piątek, 11 stycznia 2013

Dialogi rodzinne: męski front jedności narodowej...

 ...tworzy mi się w domu

Akt I
Ja w kuchni przygotowuję kawę i jakiś deser. Dumny Tata (DT) i Szkrab (Sz) w pokoju bawią się na łóżku:
Sz:Ghhhyyhyyy
DT: Zgadzam się
Sz: Eeeaaghyeee aaekkkhg
DT: Tutaj także muszę się z Tobą zgodzić. Masz 100%-ową rację, ale pamiętaj, że nie mówi się z pełną buzią
Sz: Grrrrrrr...rrrrr....ghhgyyyeeeeee
DT: Hmm. Musiałbym się chwilę zastanowić
Tutaj niestety włączyłam młynek do kawy i kilka kwestii mi umknęło
DT: Myślę, że się mylisz
Sz: Hhhhhheeeeee, jeaaa, eee aaa ghghghyyyyk bu
DT: To nie jest żaden argument
Sz: Bu Bu ghhhh grrrrr eaaaa, grrrr, aaaa, aaaa, aaaaa
DT: Nie sądzę byś w tej sprawie mógł się wypowiadać tak autorytatywnie. Nie masz chyba pełnych danych lub sięgasz do nierzetelnych źródeł
Sz: Hła,ła,ła, ła eeee
DT: Podrośniesz trochę to podrzucę Ci kilka książek na ten temat. Jestem przekonany, że wtedy zmienisz zdanie
Wchodzę z kawą i deserem lodowym
JA: O czym rozmawialiście?
DT: Nieważne. I tak nie zrozumiesz. Takie tam męskie sprawy...

Akt II
Nasz Szkrab gdy obudzi się zgłodniały w nocy, jedzenie musi otrzymać "już, natychmiast", inaczej grozi to obudzeniem sąsiadów, którzy chyba w ramach zemsty odpalają następnego dnia wiertarki.
4 Rano. Budzą mnie odgłosy świadczące o pustym brzuchu młodego. Wstaję, wyciągam z łóżeczka i...nieszczęście - całe plecki mokre. Kładę więc na przewijak i szepcząc obietnicę rychłego cyca z prędkością światła i sprytem Houdiniego przebieram malucha. Idzie mi fantastycznie - po kilkunastu sekundach mam suchego bobasa w nowej pieluszce i pachnącym bodziaku. Kładę go na kołdrze pod opieką ojca, a sama sięgam po rogala do karmienia. Słyszę:
DT: Nie złość się. Tata zaraz załatwi Ci cyca
Moszczę się na łóżku, kładę rogala. Dumny ojciec układa na nim Szkraba.
DT: O, proszę, miły cycuś pełen pysznego mleka dla dla szanownego Pana
JA: Nie mów tak! To nie fair - teraz całe bohaterstwo i chwała za szybkie podanie posiłku spłyną na Ciebie!
DT: Muszę kombinować wobec tak jawnego pokrzywdzenia mężczyzn przez naturę. Męski front jedności narodowej nie zbuduje się sam...
I tak order z kartofla, który byłam skłonna sama sobie wręczyć za szybką nocną akcję przeszedł mi koło nosa...

22 komentarze:

  1. I znowu kobiety muszą walczyć o swoje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ta walka nie potrwa długo ;)
      M. wie, że Karol niedługo zacznie dużo więcej rozumieć, i to my będziemy musieli zbudować front, by go jakoś wychować...
      Póki co więc pozwalam mu wierzyć, że może z małym trzymać sztamę

      Usuń
  2. Karolek ma fantastycznego tatusia :) Takie porozumienie między nimi... :D

    Uwielbiam czytać te wasze dialogi :) (chociaż nie komentowałam do tej pory :( - obiecuję poprawę :))

    OdpowiedzUsuń
  3. oj, nie daj sobie wejść na głowę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe :) Świetnych masz facetów w domu :) Jest 2:1 więc musisz walczyć o swoje! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę to obaj wiedzą, że jestem niezastąpiona. Jak to się mówi? "Król jest tylko jeden"?

      Usuń
  5. oja! a myślałam, że dokonuję nadinterpretacji doszukując się w wiertarkach sąsiadów zemsty - a jednak! sąsiedzi tacy są!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam na ten temat różne teorie. Jedne bardziej inne mniej wyrażają powiedzenie "człowiek, czlowiekowi...człowiekiem". Może jest tak, że obudzenie człowieka o 4 rano powoduje u niego pobudzenie jakiegoś obszaru w mózgu, który zachęca go do zmiany - i stąd następnego dnia przewieszanie szafek, obrazów, przestawianie ścian...

      Usuń
    2. Byc moze tak jest, bo moi tez lubia wiercic,ale np po 22..polki se przykrecaja,chyba nie maja juz wolnej sciany:)

      Usuń
  6. czuje, że jakiś obóz sę u Ciebie w domu tworzy:D mniej się na baczności! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście "Bądź czujny wobec wroga narodu" to moja dewiza ;)
      Chyba nawet wydrukuję sobie taki plakat:
      http://propaganda-prlu.bartlomiejspeth.com/propaganda-prl/badz-czujny-wobec-wroga-narodu/

      Usuń
  7. No to macie wesoło w domu!

    Pozdrawiamy! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Takie podobno są męskie rozmowy. Podobno, bo Nonsensopedia sugeruje trochę inny schemat:
      Męska rozmowa, jak sama nazwa wskazuje, musi opierać się na tematach męskich. Cały jej przebieg jest rytuałem i ma charakter czysto sakramentalny. Najlepszym miejscem do przeprowadzenia męskiej rozmowy jest zapuszczony pub w klimatach bluesowych (sfera sacrum), polecanym trunkiem jest czysta, polecanym problemem jest niepowodzenie w związku. Schemat rytuału męskiej rozmowy:

      Adam przekazuje Stefanowi informację o tym, że Halina piąty raz go rzuciła (najlepiej tego samego dnia), na końcu dodając, że muszą udać się na męską rozmowę.
      Wieczorem, tego samego dnia, spotykają się w najbrudniejszym pubie w swoim mieście (klimat bluesowy).
      Siedzą.
      Wypijają po kielonku.
      Milczą około półgodziny, wydając ciche wyrazy dźwiękonaśladowcze – jest to proces komunikacji niewerbalnej, podczas której Adam opowiada całe zajście, a Stefan wyraża współczucie swojemu koledze, dodając też, iż wszystkie kobiety to łajzy.
      Po kilonku.
      Krótka rozmowa (forma uzupełniająca punkt 5).
      Po kielonku.
      Łzy.
      Po kielonku X razy (do momentu zgonu).


      To co u nas się zgadza to wyrazy dźwiękonaśladowcze

      Usuń
  9. ha, ha, też tak chciałabym rozumieć co mówi synek. Póki co córka jest tłumaczem;)

    Zapraszam po odbiór wyróżnienia Versatile Blogger Award http://mamajaga.blogspot.com/2013/01/versatile-blogger-award-i-czego-o-mnie.html

    OdpowiedzUsuń
  10. :D Hahaha ale się uśmiałam:D Zdecydowanie nie ma to jak męskie rozmowy, w dodatku tylko dla nich zrozumiałe;)
    Choć muszę stwierdzić, że mój mąż przeprowadza z Majką również mnóstwo dialogów, z których ni w ząb nic nie rozumiem;)) Pozdrawiam cieplutko całą cudowną trójeczkę;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tylko nadzieję, że o mnie wypowiadają się w samych superlatywach

      Usuń
  11. Mój jeszcze kilka m-cy temu jak budził się w nocy chciał mieć od razu pełny brzuch! On nie chciał jeść, on chciał JUŻ być najedzony i przez to jak już pił, co jakiś czas się wkurzał, że musi ciągnąć... cyrk na kółkach. Na szczęście dziecko mi dorosło i już się tak nie zachowuje. Zrozumiał swoją głupotę i przestał tak robić:)

    corsyka :) (corsyka.tumblr.com).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam takie złości przy cycu też się zdarzają i w sumie nie wiedziałam co jest ich przyczyną - teraz rozumiem - frustracja, że brzuch sam się nie napełnia

      Usuń

Podobne posty