poniedziałek, 7 stycznia 2013

Moje dziecko

Poproszono mnie o przetestowanie aplikacji Moje Dziecko wydawanej przez Medycynę Praktyczną. Do testów przystąpiłam z ochotą, gdyż jestem wielką fanką aplikacji dla rodziców. Muszę przyznać, że różnych aplikacji ściągnęłam już sporo, jednak większość została ze mną krótko - po kilku godzinach zabawy z reguły je usuwałam ze swojego telefonu. Moje Dzieko póki co cały czas jest zainstalowane, co można uznać za silną rekomendację by tę aplikację sobie ściągnąć.
Moje Dzieko to przede wszystkim mobilna wersja poradnika "Pierwsze dwa lata życia dziecka” pod red. prof. Alicji Chybickiej, prof. Anny Dobrzańskiej, prof. Jerzego Szczapy oraz prof. Jacka Wysockiego, ale dodatkowo jest uzupełniony o kilka dodatkowych funkcjonalności - dzienniczek dziecka, apteczka - lista leków na różne przypadłości, które mogą dotkąć nasze maluszki, oraz baza danych lekarzy.
Z tych dodatkowych funkcji podoba mi się dzienniczek - głównie ze względu na siatki centylowe. Już kilka razy udało mi się "zabłysnąć" podczas rozmów z innymi mamami, gdy mówiłam im, w którym centylu jest ich dziecko jeśli chodzi o wagę i wzrost. Fajne jest także to, że wymiary dziecka są zapisane i wykreślone na siatce, możemy więc obserwować, czy dziecko rośnie zgodnie ze swoją krzywą wzrostu. Dzienniczek ma także opcję kalendarza szczepień, ale albo nie umiem z niego korzystać, albo aplikacja nie jest dopracowana - teoretycznie powinien wyskakiwać jakiś monit o zapisanej dacie szczepienia - w naszym przypadku nic takiego nie nastąpiło. Po za tym, z reguły ma się do zapamiętania tylko jedną datę szczepienia na raz i chyba lepiej użyć do tego kalendarza, którego używa się na co dzień.
Z apteczki jeszcze nie miałam (na szczęście) okazji korzystać, ale wydaje mi się być bardzo solidnie przygotowana. Możemy znaleźć leki po prostu korzystając z indeksu alfabetycznego, albo wybierając odpowiedni objaw np. katar lub atopowe zapalenie skóry. Dostajemy wtedy listę leków wraz z szczegółowym opisem opartym na ulotce leku. Aplikacja podaje także orientacyjną cenę leku.
Dział "gdzie leczyć" także póki co tylko przejrzałam, gdyż póki co, oprócz wizyt lekarskich związanych ze szczepieniami, nie było potrzeby wyszukiwania ani placówki medycznej, ani konkretnego lekarza. Nie wiem, na ile pełna jest baza danych lekarzy i wydaje mi się, że akurat ta część aplikacji ma najmniej sensu - myślę, że większość rodziców w sytuacji awaryjnej raczej albo pojedzie od razu do szpitala, albo przy mniej awaryjnej do swojego lekarza pierwszego kontaktu. A specjalisty raczej będzie szukać przez Internet, gdzie nie tylko dane będą bardzie aktualne, ale gdzie można także przeczytać opinie o lekarzach. Sprawdziłam, jak aplikacja poradzi sobie z wyszukaniem placówek medycznych w mojej miejscowości i muszę przyznać, że znalazła wszystkie, o których wiem, i kilka, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Dodatkowo, każda placówka jest opisana - możemy znaleźć tam telefon, mail, dokładny adres, a po przejściu na stronę wydawnictwa - mapkę pokazującą gdzie obiekt się znajduje. Ogólnie jest więc nieźle, z tym, że podobnie jak w przypadku lekarzy ja raczej skorzystam z Internetu niż aplikacji, by znaleźć takie dane.
Jeśli chodzi o sam poradnik to jest on naprawdę dobry - bardzo szczegółowy, z mnóstwem ciekawych informacji. Mogę się przyczepić jedynie do sposobu uporządkowania materiału, oraz spisu treści - sprawia wrażenie lekko chaotycznego, dodatkowo  rozdziały różnią się stopniem ogólności. Dlatego korzystając z poradnika używałam głównie funkcji "szukaj", a nie nawigacji po rozdziałach.


Poradnik w formie aplikacji mobilnej przyda się przede wszystkim kobietom w ciąży, oraz rodzicom podczas pierwszych tygodni życia dziecka. Kobietom w ciąży umili czas w poczekalniach gabinetów lekarskich (myślę, że warto poszerzać swoją wiedzę czekając np. na badanie glukozy...). A dlaczego podczas pierwszych tygodni życia dziecka? Po pierwsze dlatego, że wtedy jest najwięcej wątpliwości, co do zdrowia i rozwoju dziecka, a dodatkowo ma się najmniej czasu, gdyż opieka nad maluszkiem jest bardzo absorbująca. Później w sprawie własnych dzieci powoli stajemy się już ekspertami i konieczność uzupełniania wiedzy zdarza się rzadziej, ponadto bardziej uporządkowany dzień powoduje, że jest więcej czasu na przeglądanie bardziej tradycyjnych źródeł wiedzy - książek, czy Internetu. Podczas tych pierwszych tygodni często jedyne "luźniejsze" momenty, to czas karmienia - a wtedy dużo łatwiej jest utrzymać telefon, niż książkę lub komputer.
Trochę żałuję, że nie miałam poradnika podczas pierwszego kryzysu laktacyjnego - z młodym przy piersi spędzałam wtedy praktycznie całe dnie, i bardzo dużo korzystałam z Internetu próbując znaleźć jakieś informacje na temat karmienia piersią. Poradnik bardzo by mi się wtedy przydał, szczególnie, że zawiera dodatkowe filmiki na temat prawidłowego przystawiania do piersi, wygodnych pozycji do karmienia, dokarmiania dziecka. Oczywiście nie jest to nic takiego, czego nie znajdziemy w Internecie, ale dobrze jest mieć takie rzeczy w jednym miejscu, oraz mieć pewność, że zostały przygotowane przez ekspertów. Filmiki trochę długo się ładują (przynajmniej na moim telefonie), ale i tak polecam je obejrzeć.

Gdy zaczęłam testować poradnik młody miał już prawie 3 miesiące i większość informacji nie była dla mnie wielką nowością. Ale muszę przyznać, że i tak nam się przydał - przeczytałam, że  jeśli po 3 miesiącu pojawia się jakikolwiek, nawet przemijający zez należy zgłosić się do lekarza. Wydaje mi się, że młodemu trochę oko "ucieka". Do tej pory wszyscy przekonywali mnie, że to norma u takich maluchów i że mam się tym nie przejmować - nie przejmowałam się więc. Dzięki poradnikowi zwróciłam na to uwagę i porozmawiałam na ten temat z pediatrą, a pod koniec tygodnia idziemy do okulisty...
Zainteresował mnie także rozdział o pielęgnacji jamy ustnej i od czasu przeczytania odpowiednich rozdziałów zaczęłam delikatnie myć dziąsełka i jamę ustną szkraba - wcześniej (na podstawie tego, co usłyszałam w szkole rodzenia i od pediatry) zakładałam, że zacznę to robić gdy pojawią się już zęby.  Mycie buzi już teraz zmniejsza ryzyko pleśniawek,ponadto wyrabia nawyk dbania o higienę jamy ustnej.
Podsumowując -  bardzo polecam poradnik na telefon i cieszę się, że takie aplikacje powstają i do tego dostępne są za darmo!!!
Aplikację można bezpłatnie pobrać ze Sklepu Play ( https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.mp.twoyears&hl=pl ) oraz z AppStore'a ( https://itunes.apple.com/app/id574403799 ).

12 komentarzy:

  1. Ooooo ciekawe muszę się przyjrzeć :) - choć ja mam bardzo ograniczone zaufanie do poradników

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten wydaje mi się być dosyć rzetelny. Autorzy są dla mnie dosyć wiarygodni.

      Usuń
  2. mnie też sie wydaje, że Mikołajowi ucieka oczko jedno, też mam zamiar o tym powiedzieć pediatrze podczas wizyty w czwartek. Aplikacja spoko;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie byłam w stanie dokładnie opowiedzieć pediatrze jak to wygląda, a podczas wizyty Karol nie zrobił tego ani razu. U nas wygląda to tak, że gdy widzi coś nowego jdno oko robi się takie wytrzeszczone duże, że widać sporo białka oka, a drugie pozostaje normalnych rozmiarów.

      Usuń
    2. a no widzisz, to u nas jest tak, że jedno oko ucieka bardziej do środka, tak jakby zezował. Zobaczymy co powie okulista, może nam się wydaje;-)

      Usuń
  3. Fajna sprawa dla pierworódek ale ja się zapoznałam się i wywaliłam z telefonu :) Nigdy mi się nic nie zgadzało jeśli chodzi o moje dzieci i poradniki :/ Więc zrezygnowałam z poradników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Ja nawet zasugerowałam, że przede wszystkim przyda się w pierwszych tygdniach, kiedy naprawdę niewiele się wie. Ale w tym krytycznym czasie ten poradnik to świetna sprawa

      Usuń
  4. Aplikacja wygląda bardzo ciekawie, fajny pomysł i na pewno przyda się młodym, zawsze trochę na początku zagubionym mamą:) Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aplikacja nie dla mnie, nie mam na to sprzętu, ale sama nie wiem, czy jest przydatna. ;)
    U nas lekarze twierdzą, że u dziecka do ok roku może występować zez czy uciekania oczka, mam nadzieję, że u was to nic poważnego i wszystko będzie ok.

    Przekonałam się, że lekarze wiele bagatelizują z wygody ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poradnik występuje też w postaci książkowej - niedługo będzie u mnie konkurs, w którym będzie można go wygrać.

      Lekarze wiele bagatelizują, ale z drugiej strony my mamy wielokrotnie niepotrzebnie panikujemy. Jeśli chodzi o wzrok to nie czuję się winna paniki, gdyż zbadanie go, nie będzie dla malucha w żaden sposób bolesne, a będę miała pewność, że wszystko jest ok. Jako malutkie dziecko nosiłam okulary i mam nadzieję, że Karol tego uniknie

      Usuń
  6. Szkoda, że wcześniej nie znalazłam tego poradnika... Przypomniałaś mi o badaniu na glukozę, o matko co to za koszmar był... ohyda i nudyyy straszne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie tak to pamiętam. A mi podczas czekania na 3 pobranie skończyła się książka i godzinę przesiedziałam w poczekalni gapiąc się na przemian w podłogę i sufit (miałam nie chodzić, gdyż w ruchu glukoza spada). Dlatego pomyślałam, że taki poradnik to idealna sprawa na zabicie czasu ;)

      Usuń

Podobne posty