niedziela, 6 stycznia 2013

Przeziębienie

Znowu złapaliśmy lekkie przeziębienie. Karol ma katar i leciutko podwyższoną temperaturę, a ja uczucie rozbicia i mechate gardło. Chyba muszę być nieźle osłabiona, skoro łapią mnie takie rzeczy - moja odporność była do tej pory wręcz legendarna (gdy w 9 miesiącu ciąży poszłam w końcu na zwolnienie lekarskie nie wiedziałam co z nim należy zrobić, gdyż w całej swojej karierze nigdy nie byłam chora). Ominęło nas w związku z tym szczepienie, które zostało przełożone na za 10 dni.
Siedzimy w domu i się kurujmy. Karol - woda morska w sprayu Marimer, do której w końcu się przekonałam, i której aplikacja nie stanowi już dla nas problemu. Młody zaakceptował już zabieg - nie jest może szczęśliwy, ale też nie płacze.

Po kilku minutach od aplikacji wody w ruch idzie Frida. Ja nadal mam odruch wymiotny podczas odciągania (czysta paranoja - doskonale wiem, jak działa aspirator, ale nic nie mogę na swoje odruchy poradzić. Odruchu nabawiłałam się gdy po jakiejś sterylizacji urządzenia nie wysuszyłam rurki, co spowodowało, że przy kolejnym użyciu zassałam wodę), ale też mam już niezłą wprawę w odciąganiu glutów. Potem maść majerankowa. Pediatra przepisałam nam także witaminę C dla dzieci - Cebion. Na początku wpuszczałam kropelki do ściągniętego mleka, teraz aplikuję witaminę bezpośrednio do pyszczka. Bobas otwiera buzię gdy tylko coś do niej zbliżamy, więc nie ma z tym problemu. Jest trochę zdziwiony kwaśnym smakiem, ale nie protestuje.
Obydwoje się inhalujemy - w garnku zagotowuję wodę z łyżeczką majeranku i taki gorący napar stawiam koło łóżka, na którym spędzamy prawie cały dzień - ja próbuję spać lub czytać, a bobas mnie na przemian maltretuje (szarpie za ubranie lub włosy) i przymila się (uśmiecha się szeroko i dzieli się obślinioną łapką).


Teraz czekam na powrót DT, który wiezie dla mnie babciny soki: malinowy i z czarnego bzu, oraz suszone kwiaty lipy do robienia naparów. Pewnie dobrze by było, gdybym zjadła czosnek, ale nie wiem, czy młodemu to posmakuje (z drugiej strony w ciąży nie stroniłam od czosnku, cebuli i innych przypraw, więc powinien być przyzwyczajony).



18 komentarzy:

  1. Kurujcie sie zatem...a czy sok z malin mozna? Bo mi w szpitalu powiedzieli, ze nie:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierwszy raz słyszę o jakiś przeciwskazaniach do soku z malin...Maliny mam na liście owoców bezpiecznych

      Usuń
    2. Przeraża mnie ilość dziwnych przeciwskazan dietetycznych dla matek karmiących! Nie popadajmy w paranoję. Pozdrowienia!!!

      Usuń
    3. Mnie też to przeraża... większośc matek stosuje Vegetę na co dzień a boi się zjeść cebulę czy czosnek.
      Tak naprawdę zwykła pietruszka powoduje zmianę smaku mleka na bardziej gorzki, dziecko wcina to co mama i czosnek na pewno nie zaszkodzi.

      Powodzenia w zwalczaniu zarazków.
      Moja córa teraz sama nadstawia nos jak widzi wode morską, smakuje jej to słone g...coś :P

      Usuń
    4. Na codzień jem czosnek, ale w umiarkowanych ilościach. Leczniczo planowałam zjeść jakąś dawkę uderzeniową...

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. No właśnie tak mi powiedzieli, jak wyladowalam z mała w szpitalu... A ja uwierzyłam i od tamtej pory nie pilam :-(
      Ale jutro spróbuje :-)
      Buziaki..

      Usuń
  2. Oj biedaczyska! Teraz jakas epidemia jest. Na co drugim blogu głównym tematem jest przeziębienie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wracajcie szybciutko do zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdrówka!! Ja też nie przepadam za fridą, ale co zrobić, trzeba to trzeba ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Karol nie powinien mieć problemu z czosnkiem, u mnie jest on obecny w kuchni na codzień i nie zauważyłam żadnego marudzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuje:(, mój Tymek też miał (jeszcze dziś rano) jakiś katarek lekki, ale przeszło. Ja obrany czosnek kładłam na talerzyku obok łózka do spania i pomagał (albo mi się wydaje, że pomagał:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurujcie się!! Ta "zima" nas wykończy wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zamiast Fridy możesz używać Katarku on na "odkurzaczu" działa i lepszy jest przez to właśnie :).

    Zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal nie wyobrażam sobie podłączenia dziecka pod odkurzacz. Wolę się przemęczyć z Fridą.

      Usuń
  9. Ależ cudne zdjęcie!:)
    Dużo, mnóstwo wręcz zdrówka życzę:*

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty