czwartek, 24 stycznia 2013

Mleczny konkurs u Szkraba

Jeszcze zanim opublikowałam post z bonusowymi dialogami rodzinnymi, w których wystąpiła koszulka "Lactose" wiedziałam, że muszę ją mieć.



 A potem postanowiłam nie być samolubem i jeszcze komuś taką koszulkę sprezentować. Zapraszam więc do konkursu, w którym można wygrać laktozową koszulkę z krówką. O taką krówką:


Krówka będzie wykonana metodą haftu komputerowego. Rozmiar i kolor koszulki - do uzgodnienia ;)

 Zasady są proste. Należy:
  • zostać obserwatorem bloga (chociażby po to by dowiedzieć się o wygranej)
  • umieścić podlinkowany baner na swoim blogu
  • w komentarzu umieścić zabawną/wywołującą uśmiech  historyjkę/scenkę z własnego życia dotyczącą karmienia malucha (mamy dopiero spodziewające się dziecka mogą umieścić historyjkę związaną z karmieniem siebie - w końcu to też karmienie malucha)

Wyniki postaram się umieścić następnego dnia po zakończeniu konkursu. Powodzenia!

19 komentarzy:

  1. TA KOSZULKA JEST SUPERAŚNA !!

    BĘDĘ PIERWSZA..

    Była noc.. ja wstaję żeby Tosie nakarmić.. a mężuś dzielnie się solidaryzuje i wstaje ze mną.. przyznam że byłam wyjątkowo zmęczona. Więc Tosie do cyca.. że tak powiem więcej nie pamiętam.. przysnęło mi się.. ale mąż czuwa.. nagle w przerażeniu otwieram oczy.. a Tosia pięknie pije mleczko.. a mężuś leżu obok.. nas oczy mu lecą.. ale dzielnie trzyma małą żeby się nie zsunęła.. no i słyszę.. JA WAS TAK BARDZO KOCHAM.. ale też tak bardzo jestem zmęczony.. czy mogę już..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się już kilka razy zdarzyło zasnąć podczas karmienia na siedząco. Akurat nic śmiesznego z tego nigdy nie wynikło - raczje dezorientacja, czy to początek, czy koniec karmienia z danej piersi ;)

      Usuń
  2. I low ju do bólu :) Będę musiała coś wymyślić, kurde my mało zabawni jesteśmy w tym karmieniu...Niemniej przedwczoraj spędzałam czas z dzieciem w domku moich rodziców w górach. Rodzice sprawili sobie nową kotkę, która jest rówieśnicą Filipa (ma dokładnie nieco ponad 4 miesiące) i ma na imię Mopa (od wygarniania kurzu spod szafek). Otóż kotka ta zapałała do Filipa miłością od pierwszego wejrzenia i przez te kilka dni nie odstępowała naszego Klocka na krok. I wracając do przedwczoraj, usłyszałam mleczny alarm mojego syna, przedsięwzięłam kroki niezbędne do zaspokojenia bezzębnej paszczy tj. przygotowałam sobie nową lekturę (Gaja G. "Grób"), umościłam na kolanach poduchę, na poduszce Po krótkim czasie syn przysnąwszy ostał się na poduszce tak jak leżał, a kocica uznała że może skonsumować ich związek i bezceremonialnie weszła na mojego syna , położyła się na nim, zapuściła motor i zasnęła. I tak zostałam uwięziona na dobre 2 godz.: ja, poducha, Filip i na nim kot- bez możliwości sięgnięcia po aparat fotograficzny, żeby to uwiecznić bo nikt mi nie uwierzy. Być może historia nie jest bardzo śmieszna, ale prawdziwa! Ole! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraziłam to sobie ;) O profesjonalną fotkę musiałabyś poprosić Olgę, gdyż ja z programami graficznymi "mam tyle wspólnego co z Mercedesami". Czyli nic. Ale widzę to jako coś podobnego do:
      https://lh5.googleusercontent.com/-RcLa1QaTV3Q/UQGNVwTcfxI/AAAAAAAABDI/E9ibBO-5c_M/s512/tina.jpg

      Usuń
  3. Kochana, Wy to jesteście mistrzami opowieści śmiesznych historii:-)
    Ja miałam jedna zabawna sytuacje... Na samym poczatku: 1 tydzien w domu, latkacja jeszcze nieustabilizowana, ja poce sie jak nie wiem co..za każdym razem rano mokra okrutnie... Zawsze karmie Milke w salonie ale wtedy wzięłam ja do łóżka i karmiłam na leżąco (nigdy mi to nie wychodziło). Polozylam dziecko wystąwilam lewa OGROMNA piers i dziecko ssie... Troche mi sie oko przymknelo i z prawej piersi zaczęło tryskac.. Mila chyba jakos usciskala.. Duzo tego wyleciało na Roberta plecy.. Ale spał jak zabity, wiec go nie budziłam.. Odlozylam mała do łóżeczka o polozylam sie spać.. Rano wtaje Robert i mówi, ze jest przerażony, bo tez zaczął sie ogromnie pocic przeze mnie i ma całe mokre plecy... Nie powiedziałam mu co tak naprawdę sie wydarzyło.. Miałam ubaw po pachy... (Ciekawe, czy Ciebie to rozsmieszy, bo teraz jak to czytam, nie wydaje mi sie to takie zabawne jak wtedy :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i tak koszulkę będę mieć, więc nie muszę startować we własnym konkursie ;)
      A co do pocenia - miałam podobnie - też każdego ranka budziłam się mokra. A duża część mężczyzn w czasie ciąży cierpi na chociaż jeden z jej syndromów, dlaczego z połogiem nie miałoby być podobnie ;)

      Usuń
  4. Ale fajny konkurs :) Nie biorę udziału bo już nie Laktosam ale z chęcią będę podczytywać kolejne historie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie pomyślałam, że samo czytanie tych historyjek będzie bardzo fajne

      Usuń
  5. Haha, trudno będzie mi pobić tak SMACZNE historię!

    No to zaczynam...
    Ja, już zaawansowana "laktatorka", za sprawą mojego lenistwa i wygodnictwa, zaaplikowałam córkę do małżeńskiego łoża. No ileż można wstawać do dziecka w nocy... A tak cyc na wierzchu i Maja z poczuciem spełnienia bezpieczeństwa. Pewnej nocy mój matczyny instynkt kazał mi się obudzić - coś za długo Majka nie domagała się cyca. Otwieram oczy, patrzę, a Maja z rozdziabionym pyszczkiem (taki pyszczek a'la poszukiwanie cyca), nastawia się do męża, szukając piersi. Ja zaciekawiona dalszym biegiem tej sytuacji, obserwuję dalej. Majka brnie w stronę taty i szuka i szuka aż w końcu łapie... za koszulkę. Ssie. Nie zrobiło to na niej większego wrażenia, że zamiast cyca złapała taty piżamę. Jednak na tacie zrobiło to wrażenie, bojąc się, że Majka może złapać gdzieś indziej - teraz broni się rękami albo sam podstawia mi małą do cyca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie dobrze, że mąż w piżamie śpi...
      M. kilka razy przestraszył się, gdy chodził bez koszulki a młody na niego patrzył z żądzą cycka w oczach...

      Usuń
  6. Śmieszna historia z karmieniem w tle. Moja koleżanka ma córkę 7 miesięcy młodszą niż moja. Jak moja miała 9 miechów to wybrałyśmy się z dziewczynkami do kawiarni na ciacho. Jej mała miała 2 miesiące. Nastąpił taki moment podczas spotkania, że najpierw jedna potem druga dziewczyna zachciała cyca. Siedzimy, więc dwie mamy z dziećmi przy piersiach. Do sąsiedniego stolika podchodzi kelnerka przyjąć zamówienie. Pan zamawia kawę. Kelnerka pyta: z mleczkiem? Pan: Nie, czarną. Obraca się w naszą stronę patrzy na nas jak karmimy, po czym obraca się z powrotem do klernerki i mówi: albo niech będzie z mlekiem. My w śmiech, klernerka w śmiech, a pan speszony, ale również po chwili w śmiech. Świetnie wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To i ja dorzucę swoją historyjkę, która może najśmieszniejsza nie jest, ale przynajmniej związana z kp.

    Rzadko oglądam tv, czasem jednym okiem obejrzę jakiś serial-np m jak miłość (proszę się ze mnie nie śmiać, wiem, że obciach). I tak ostatnio leżę na kanapie w pokoju, mały przy boku podpięty do cyca. Prostopadle do nas (mam taką sofę narożnik) leży mój mąż. Rozmawiamy od czasu do czasu zaglądając w tv, mały sobie ssie. Nagle scena, która nas zaciekawiła (Ci co oglądają- Agnieszka całuje się z tym młodym chłopakiem)-wywalamy oczy zszokowani, przy okazji przenosząc się w inną rzeczywistość. I nagle pisk. Bardzo głośny, który sprawia, że spowrotem wracamy przerażeni do rzeczywistości. Czy coś sie dziecku stało? Moja pierwsza myśl, że może go jakoś przygniotłam. Ale nie, nagle okazuje się, że mojemu synowi wypadł z buzi sutek i nie umiał sobie poradzić aby złapać go na nowo. Pisk był najprawdopodobniej efektem złości z tego powodu lub próbą zwrócenia naszej uwagi :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karol na szczęście już w miarę sam obsługuje się cyckiem. Takie piski słyszymy, gdy za wolno podaję drugą pierś - nieźle się wtedy wścieka. W ogóle nie może zrozumieć, dlaczego po skończeniu jednego drugi nie pojawia się natychmiast.

      Usuń
  8. Dla mnie najśmieszniejszą sytuacją i powtarzającą się często było to, jak Ola była głodna i domagała się jedzenia.
    Piszę w czasie przeszłym, bo teraz jest z tym różnie :)
    Nigdy nie płakała, bo zawsze zdążyłam dobiec z jedzonkiem i ją przystawić.
    Natomiast wydawała z siebie śmieszne okrzyki brzmiące jak szczekanie pieska (ałł, hałł itp.), a ton tego krzyku brzmiał jak rozkaz w wojsku.
    I jak przystawianie długo trwało to ona wkurzała się na tyle, że jak już miała brodawkę w buźce to dalej wydawała z siebie te komiczne okrzyki, nie mogąc mi darować (albo nie mogąc darować cyckowi) :)

    Na pewno śmieszne to jest patrząc na to, a nie pisząc :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem czy to śmieszne, bo ja do tej pory jestem czerwona jak burak jak sobie przypomnę, no ale ;)
    W pierwszych dniach po powrocie ze szpitala byłam jak cień, nieprzytomna i nieogarniająca otaczającego mnie świata. Wojtuś był typem, który siedział przy cycu non-stop. Któregoś razu, gdy go karmiłam, zadzwonił dzwonek do drzwi, więc niewiele myśląc otworzyłam. To była listonoszka. Wręczyła mi przesyłkę, rozdziawiła gębę, spojrzała wymownie i... okazało się, że mam cycka na wierzchu!! Całe szczęście, że to była listonoszka, która akurat tego dnia zastąpiła listonosza. Jakbym to przed nim tak stanęła, to bym się chyba wyprowadziła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby to był listonosz to pewnie do teraz dostawałabyś "nadprogramowe" paczki ;)

      Usuń
    2. Mi się też zdarzyło coś takiego przy córce. Ja nie miałam tyle szczęścia, bo za drzwiami stał kurier :/

      Usuń

Podobne posty