypadkowa, ale dostarczała dziecku sporo radości, a ja widziałam, że naprawdę działało to stymulująco.Teraz Karol już ciut bardziej świadomie się nim bawi i odpowiednio przekręca by dostać się do ulubionych kawałków (ale może to już moja nadinterpretacja)
Mimo początkowych oporów jestem naprawdę zadowolona z zabawki - podejrzewam, że pozostałe zabawki Lamaze są równie fajne (i może mniej różowe) - tak więc jeśli szukacie maskotki dla swoich maluchów spokojnie mogę polecić tę firmę. BTW - nie jest to wpis sponsorowany - naprawdę wydaje mi się, że mimo chińskości jest to niezła zabawka. I kolejny dowód, że maluszki niekoniecznie mają taki gust jak mama...

19 komentarzy:

  1. super smok:-)
    U Nas rządził kangur zawieszka tej samej firmy

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabawkiod Lamaze są super. Mój też je uwielbia, a te wszystkie inne "szaro-bure" co się mi podobały - są kompletnie nie użytkowane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubolewam nad tym. Ale cóż - trzeba pogodzić się z tym, że dziecko ma inne potrzeby i preferencje. A zabawki które nam się podobają mogą co najwyżej zdobić pokój dziecięcy...

      Usuń
  3. My dostaliśmy zielonego pieska z Lamaze.
    Szczeka po przyciśnięciu noska, a w tyłku ma piszczek. Dodatkowo w łapkach ma grzechotki i szeleszczą mu uszy.
    Masz rację ciekawe zabawki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. o tak - mi i córze też się gusta rozmijają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda co? Dobrze, że chociaż ubrać można te maluchy mniej więcej jak się chce ;)

      Usuń
  5. Hehe :) Kolejny raz już słyszę, że nie mamy się kierować tylko Naszym gustem :) Muszę zobaczyć te zabawki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zywo widziałam tylko tego smoka, ale inne obejrzane w Internecie zapowiadają się jeszcze lepiej. Mi podoba się ośmiornica, ale nie będę jej kupować - jedna zabawka tego typu powinna wystarczyć

      Usuń
  6. Bardzo podobają mi się zabaweczki Lamaze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Łucji (czaslucji.blogspot.com) widziałam jeszcze fajną ośmiornicę Mamas&Papas - ale zabawki Lamaze są łatwiej dostępne w Polsce

      Usuń
  7. Nie znam tej firmy, tzn słyszałam, ale zabawek nigdy nie widziałam. Dzięki za opinię. Nasz co prawda już za bardzo nie interesuje się zabawkami, a raczkowaniem, ale jak będzie jakaś fajne z tej firmy to pewnie kupię;)

    corsyka [corsyka.tumblr.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój maluch pewnie bardziej będzie się teraz interesował sprzętem AGD, komórką i pilotem...

      Usuń
  8. no i tak to jest właśnie, ja też się zaprzysięgłam, że żadnej chińszczyzny a Mikołaj swoją chińską ośmiornicę tarmosić potrafi minutami ( w przypadku dziecka godzinami to lekka przesada) ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, właśnie strasznie śmieszy mnie w wielu recenzjach produktów dla dzieci, które przeczytałam - może bawić się tym godzinami, może leżeć na niej godzinami, może siedzieć w nim godzinami. U nas jeśli jeden przedmiot przykuje uwagę malucha na 5 minut uważam to za absolutny fenomen. Chociaż podejrzewam, że gdybym jednak pozwoliła mu szarpać się za włosy rzeczywiście mógłby to robić godzinami ;)

      Usuń
    2. w kwestii włosów zgdzam się w całej rozciągłości;-)

      Usuń
  9. Mam kilka zabawek z tej firmy, tego smoka też, i uważam że są rewelacyjne. Jako jedna z nielicznych firm naprawdę dba o każdy rodzaj zabawki, począwszy od funkcji, kończąc na użytych materiałach. Co z tego że z chin, gdzieś to przecież muszą produkować. Nie jedna "chińska" zabawka, pod przykrywką znanego loga, rozwaliła nam się podczas użytkowania, za to te są nie do zniszczenia;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Faktycznie te zabawki są solidne. Smoka prałam już kilka razy w pralce i nadal wygląda dobrze

    OdpowiedzUsuń
  11. Też miałam taki cel z zabawkami,ale każdy coś przyniósł i wyszło jak wyszło :P

    Lamaze jest super :)

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty